Już dzisiaj o godzinie 16.00 na stadionie Soccer City w Johannesburgu odbędzie się mecz otwarcia mistrzostw świata. Głównymi aktorami tego spektaklu będą piłkarze RPA i Meksyku, ale również ważną rolę będzie odgrywał arbiter tego spotkania, Uzbek Rawszan Irmatow.
Nazwisko 32-letniego arbitra jest zapewne znane kibicom, którzy śledzili tegoroczne rozgrywki Remes Pucharu Polski. Wskutek działań dyplomatycznych Grzegorza Laty, mecz finałowy tych rozgrywek miał poprowadzić właśnie Irmatow (którego talentu admiratorem jest Michał Listkiewicz, mógł on zresztą być pomysłodawcą tego przedsięwzięcia). Niestety Uzbek ostatecznie do Polski nie przyjechał, a finał RPP z wiadomym skutkiem sędziował Robert Małek.
Irmatow został wytypowany przez FIFA na arbitra meczu otwarcia mistrzostw. Jak przyznaje sam zainteresowany, jest to spełnienie jego marzeń. – Byłem zachwycony, kiedy dostałem tę wiadomość. Prowadzenie meczu otwarcia lub finału to marzenie każdego arbitra.
Irmatow pewnie nawet nie marzył o uczestnictwie w jednym z najważniejszych sportowych wydarzeń na świecie, kiedy czternaście lat temu został zmuszony do porzucenia piłkarskiej kariery przez poważną kontuzję kostki. Uzbek zdecydował się wtedy na zostanie arbitrem. Jak sam wspomina, dużą rolę w podjęciu tej decyzji miał jego ojciec, który sędziował mecze ligowe w ZSRR.
Praca z gwizdkiem szła Irmatowowi na tyle dobrze, iż już w wieku 25 lat został arbitrem międzynarodowym. Dotychczas jego największymi sukcesami są trzykrotne zdobycie tytułu Najlepszego Arbitra Azji oraz udział w finale klubowych mistrzostw świata w Japoni, gdzie sędziował mecz Ligi de Quito z Manchesterem United. Teraz będzie występował w co najmniej kilku meczach na mundialu. Zapewne nigdy nie miałby takiej szansy jako zawodnik.









