W swoim debiutanckim sezonie VfL sięga po tytuł Ligi Mistrzyń. W finale Niemki pokonały znacznie bardziej utytułowany Olympique Lyonnais 1:0.
Korespondencja ze Stamford Bridge
Determinacja i poświęcenie wygrało z ograniem i doświadczeniem.
Choć Lyon w swojej osiemnastce meczowej miał aż 10 zawodniczek, które wygrywały poprzednie dwa finały Ligi Mistrzyń, nie był w stanie pokonać uparcie broniących Niemek. O zwycięstwie zdecydowała bramka z rzutu karnego po przypadkowym zagraniu ręką Laury Georges. Europejski tryumf niemalże na miarę goszczącej finalistki Chelsea Londyn…

Od pierwszego gwizdka można było odnieść wrażenie, że piłkarki z Francji zbyt pewnie podeszły do spotkania, choć faktycznie statystyki przemawiały na ich korzyść. Grające swój czwarty finał LM z rzędu, bez porażki w minionych trzech edycjach, były zdecydowanymi faworytkami spotkania.
Niemniej już od pierwszej minuty piłkarki Wolfsburga odważnie ruszyły na bardziej utytułowane rywalki. W 4. minucie mogły nawet w sensacyjny sposób otworzyć wynik spotkania, ale przewrotka Zsanetty Jakabfi minimalnie minęła słupek bramki strzeżonej przez grającą po raz czwarty w finale LM Sarę Bouhaddi.
Podopieczne Patrice’a Laira szybko przypomniały jednak widzom, dlaczego ta prowadzona przez francuskiego szkoleniowca drużyna nie przegrała meczu w Lidze Mistrzyń od czasu objęcia przez niego sterów. Groźne uderzenie głową Amadine Henry dało tylko sygnał ostrzegawczy, po którym niebezpiecznie z dystansu uderzały jeszcze Lotta Schelin oraz Elodie Thomis.
Z każdą minutą przewaga 11-krotnych mistrzyń Francji stawała się coraz bardziej wyraźna, tak jak ich supremacja w formacji ofensywnej: w drodze do finału piłkarki ze Stade de Gerland mogły pochwalić się bilansem bramkowym 40:1. Ale choć stwarzały okazję za okazją, w bramkę uparcie broniącego się VfL wstrzelić się nie mogły.
Kiedy wydawało się, że przełamanie i bramka dla piłkarek Olympique jest tylko kwestią czasu, przypomniała o sobie reprezentująca barwy VfL Conny Pohlers. Najlepsza strzelczyni w historii kobiecej LM (42 bramki we wcześniejszych 38 meczach) w samej końcówce pierwszej połowy umiejętnie znalazła się w polu karnym Lyonu, ale także i jej strzał był niecelny.

W znacznie lepszej dyspozycji na drugą połowę wyszły zawodniczki Lyonu. Po wznowieniu gry groźnie prawym skrzydłem ruszyła Elodie Thomis. Choć francuska piłkarka wykonała najtrudniejszą robotę i przedarła się w pole karne VfL, już nie była w stanie umieścić piłki w siatce.
Chwilę później piłkarki Lyonu domagały się karnego po zagraniu piłki ręką przez jedną z zawodniczek Wolfsburga, ale sędzina Teodora Albon była nieugięta wobec ich krzyków.
W 66. minucie szkoleniowiec Lair zdecydował się zdjąć najlepszą zawodniczkę dwóch ostatnich finałów Camille Abily, a w jej miejsce wprowadzić Eugenie Le Sommer, która w tej edycji LM strzeliła tylko jedną bramkę.
Zejście z boiska jednej z gwiazd rywalek zdecydowanie zmotywowało Niemki. W 70. minucie na bramkę Lyonu lewym skrzydłem ruszyła Martina Mueller, ale zdecydowanie na przedpole wybiegła grająca swój czwarty finał LM Sarah Bouhaddi i zażegnała niebezpieczeństwo.
Przełamanie Wolfsburga jednak nadeszło minutę później. Po dośrodkowaniu z prawej strony przypadkowo we własnym polu karnym ręką zagrała Laura Georges. Tym razem sędzina Albon nie miała wątpliwości i wskazała na jedenasty metr. Choć rezerwowa już Abily dobrze podpowiedziała swojej koleżance w bramce, w który róg się rzucić, strzał grającej dobry mecz Mueller był nie do zatrzymania i łudząco przypominał mocne uderzenia z karnego Franka Lamparda na tę samą bramkę.
Choć piłkarki Lyonu się nie poddawały i do końca próbowały szarżować w polu karnym Wolfsburga, podopieczne Ralfa Kellermanna uparcie broniły się do ostatnich minut, niemalże wyszarpując trofeum z rąk triumfatorek dwóch poprzednich edycji.
Przeczytaj także: Piłka w czasach fussballu
Obserwuj autora tekstu na Twitterze: @RobertBlaszczak
To FIFA jest, że debiutant zdobywa LM ? Przecież to
niedorzeczne. Szacun dla kobitek za osiągnięcie,
ale ja raczej nie dożyję czegoś takiego w naszej
kochanej LM.