We wtorek i środę odbyły się pierwsze mecze kolejnej edycji najlepszych klubowych rozgrywek na świecie. W inauguracyjnej kolejce błysnęły stare gwiazdy, ale nie zabrakło również niespodzianek.
W nowym sezonie Ligi Mistrzów mecze rozgrywane są tradycyjnie we wtorki i środy, ale premierowo rozpoczynają się o dwóch porach. Pierwsze dwa spotkania każdego dnia startują o 18:55, pozostałe sześć rusza o 21:00. Wszystko oczywiście po to, żeby jak najwięcej spotkań można było pokazać na żywo w telewizji.
Argentyńskie tango
Argentyna na mundialu zawiodła, po raz kolejny oczekiwaniom fanów reprezentacji nie sprostał Leo Messi. Genialny zawodnik najlepiej czuje się w koszulce Barcelony, a nowy sezon Ligi Mistrzów zaczął od hat-tricka w starciu z PSV Eindhoven. Był to jego ósmy taki wyczyn w historii tych elitarnych rozgrywek i pod tym względem Argentyńczyk nie ma sobie równych.
Po kilku latach do Ligi Mistrzów powrócił Inter Mediolan. Zespół Luciano Spalettiego długo przegrywał na San Siro z Tottenhamem, ale końcówka w wykonaniu „Nerrazzurich” była piorunująca. Najpierw kapitalnym strzałem wyrównał niepokorny rodak Messiego, Mauro Icardi, a w doliczonym czasie gry zwycięstwo gospodarzom zapewnił Matias Vecino.
Hit nie zawiódł
Już na starcie sezonu w grupie C spotkały się ze sobą dwie drużyny wymieniane w ścisłym gronie faworytów do końcowego tryumfu. Na Anfield Road Liverpool podejmował PSG i było to spotkanie stojące na kosmicznym poziomie. Lepsze wrażenie sprawiali w nim gospodarze, którzy szybko objęli dwubramkowe prowadzenie po golach Sturrige’a i Milnera. Mistrzowie Francji jeszcze przed przerwą zdobyli kontaktowego gola po strzale Thomasa Muniera, a w 83. minucie doprowadzili do remisu. Na liście strzelców pojawiło się wtedy nazwisko niesamowitego Kyliana Mbappe. Ostatnie słowo w tym meczu należało jednak do gospodarzy. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry trzy punkty zapewniło im trafienie Roberto Firmino.









