Valencia nie dała żadnych szans belgijskiemu KRC Genk, wygrywając u siebie 7:0. Goleadę rozpoczął w 10. minucie Jonas. Jeszcze przed przerwą hat tricka skompletował Roberto Soldado. W drugiej połowie do siatki Koetelesa trafiali Pablo Hernandez, Aritz Aduriz i Tino Costa.
W meczu drużyny walczącej o prawo gry w 1/8 finału Ligi Mistrzów z ekipą, która już chyba odłożyła na bok marzenia o zajęciu chociaż trzeciego miejsca w grupie, faworyt był jeden. Valencia grała u siebie i nie wyobrażała sobie innego wyniku niż gładka wygrana. Trener Unai Emery postawił na dobrze znane ustawienie 4-2-3-1, ale w porównaniu do spotkania z Realem Madryt wprowadził kilka zmian personalnych. Najważniejszą było pozostawienie na ławce przemęczonego Jordiego Alby i postawienie na Pabla Hernandeza. Na ławce zasiadł też Dani Parejo, który ostatnio nie grzeszy formą. Wbrew przypuszczeniom dziennikarzy w wyjściowej jedenastce nie znalazło się miejsce dla Piattiego. Jeśli chodzi o drużynę Racingu Genk, to trener Mario Been nie zaskoczył, stawiając na żelazny skład, w którym oczywiście zabrakło byłego gracza Jagiellonii, Grzegorza Sandomierskiego.

Już po kilkudziesięciu sekundach od pierwszego gwizdka w polu karnym Koetelesa szarżował Feghouli, ale ostatecznie został on powstrzymany przez obrońców. Valencia nie poszła jednak za ciosem i początek pojedynku był nieco niemrawy. Zaatakować próbowali goście, lecz nie skończyło się to dla nich dobrze – urazu doznał Buffel, a o karnym nie było mowy. W 10. minucie „Los Ches” objęli prowadzenie. Z lewej strony piłkę wrzucał Tino Costa, a głową do siatki trafił Jonas. Jednobramkowe prowadzenie wcale nie zadowoliło „Nietoperzy”. W 13. minucie przeprowadzili zabójczą kontrę – z piłką pomknął Jonas, który znakomicie wypatrzył w „szesnastce” Soldado. „Żołnierz” minął obrońcę i pewnym strzałem pokonał węgierskiego golkipera. Chwilę później z dystansu uderzał Tino Costa, ale futbolówka wylądowała w rękach Koetelesa. Argentyńczyk próbował szczęścia także z rzutu wolnego z daleka – tym razem bramkarz sparował piłkę poza linię boczną. Valencia nie odpuszczała, co chwila wypracowując sobie groźne sytuacje podbramkowe. W kolejnej akcji po podaniu Soldado do piłki doszedł Jonas, który mocno uderzył, ale górą był znowu Koeteles.
Nieśmiało odpowiedzieć starali się gracze KRC Genk, jednak walencka defensywa nie pozwalała im na wiele. Dużo swobodniej na połowie rywala czuli się Hiszpanie. W 28. minucie minimalnie przestrzelił Pablo. Po dwóch kwadransach gry podopieczni Unaia Emery’ego trochę zwolnili tempo i pozwolili Belgom na dłuższe rozgrywanie piłki. Ci nie byli w stanie wykorzystać okresu mniej zdecydowanej postawy gospodarzy. W 36. minucie po szybkim wznowieniu gry futbolówka znalazła się pod nogami Jonasa, który (już po raz drugi w tym meczu!) popisał się doskonałym podaniem do Soldado. Efekt był taki sam jak kilkanaście minut wcześniej – urodzony w Walencji snajper wyszedł zwycięsko z pojedynku jeden na jeden z Koetelesem i trafił do belgijskiej bramki. Kibice nie skończyli jeszcze świętowania trzeciego gola, a już mieli następny powód do radości. Na listę strzelców wpisał się – a jakże – Roberto Soldado, który skompletował klasycznego hat tricka. Tym razem asystował Pablo Hernandez. Przed przerwą nie zdarzyło się już nic wartego uwagi. Sędzia, nie czekając nawet na upłynięcie 45 minut, kilkanaście sekund przed końcem regulaminowego czasu zakończył pierwszą połowę.










