Skarb kibica PKO Ekstraklasy: Stal Mielec – ligowe spotkanie po latach


Zwycięzca 1. ligi, czyli Stal Mielec, po 24 latach wraca do krajowej piłkarskiej elity. Czy będzie w stanie się w niej utrzymać?

17 sierpnia 2020 Skarb kibica PKO Ekstraklasy: Stal Mielec – ligowe spotkanie po latach

Nie ulega wątpliwości, że wśród największych wygranych polskich boisk bieżącego roku należy upatrywać mającą bardzo udany sezon w Fortuna 1. Lidze Stal Mielec. Drużyna z Podkarpacia wielokrotnie potrafiła udowodnić swoje piłkarskie założenie, którym była konsekwentna i skuteczna gra na zapleczu ekstraklasy. Choć na początku wspomnianych rozgrywek grała stosunkowo w kratkę, z biegiem czasu stawała się coraz mocniejszym graczem w pierwszoligowej stawce.


Udostępnij na Udostępnij na

Minioną kampanię zakończyła na 1. miejscu w tabeli, dzięki czemu bez zbędnych kalkulacji zameldowała się wśród najlepszych drużyn w kraju. Sukces ten nie byłby jednak możliwy bez pomocy dwóch zasłużonych dla klubu szkoleniowców: Artura Skowronka i Dariusza Marca. Ich owocna praca, a także profesjonalne podejście do futbolu sprawiły, że po 24 latach przerwy zespół popularnych „Biało-niebieskich” stanie przed szansą walki o mistrzostwo Polski. Pierwszy z nich mógł zrobić to jednak znacznie wcześniej, gdyż po bardzo dobrej jesieni otrzymał angaż w Wiśle Kraków. Warto przypomnieć, że przed odejściem zostawił mielecki zespół w naprawdę świetnym położeniu – zajmował on 2. miejsce, tracąc zaledwie punkt do lidera.

Kontynuatorem tego piłkarskiego przedsięwzięcia został wspomniany Dariusz Marzec, który mimo swojego niewielkiego doświadczenia udanie dokończył dzieło swojego poprzednika. Były szkoleniowiec juniorów Wisły Kraków i KKS-u Kalisz mimo osiągniętego awansu musiał jednak po zakończonym sezonie opuścić swoje dotychczasowe stanowisko. Powodem była różnica zdań w kwestii formowania trenerskiego sztabu. Wspomniany trener nie zgodził się na planowane zwolnienie swojego asystenta Janusza Świerada. Taki obrót zdarzeń okazał się niekorzystny dla włodarzy beniaminka, którzy bez najmniejszej zwłoki zdecydowali się złożyć Marcowi wypowiedzenie.

Jego następcą został były asystent szkoleniowca Dariusza Żurawia podczas pracy w Lechu Poznań, Dariusz Skrzypczak. Praca trenera Stali Mielec będzie jego pierwszym samodzielnym zajęciem na polskich boiskach. Pochodzący z Rawicza były pomocnik „Kolejorza” swoje menedżerskie szlify kształtował przede wszystkim w Szwajcarii. Przez 15 lat 53-latek prowadził kilka krajowych zespołów na czwartym poziomie rozgrywek, m.in. Black Stars, Solothurn. Ubiegły ligowy sezon spędził w Lechu, w którym był prawą ręką pracującego tam obecnie szkoleniowca Żurawia. Jak poradzi sobie w ekstraklasie i na co będzie stać niedawnego pierwszoligowego triumfatora Stal Mielec, przekonamy się już niebawem.

Przygotowania do sezonu

Świeżo upieczony ekstraklasowicz z Mielca swoje letnie treningi rozpoczął dwa tygodnie temu, po zakończeniu minionej edycji najlepszej polskiej ligi. Podopieczni Dariusza Skrzypczaka swoją boiskową dyspozycję mogli już sprawdzić dwukrotnie w spraingach. Na swojej drodze napotkali dwóch przedstawicieli najwyższej klasy z poprzedniego sezonu – Łódzki Klub Sportowy (16. miejsce, spadkowicz) i Wisłę Kraków (13. miejsce). Oba zespoły okazały się dla mielczan zbyt mocne, triumfując kolejno 1:0 i 4:2.

W trakcie międzysezonowej przerwy gracze z Podkarpacia udali się na obóz przygotowawczy do Woli Chorzelowskiej w dniach 9-13 sierpnia. Na wyjazd ten udała się grupa 21 piłkarzy, wśród których zabrakło wytransferowanych do klubów ekstraklasy Michała Żyry i Bartosza Nowaka oraz powracającego z wypożyczenia Jakuba Wrąbla. Swoją obecnością zasiliły drużynę nowe klubowe nabytki, do których zaliczamy Pawła Tomczyka, Michała Gliwę oraz Kamila Kościelnego.

Transfery

W trwającym obecnie oknie transferowym doszło w Stali Mielec do kilku istotnych roszad. Z zespołem z Podkarpacia pożegnało się już trzech bardzo produktywnych graczy: napastnik Michał Żyro, pomocnik Bartosz Nowak oraz bramkarz Jakub Wrąbel. Dwaj pierwsi trafili do innych drużyn ekstraklasy – Piasta Gliwice i Górnika Zabrze. Trzeci zaś powrócił z wypożyczenia do Wisły Płock, w której zaliczył już kilka występów w najwyższej klasie. Dodatkowo Stal Mielec opuścili napastnik Adrian Paluchowski (obecnie Wisła Puławy) oraz Jakub Bartosz (Puszcza Niepołomice). Ogromną stratą może okazać się opuszczenie Stali przez Żyrę i Nowaka, gdyż w ostatnim pierwszoligowym sezonie zdobyli łącznie 19 bramek. Wychowanek warszawskiej Legii miał za sobą bardzo udaną wiosnę, z kolei były zawodnik chorzowskiego Ruchu grał na wysokim poziomie od dwóch sezonów.

Jeśli chodzi natomiast o nowe nabytki, beniaminek najwyższej klasy zdecydował się pozyskać pięciu piłkarzy. W tym gronie zapewne największe wrażenie robi wielokrotny reprezentant Finlandii, doświadczony skrzydłowy i kompetentny napastnik, Petteri Forsell. Stal Mielec będzie jego czwartym zespołem na polskich boiskach, z którym powalczy o punkty w ekstraklasie. Do tej pory miał okazję reprezentować barwy Korony Kielce i Miedzi Legnica, zaliczając przy tym dwa ligowe spadki. Co ciekawe, nie tylko on jeden będzie mógł wykonać czwarte podejście do osiągnięcia dobrych statystyk w „najlepszej lidze świata”.

Tego samego zaszczytu dostąpi również golkiper Michał Gliwa, dla którego częste zmiany klubów i ekstraklasowe awanse stały się już rutyną. Wspomniane promocje osiągał już czterokrotnie – kolejno z Zagłębiem Lubin, Sandecją Nowy Sącz, Rakowem Częstochowa oraz ostatnio ze Stalą Mielec. W jego CV możemy dostrzec również jedną degradację, która przytrafiła mu się podczas pobytu w Nowym Sączu. Dwaj pozostali gracze to wychowanek Lecha Poznań i były napastnik Piasta Paweł Tomczyk oraz niedawny stoper Rakowa Częstochowa Kamil Kościelny.

Atut

Nie ma co do tego wątpliwości, że bardzo dobra gra mieleckiego teamu na zapleczu ekstraklasy była wynikiem obecności w zespole kilku niegdyś występujących tam graczy. W każdym spotkaniu odgrywali oni dosyć kluczowe role, co przekładało się na atrakcyjny futbol i stosunkowo regularne osiąganie zwycięstw. Do dzisiaj w Stali pozostali piłkarze pokroju Michała Maka (eks-Piast), Andrei Prokicia (eks-GKS Bełchatów) czy Wojciecha Lisowskiego (eks-Pogoń). Chociaż będzie brakowało obecności dwóch przytoczonych wcześniej wirtuozów ofensywy, to pojawienie się w klubie nowych zmienników mogłoby te straty zrekompensować. Stal Mielec w ubiegłych rozgrywkach słynęła w dodatku z ogromnego charakteru, który w nowych realiach będzie na wagę złota.

Nie można również zapomnieć o sylwetce nowego szkoleniowca, który z pozycji asystenta mógł cieszyć się z krajowego wicemistrzostwa. W nowym klubie Dariusz Skrzypczak podejmie się pierwszej samodzielnej pracy w ekstraklasie, która przy dobrych rezultatach może zyskać sporą aprobatę nie tylko wśród miejscowych kibiców. Wieloletnia praca w Szwajcarii nauczyła go bardzo wiele. Choć obejmowała tylko czwarty poziom rozgrywek, dała podstawy do pełnienia odpowiedzialnie i rozsądnie funkcji pierwszego menedżera zespołu.

Niewiadoma

Patrząc z perspektywy czasu na to, jak kształtowały się losy ekstraklasowych beniaminków, naprawdę trudno stwierdzić, jaką przyszłość będzie miała przed sobą Stal Mielec. Faktem jest, że w nieodległej przeszłości mierzyła się już z kilkoma przedstawicielami polskiej ligowej elity. Podczas minionego sezonu rozegrała z nimi aż pięć spotkań, cztery z nich przegrywając, notując przy tym tylko jedno zwycięstwo. Jej słabsze oblicze pomyślnie wykorzystywały Raków (0:3), Korona (0:1), Wisła (0:1) i Lech (1:3). Pierwsze trzy mecze były swoistymi sparingami, z kolei potyczka z „Kolejorzem” odbyła się w ramach ćwierćfinału Pucharu Polski. Warto zaznaczyć, że w poprzedniej rundzie (1/8 finału) wspomnianych rozgrywek Stal Mielec zwycięsko odprawiła z kwitkiem Pogoń (2:0).

Co więcej, w trakcie letnich przygotowań drużyna Skrzypczaka jeszcze dwukrotnie musiała uznać wyższość ligowców minionej edycji ekstraklasy. Porażka ze zdegradowanym ŁKS-em (0:1) oraz klęska z Wisłą (2:4) pokazały, że bez produktywnych wzmocnień nie ma co myśleć o pozostaniu w elicie na dłużej. Tego rodzaju wyniki powracającej po 24-letniej rozłące Stali Mielec nie dadzą gwarancji spokojnego i bezproblemowego utrzymania. Zwłaszcza że jej sytuacja finansowa należy do najgorszych w całej lidze – budżet wynosi zaledwie 8 milionów złotych. Jest to najmniejsza wartość z wszystkich klubów, które wystąpią w nowej edycji PKO BP Ekstraklasy.

Trzy rzeczy, które wydarzą się tej jesieni

1. Walka o ligowe utrzymanie

Biorąc pod uwagę nowe realia mieleckiego zespołu, należy przyznać, że podczas nadchodzącej kampanii stanie on przed nie lada wyzwaniem. Stal Mielec przez wielu upatrywana jest jako główny kandydat do spadku, który przy nieodpowiednim wykorzystaniu zespołowego potencjału może okazać się wielce prawdopodobny. Niezbyt korzystnie przemawia fakt, że nie ma tam wielu znanych i sprawdzonych piłkarzy, zarówno w gronie Polaków, jak i obcokrajowców. Nie jest też tajemnicą, że szkolenie młodzieży wygląda naprawdę przeciętnie – w poprzednich rozgrywkach tylko dwóch wychowanków mogło liczyć na regularną grę w podstawowym składzie. Byli to zbierający dobre boiskowe noty tacy gracze jak lewy obrońca Krystian Gettinger oraz prawy defensor Szymon Stasik.

Czy ich dyspozycja będzie na tyle solidna, aby z powodzeniem bić się o ligowe utrzymanie, naprawdę trudno stwierdzić. Tym bardziej trudno ocenić, co wniosą do ekstraklasy nowo pozyskani zawodnicy czy też kreatorzy promocji do tych rozgrywek. Wiadomo również, że ekipa z Podkarpacia zaliczana będzie do najbiedniejszych w stawce, co w obecnej sytuacji może okazać się dla niej gwoździem do trumny. Jak będzie i czym zaskoczy nas były klub legendy polskiego futbolu Grzegorza Laty, dowiemy się już niebawem.

2. Przełamanie Petteriego Forsella

Bez względu na to, jakim rezultatem zakończy się nowa, przejściowa kampania ekstraklasy, nie sposób nie wspomnieć o obecności Petteriego Forsella. Piłkarz ten dysponuje sporym ligowym bagażem doświadczeń do tego, by już tej jesieni stanowić ważne ogniwo mieleckiej drużyny. Chociaż do jego gry na polskich boiskach zdążyliśmy już przywyknąć, to w krajowej elicie rozegrał tylko jeden pełny sezon. Była to edycja 2018/2019, w której dla ówczesnego zdegradowanego beniaminka Miedzi Legnica zdołał strzelić aż 13 bramek. To jak na nominalnego skrzydłowego z domieszką napastnika wydaje się naprawdę solidnym wynikiem. Także to, że potrafił wykonać całe mnóstwo ostatnich i otwierających podań, które przełożyły się łącznie na cztery zanotowane asysty.

W minionej kampanii występował w 15. drużynie tabeli, spadkowiczu kieleckiej Korony, dla której przez drugie półrocze strzelił jedynie cztery gole. Nie można zapominać o tym, że w piłkarskim CV Fina widnieją dwie ekstraklasowe degradacje, zanotowane przez dwa lata z rzędu. Ma zatem czas i okazję na to, by sprawdziło się słynne polskie powiedzenie „do trzech razy sztuka”. Choć zespołowa postawa nie będzie zależała tylko i wyłącznie od niego, to wysoka forma z całą pewnością ułatwiłaby osiągnięcie celu. Zwłaszcza że jeszcze minionej piłkarskiej wiosny dwunastokrotny fiński kadrowicz potrafił strzelać piękne bramki oraz zaliczać ponadprzeciętne występy.

3. Drużyna własnego boiska

Patrząc z perspektywy zakończonych niedawno rozgrywek 1. ligi, nie sposób nie dostrzec tego, jak wielką rolę dla Stali odgrywały domowe spotkania. Warto wspomnieć, że na 17 rozegranych spotkań na własnym obiekcie „Biało-niebiescy” tylko dwukrotnie schodzili z boiska pokonani. Na stadionie przy Solskiego odnieśli oni wówczas aż jedenaście zwycięstw, zapisali w dodatku cztery remisy. Ich niedawna domowa forma była prawdziwym zaskoczeniem na miarę całej ligi, gdyż w dziesięciu ostatnich potyczkach zanotowali tylko jedną porażkę. W meczach tych nie brakowało pomysłowości ani też wysokiej kultury gry, która towarzyszy Stali już od powrotu do 1. ligi (sezon 2016/2017).

Jeśli podopieczni Skrzypczaka chcą z powodzeniem walczyć o ligowe utrzymanie, powinni przede wszystkim dobrze prezentować się na rodzimym gruncie. To znacznie pomogłoby im zniwelować ewentualne straty w delegacjach oraz w miarę możliwości osiągnąć mniejszą bądź większą stabilizację. Wymaga to jednak konsekwentnej skuteczności napastników oraz dobrej postawy obrońców, co w nowej rzeczywistości może okazać się niezwykle trudne. Przekonał się o tym chociażby ŁKS, który w 1. pierwszej lidze posiadał drugi najlepszy defensywny kolektyw i drugą ofensywę. Po wywalczonym awansie praktycznie nie opuszczał strefy spadkowej, by ostatecznie po roku powrócić na stare śmieci.

Śladami historii – Mielec gospodarzem najlepszej piłki

Można wierzyć lub nie, ale Mielec od dawna kojarzony jest z organizacją sportowych imprez nie tylko o randze krajowej. Na starym obiekcie przy ulicy Solskiego (obecnie stadion MOSIR-u) przed laty przez krótki czas miała okazję występować polska reprezentacja. Tutaj zostały rozegrane cztery spotkania, z których dwa odbyły się w ramach eliminacji do wielkich turniejów (mundial 1986, Euro 1996). Na murawie stadionu z 1953 roku gościły narodowe drużyny Białorusi (1:1), Azerbejdżanu (1:0), Izraela (1:1) i Albanii (2:2). Poza futbolem na obiekcie MOSIR-u były rozgrywane europejskie puchary w siatkówce i piłce ręcznej oraz rozmaite lekkoatletyczne mityngi.

Co istotne, uczestniczyła w niej wielosekcyjna Stal Mielec, która sporadycznie mogła zaprezentować się szerszemu gronu publiczności. Nie każdy wie, że jej piłkarska ekipa dwukrotnie uczestniczyła w prestiżowych dla szerokiego grona zespołów Starego Kontynentu europejskich pucharach. Był to zarówno Puchar UEFA (1975/1976) (obecnie Liga Europy), jak i Puchar Europy (1976/1977) (aktualnie Liga Mistrzów). Drużynę tę tworzyli wówczas znani polscy reprezentanci, do których niewątpliwie zalicza się Grzegorza Latę, Andrzeja Szarmacha i Henryka Kasperczaka. Warto podkreślić, że dwukrotny mistrz Polski na swojej drodze spotkał m.in. Real Madryt (1:2, 0:1) i HSV Hamburg (1:1, 0:1).

Gdy mówimy jednak o najwyższej klasie rozgrywkowej, trzeba powiedzieć, że po raz ostatni gościła na Podkarpaciu w 1996 roku. Od tamtej pory największym przedsięwzięciem dla Stali i jej lokalnych rywali były znacznie mniej dochodowe rozgrywki 1. ligi. Choć stadion MOSIR-u spełnia wszystkie niezbędne wymogi ekstraklasy, to przez dwie ostatnie dekady tylko okazjonalnie gościł najlepszych ligowców. Był on kilkukrotnie odwiedzany w przypadku meczów Pucharu Polski oraz w ekstraklasowej edycji (2015/2016) pełnił funkcję domowego obiektu Termaliki Nieciecza. Teraz ma szansę odzyskać swój dawny blask, a w dodatku stać się piłkarskim domem dla miejscowej drużyny z ekstraklasy.

Przewidywana jedenastka

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze