Nad Wisłą Płock od jakiegoś czasu zaczynają się zbierać ciemne chmury. W ostatnich pięciu spotkaniach „Nafciarze” zdobyli jeden punkt na piętnaście możliwych. Nie można tu mówić o jakimś nieszczęściu, czy pechowym zrządzeniu losu. Wisła w każdym z tych meczów wyglądała fatalnie i niczym nie przypominała siebie z jesieni. Jeden punkt udało się zdobyć tylko dzięki temu, że Stal Mielec w ostatnich spotkaniach prezentuje się równie słabo. Za tak fatalną postawę zespołu posadą zapłacił trener „Nafciarzy” Pavol Stano, a na stanowisku zastąpił go dotychczasowy szkoleniowiec Pogoni Siedlce – Marek Saganowski.
Zwolnienie Słowaka jest z pewnością przełomowym momentem tego sezonu dla Wisły Płock. Stano pracował z drużyną od 7 marca 2022 roku do 16 maja 2023 roku, czyli ponad rok, co jak na polskie warunki jest całkiem niezłym wynikiem. Całkiem niezłe wyniki także zdarzało mu się osiągać. Prowadząc „Nafciarzy”, rozegrał dwie bardzo równe rundy, które pozwoliły mu na wyrobienie sobie nazwiska i przypięcie łatki młodego, obiecującego trenera z pomysłem na grę. Wiosna tego roku jednak lekko zniekształca ten obraz.
Pavol Stano – od bohatera do …?
No właśnie. Do kogo? Słowak w kończącej się już rundzie zaczął się jawić jako trener, który ściśle trzyma się jednej filozofii, nawet gdy zawodnicy, którymi dysponuje, nie do końca do niej pasują. O ile cały okres pracy trenera Stano w Płocku należy rozpatrywać raczej pozytywnie, o tyle zwolnienie go przed końcem sezonu było nieuniknione. Widać, że drużyna pod jego wodzą zmierzała donikąd. Bardzo nudna, trywialna wręcz gra z przodu połączona z wyraźnymi brakami z tyłu, nie mogła przynieść sukcesu i go nie przyniosła.
Pomysł na wyprowadzanie piłki od tyłu, gdzie ani bramkarze, ani obrońcy (może poza Kapuadim) nie potrafią tego robić, nie miał prawa się udać. Tym bardziej gdy z przodu masz tak świetnie grających głową Sekulskiego i Śpiączkę – aż prosi się, by zagrać długim podaniem. Spokojne prowadzenie gry i atak pozycyjny miało sens, gdy piłkarze znajdowali się w formie, czuć było w ich zagraniach polot i piłka wręcz kleiła im się do nogi. W chwili kryzysu, który miał miejsce nie od kolejki czy dwóch a od początku rundy, warto byłoby zmienić trochę styl gry, zamiast brnąć cały czas w to samo z coraz gorszym skutkiem.
Trenera Stano nie można winić za to, że zarząd klubu sprzedał mu kilku kluczowych zawodników i odpowiednio ich nie zastąpił. Można go winić za brak istotnej reakcji wynikającej z tego faktu. Piłkarze, którymi dysponował na wiosnę, nie należeli może do czołówki ligi, ale Korona Kielce czy Warta Poznań nie miała wcale lepszych, a mimo to grając prosty futbol, udało się, lub prawie udało się im utrzymać w lidze. Ostatnie tygodnie w wykonaniu Słowaka nie były udane, ale nie zmienia to tego, że całokształt jego pracy jest jak najbardziej pozytywny.











