Dzisiaj w grupie H o sporym pechu mogą mówić piłkarze Birmingham. Mimo iż wygrali swoje spotkanie, nie udało im się awansować, ponieważ Club Brugge zremisował ze Sportingiem Braga.
Birmingham City – NK Maribor
Piłkarze Birmingham, aby awansować, musieli wygrać swoje spotkanie i liczyć na korzystny wynik w drugim meczu tej grupy. Ze swojego zadania wywiązali się bezbłędnie. Całkowicie zdominowali Maribor, nie dając żadnych wątpliwości co do tego, kto jest lepszy. W 24. minucie Adam Rooney wyprowadził gospodarzy na prowadzenie po ładnym podaniu Redmonda. Niedługo potem to Redmond mógł strzelić drugą bramkę dla Birmingham, ale uderzył niecelnie. W końcówce pierwszej połowy Maribor zaliczył jeden z nielicznych zrywów, ale Zeljko Filipović strzelił obok bramki.

W drugiej połowie nadal trwała dominacja Birmingham. Swojej szansy szukał Nikola Żigić, ale nie trafił w bramkę. W 71. minucie mogło być bardzo groźnie, ale gospodarze nie wykorzystali rzutu rożnego. W 77. minucie kolejną okazję zmarnował Redmond. W 86. minucie ten sam zawodnik był bardzo bliski szczęścia, ale futbolówka po jego uderzeniu odbiła się od słupka. Mecz zakończył się wiec wynikiem 1:0 i piłkarzom Birmingham pozostało czekać na wieści z drugiego stadionu.
Club Brugge – Sporting Braga
Mecz zaczął się bardzo niepomyślni dla Bragi, która od 16. minuty musiała grać w osłabieniu po tym, jak Elderson obejrzał czerwoną kartkę. Nie przeszkodziło to jednak Portugalczykom w konstruowaniu swoich akcji. W 23. minucie na bramkę uderzał Lima, ale futbolówka nie wpadła do siatki. Pod koniec pierwszej części spotkania Carl Hoefkens miał wyśmienitą okazję do strzelenia pierwszej bramki, ale dobrze w tej sytuacji zachowali się obrońcy Bragi.
Na początku drugiej połowy zawodnicy Club Brugge wyszli na prowadzenie za sprawą Vlemincksa. W 65. minucie wyrównał Ewerton. Taki wynik premiował obydwa zespoły do kolejnej fazy, więc nikt nie chciał ryzykować niepotrzebnej straty bramki. Do końca meczu gra toczyła się w spokojnym, równym tempie, a spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1.










