Z przytupem swoje rozgrywki wznawia Premiership. Już w pierwszej kolejce czekają nas wielkie hity, które zapowiadają się niezwykle ciekawie. W sobotę o 13:45 na White Hart Lane Tottenham podejmie Manchester City, a w niedzielę na Anfield Road przybędzie Arsenal, by powalczyć o trzy punkty. Batalię o Anglię czas zacząć.
Pierwszą kolejkę Premiership zainauguruje spotkanie na White Hart Lane, gdzie zmierzą się jedenastki Tottenhamu oraz Manchesteru City. Obie drużyny pod koniec ubiegłego sezonu do końca walczyły o czwarte miejsce premiowane grą w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Ostatecznie zwycięsko z tej rywalizacji wyszedł zespół z Londynu, który wypracował nad rywalem z Manchesteru pięciopunktową przewagę. Podopieczni Harry’ego Redknappa, dwukrotnie pokonywali „Citizens”, najpierw prowadzonych przez Marka Hughesa, a potem Roberto Manciniego, 3:0 i 1:0. Tym razem „Koguty” będą miały znacznie utrudnione zadanie, zespół z Manchesteru wzmocnił się bowiem za ponad 100 milionów funtów. Arabscy szejkowie będący właścicielami klubu nie szczędzili pieniędzy, by kupić zawodników na każdą pozycję. Jednak Roberto Mancini może mieć problem ze zgraniem i aklimatyzacją nowych nabytków, którzy od razu wskoczyli do pierwszej jedenastki. Drużyna z White Hart Lane nie szalała tak na rynku transferowym i Harry Redknapp będzie grał składem, który już dwa razy znalazł sposób na naszpikowaną gwiazdami defensywę „Citizens”. Trudno będzie przewidzieć wynik tego starcia, jednak zapowiada się bardzo ciekawie i na pewno zobaczymy w nim więcej niż jedną bramkę.
Manchester chce wrócić na mistrzowski tron (fot. skysports.com)
O godzinie 16 zostanie rozegranych dalsze sześć spotkać, z czego najciekawiej zapowiada się starcie Aston Villi z West Hamem United. W tym tygodniu niespodziewanie Villa Park opuścił Martin O’Neill. Pod wodzą Irlandczyka zespół z Birmingham zajął szóstą pozycje i nieraz dawał się we znaki takim potęgom, jak Arsenal czy Manchester United. Podczas starcia z „Młotami” zespół poprowadzi Kevin MacDonald. Rywale z Londynu pod wodzą Avrahama Granta mogą sprawić nie lada problem „The Villans”. Do drużyny ze wschodniego Londynu przybyli między innymi Frederic Piquonne z Olympique Lyon, który w zeszłym roku świetnie spisywał się w Premiership, oraz doświadczony niemiecki pomocnik Thomas Hitzlsperger.
Kolejnym spotkaniem, na które warto zwrócić uwagę, jest mecz między Blackburn Rovers a Evertonem. „The Toffees” do ostatniej kolejki wierzyli, że uda im się wyprzedzić rywali z Liverpoolu i wystąpić w Lidze Europejskiej. Niestety, mimo wysiłków podopiecznych Davida Moyesa, znaleźli się tuż za „The Reds” , a obie drużyny dzieliły zaledwie dwa punkty. „Rovers” zawsze byli ligowym średniakiem i bez problemu wywalczyli sobie bezpieczne miejsce w środku tabeli. Jednak zarówno David Moyes, jak i Sam Allerdyce mają aspiracje, by ich zespoły zajęły miejsce premiowane grą w europejskich pucharach.
O grze w Lidze Europejskiej marzy również Fulham, które w minionym sezonie zawędrowało aż do finału tych rozgrywek. Zespół ze stolicy Anglii o pierwsze punkty będzie musiał zawalczyć na Reebok Stadium, gdzie zmierzy się Boltonem. „The Cottegrs”, mimo że nie kieruje nimi już Roy Hodgson, świetnie spisują się w starciach z „Kłusakami”, które nie potrafią z nimi wygrać od lutego 2007 roku. Fulham zaliczyło świetny okres przygotowawczy, pokonując w imponującym stylu Werder Brema aż 5:1. Gospodarze sobotniego spotkania również świetnie przygotowali się do nadchodzącego sezonu i ani razu nie przegrali w swoich meczach sparingowych. Na Reebok Stadium kibice mogą być pewni, że zobaczą bardzo ciekawy spektakl.
Apetyt na grze w Lidze Europejskiej mają również Sunderland oraz Birmingham, które zmierzą się ze sobą w pierwszej kolejce. Sunderland, mimo straty jednego ze swoich najlepszych napastników, Kenwyne’a Jonesa, który przeniósł się do Stoke, wierzy, że Darren Bent oraz wypożyczony z Manchesteru United Danny Welbeck poradzą sobie z jedenastką „Blues”. Goście przyjadą na Stadion Światła po pierwsze od prawie czterech lat zwycięstwo, a pomóc ma im w tym sprowadzony z Valencii Nikola Żigić.
Swój pierwszy mecz w Premiership rozegra Blackpool, które będzie walczyć o pierwsze punkty z Wigan Athletic na DW Stadium. Beniaminek jest skazywany na pożarcie ze strony bardziej doświadczonych kolegów, jednak „Seasiders” wzmocnił Marlon Harewood, który może znaleźć patent na pokonanie defensywy „Latics”. Podopieczni Roberto Martineza będą mieli natomiast okazję do rewanżu za bolesną porażkę z minionego sezonu 4:1 w Pucharze Ligi Angielskiej.
Ostatnim meczem rozgrywanym o godzinie 16 będzie pojedynek Wolverhampton ze Stoke. „Wilki” bardzo się wzmocniły kosztem zdegradowanego do Championship Hull. Na Molineux Stadium trafili Stephen Hunt oraz Steven Mouyokolo, którzy wcześniej grali dla „Tygrysów”. Formę bramkarza Wolverhampton sprawdzi sprowadzony z „Czarnych Kotów” Kenwyne Jones.
Ostatnim sobotnim spotkaniem jest starcie Chelsea Londyn z West Bromwich Albion. Faworytem spotkania jest ekipa „The Blues”, do której po kontuzji wracają Petr Cech i Didier Drogba. Pod znakiem zapytania stoi jednak występ Franka Lamparda, który nieraz zdobywał cenne bramki. Podopieczni Carlo Ancelottiego wiedzą, że ciąży na nich presja obrony mistrzowskiego tytuł. Mimo że zespół z zachodniego Londynu zawodził w ostatnich spotkaniach, zaliczając pięć przegranych meczów, w tym porażkę w spotkaniu o Tarczę Wspólnoty z Manchesterem United, to aby czuć się znowu pewnie, musi wysoko pokonać beniaminka.
W niedzielę czeka nas kolejny hit pierwszej kolejki Premiership, na Anfield Road po swoje pierwsze punkty przyjeżdża londyński Arsenal. Liverpool nie przypomina tej drużyny sprzed roku, a prowadzeni przez nowego trenera, Roya Hodgsona, znowu mogą liczyć się w walce o mistrzowski tytuł. Angielskiemu trenerowi udało się zatrzymać w klubie Stevena Gerrarda oraz Fernando Torresa, którzy byli zawiedzeni ostatnimi wynikami zespołu. Dodatkowo drugą linię wzmocnili Christian Paulsen oraz Joe Cole. Marzący o mistrzowskim tytule Arsenal również nie próżnował w okienku transferowym i na Emirates Stadium zawitali Maroune Chamakh oraz Laurent Koscielny. Jednak największym sukcesem Arsene Wengera podczas przygotowań do sezonu nie był triumf w Emirates Cup, tylko przekonanie do pozostania w Londynie kapitana „Kanonierów”, Cesca Fabregasa. Francuski szkoleniowiec będzie miał dylemat, na kogo postawić w bramce i zapewne na kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem dowiemy się, czy w bramce pojawi się Łukasz Fabiański, czy Maneul Almunia. Obaj popełniają błędy, które nieraz kosztowały zespół z północnego Londynu cenne punkty, jednak na tę chwilę Wenger nie ma nikogo lepszego. Obaj trenerzy będą chcieli z przytupem rozpocząć grę w Premiership i do gry wystawią najsilniejsze jedenastki, co wróży niezwykłe widowisko. Drużyna, która wygra już na początku, zdobędzie trzypunktową przewagę nad rywalem.
Pierwszą kolejkę zakończy poniedziałkowe spotkanie Manchesteru United z Newcastle United. Zaledwie jeden sezon trwała przerwa „Srok” z Premiership, które z łatwością awansowały z pierwszego miejsca w Championship. Zespół z St. James Park wzmocnili młodzi zawodnicy tacy, jak Dan Gosling z Evertonu, a także doświadczeni, jak obrońca Sol Cambell. Faworytem meczu jest zespół „Czerwonych Diabłów”, który na własnym stadionie będzie chciał pokazać, że jest gotowy do odbicia Chelsea tytułu mistrza Anglii. Ponadto na Old Trafford trafili Javier Hernandes, który bardzo szybko zgrał się z zespołem, oraz były obrońca Fulham Londyn, Chris Smailing. Animuszu graczom sir Aleksa Fergusona dodało zwycięstwo nad Chelsea w meczu o Tarczę Wspólnoty i pewni siebie chcą bez problemu pokonać Newcastle. Jednak „Sroki” nieraz pokazywały, że mają patent na zespół z Manchesteru i mogą pokusić się o sprawienie sensacji.
To będą trzy dni pełne wspaniałych emocji i miejmy nadzieję, że padnie dużo bramek.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Z przytupem swoje rozgrywki wznawia Premiership. Już w pierwszej kolejce czekają nas wielkie hity, które zapowiadają się niezwykle ciekawie. W sobotę o 13:45 na White Hart Lane Tottenham podejmie Manchester City, a w niedzielę na Anfield Road przybędzie Arsenal, by powalczyć o trzy punkty. Batalię o Anglię czas zacząć.
Pierwszą kolejkę Premiership zainauguruje spotkanie na White Hart Lane, gdzie zmierzą się jedenastki Tottenhamu oraz Manchesteru City. Obie drużyny pod koniec ubiegłego sezonu do końca walczyły o czwarte miejsce premiowane grą w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Ostatecznie zwycięsko z tej rywalizacji wyszedł zespół z Londynu, który wypracował nad rywalem z Manchesteru pięciopunktową przewagę. Podopieczni Harry’ego Redknappa, dwukrotnie pokonywali „Citizens”, najpierw prowadzonych przez Marka Hughesa, a potem Roberto Manciniego, 3:0 i 1:0. Tym razem „Koguty” będą miały znacznie utrudnione zadanie, zespół z Manchesteru wzmocnił się bowiem za ponad 100 milionów funtów. Arabscy szejkowie będący właścicielami klubu nie szczędzili pieniędzy, by kupić zawodników na każdą pozycję. Jednak Roberto Mancini może mieć problem ze zgraniem i aklimatyzacją nowych nabytków, którzy od razu wskoczyli do pierwszej jedenastki. Drużyna z White Hart Lane nie szalała tak na rynku transferowym i Harry Redknapp będzie grał składem, który już dwa razy znalazł sposób na naszpikowaną gwiazdami defensywę „Citizens”. Trudno będzie przewidzieć wynik tego starcia, jednak zapowiada się bardzo ciekawie i na pewno zobaczymy w nim więcej niż jedną bramkę.
Manchester chce wrócić na mistrzowski tron (fot. skysports.com)
O godzinie 16 zostanie rozegranych dalsze sześć spotkać, z czego najciekawiej zapowiada się starcie Aston Villi z West Hamem United. W tym tygodniu niespodziewanie Villa Park opuścił Martin O’Neill. Pod wodzą Irlandczyka zespół z Birmingham zajął szóstą pozycje i nieraz dawał się we znaki takim potęgom, jak Arsenal czy Manchester United. Podczas starcia z „Młotami” zespół poprowadzi Kevin MacDonald. Rywale z Londynu pod wodzą Avrahama Granta mogą sprawić nie lada problem „The Villans”. Do drużyny ze wschodniego Londynu przybyli między innymi Frederic Piquonne z Olympique Lyon, który w zeszłym roku świetnie spisywał się w Premiership, oraz doświadczony niemiecki pomocnik Thomas Hitzlsperger.
Kolejnym spotkaniem, na które warto zwrócić uwagę, jest mecz między Blackburn Rovers a Evertonem. „The Toffees” do ostatniej kolejki wierzyli, że uda im się wyprzedzić rywali z Liverpoolu i wystąpić w Lidze Europejskiej. Niestety, mimo wysiłków podopiecznych Davida Moyesa, znaleźli się tuż za „The Reds” , a obie drużyny dzieliły zaledwie dwa punkty. „Rovers” zawsze byli ligowym średniakiem i bez problemu wywalczyli sobie bezpieczne miejsce w środku tabeli. Jednak zarówno David Moyes, jak i Sam Allerdyce mają aspiracje, by ich zespoły zajęły miejsce premiowane grą w europejskich pucharach.
O grze w Lidze Europejskiej marzy również Fulham, które w minionym sezonie zawędrowało aż do finału tych rozgrywek. Zespół ze stolicy Anglii o pierwsze punkty będzie musiał zawalczyć na Reebok Stadium, gdzie zmierzy się Boltonem. „The Cottegrs”, mimo że nie kieruje nimi już Roy Hodgson, świetnie spisują się w starciach z „Kłusakami”, które nie potrafią z nimi wygrać od lutego 2007 roku. Fulham zaliczyło świetny okres przygotowawczy, pokonując w imponującym stylu Werder Brema aż 5:1. Gospodarze sobotniego spotkania również świetnie przygotowali się do nadchodzącego sezonu i ani razu nie przegrali w swoich meczach sparingowych. Na Reebok Stadium kibice mogą być pewni, że zobaczą bardzo ciekawy spektakl.
Apetyt na grze w Lidze Europejskiej mają również Sunderland oraz Birmingham, które zmierzą się ze sobą w pierwszej kolejce. Sunderland, mimo straty jednego ze swoich najlepszych napastników, Kenwyne’a Jonesa, który przeniósł się do Stoke, wierzy, że Darren Bent oraz wypożyczony z Manchesteru United Danny Welbeck poradzą sobie z jedenastką „Blues”. Goście przyjadą na Stadion Światła po pierwsze od prawie czterech lat zwycięstwo, a pomóc ma im w tym sprowadzony z Valencii Nikola Żigić.
Swój pierwszy mecz w Premiership rozegra Blackpool, które będzie walczyć o pierwsze punkty z Wigan Athletic na DW Stadium. Beniaminek jest skazywany na pożarcie ze strony bardziej doświadczonych kolegów, jednak „Seasiders” wzmocnił Marlon Harewood, który może znaleźć patent na pokonanie defensywy „Latics”. Podopieczni Roberto Martineza będą mieli natomiast okazję do rewanżu za bolesną porażkę z minionego sezonu 4:1 w Pucharze Ligi Angielskiej.
Ostatnim meczem rozgrywanym o godzinie 16 będzie pojedynek Wolverhampton ze Stoke. „Wilki” bardzo się wzmocniły kosztem zdegradowanego do Championship Hull. Na Molineux Stadium trafili Stephen Hunt oraz Steven Mouyokolo, którzy wcześniej grali dla „Tygrysów”. Formę bramkarza Wolverhampton sprawdzi sprowadzony z „Czarnych Kotów” Kenwyne Jones.
Ostatnim sobotnim spotkaniem jest starcie Chelsea Londyn z West Bromwich Albion. Faworytem spotkania jest ekipa „The Blues”, do której po kontuzji wracają Petr Cech i Didier Drogba. Pod znakiem zapytania stoi jednak występ Franka Lamparda, który nieraz zdobywał cenne bramki. Podopieczni Carlo Ancelottiego wiedzą, że ciąży na nich presja obrony mistrzowskiego tytuł. Mimo że zespół z zachodniego Londynu zawodził w ostatnich spotkaniach, zaliczając pięć przegranych meczów, w tym porażkę w spotkaniu o Tarczę Wspólnoty z Manchesterem United, to aby czuć się znowu pewnie, musi wysoko pokonać beniaminka.
W niedzielę czeka nas kolejny hit pierwszej kolejki Premiership, na Anfield Road po swoje pierwsze punkty przyjeżdża londyński Arsenal. Liverpool nie przypomina tej drużyny sprzed roku, a prowadzeni przez nowego trenera, Roya Hodgsona, znowu mogą liczyć się w walce o mistrzowski tytuł. Angielskiemu trenerowi udało się zatrzymać w klubie Stevena Gerrarda oraz Fernando Torresa, którzy byli zawiedzeni ostatnimi wynikami zespołu. Dodatkowo drugą linię wzmocnili Christian Paulsen oraz Joe Cole. Marzący o mistrzowskim tytule Arsenal również nie próżnował w okienku transferowym i na Emirates Stadium zawitali Maroune Chamakh oraz Laurent Koscielny. Jednak największym sukcesem Arsene Wengera podczas przygotowań do sezonu nie był triumf w Emirates Cup, tylko przekonanie do pozostania w Londynie kapitana „Kanonierów”, Cesca Fabregasa. Francuski szkoleniowiec będzie miał dylemat, na kogo postawić w bramce i zapewne na kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem dowiemy się, czy w bramce pojawi się Łukasz Fabiański, czy Maneul Almunia. Obaj popełniają błędy, które nieraz kosztowały zespół z północnego Londynu cenne punkty, jednak na tę chwilę Wenger nie ma nikogo lepszego. Obaj trenerzy będą chcieli z przytupem rozpocząć grę w Premiership i do gry wystawią najsilniejsze jedenastki, co wróży niezwykłe widowisko. Drużyna, która wygra już na początku, zdobędzie trzypunktową przewagę nad rywalem.
Pierwszą kolejkę zakończy poniedziałkowe spotkanie Manchesteru United z Newcastle United. Zaledwie jeden sezon trwała przerwa „Srok” z Premiership, które z łatwością awansowały z pierwszego miejsca w Championship. Zespół z St. James Park wzmocnili młodzi zawodnicy tacy, jak Dan Gosling z Evertonu, a także doświadczeni, jak obrońca Sol Cambell. Faworytem meczu jest zespół „Czerwonych Diabłów”, który na własnym stadionie będzie chciał pokazać, że jest gotowy do odbicia Chelsea tytułu mistrza Anglii. Ponadto na Old Trafford trafili Javier Hernandes, który bardzo szybko zgrał się z zespołem, oraz były obrońca Fulham Londyn, Chris Smailing. Animuszu graczom sir Aleksa Fergusona dodało zwycięstwo nad Chelsea w meczu o Tarczę Wspólnoty i pewni siebie chcą bez problemu pokonać Newcastle. Jednak „Sroki” nieraz pokazywały, że mają patent na zespół z Manchesteru i mogą pokusić się o sprawienie sensacji.
To będą trzy dni pełne wspaniałych emocji i miejmy nadzieję, że padnie dużo bramek.