Świetne kompleksy treningowe, sprawnie działające akademie piłkarskie, niezłe stadiony, wysoki współczynnik UEFA, parę rozpoznawalnych nazwisk wśród piłkarzy i trenerów, kibice zaliczający się do najlepszych w Europie, nieustanny rozwój, dobrze zarządzane kluby i pieniądze. Gigantyczne pieniądze. Tym wszystkim zachęca rosyjska Premier Liga. Mimo to kluby z największego kraju świata nadal nie osiągają w międzynarodowych rozgrywkach wyników, których się od nich oczekuje. Czego zatem brakuje CSKA, Dynamo, Spartakowi czy Zenitowi?
Jeśli spojrzeć na atuty wymienione powyżej, liga rosyjska mogłaby uchodzić za jedne z bardziej atrakcyjnych rozgrywek krajowych na Starym Kontynencie. Kluby z Rosji nadal jednak mają ogromne problemy z nakłonieniem klasowych zawodników do reprezentowania ich barw. Brak wystarczającej liczby piłkarzy na światowym poziomie. To główny powód tego, że w ostatnich latach w końcowych fazach Ligi Mistrzów i Ligi Europy nie mogliśmy oglądać rosyjskich drużyn. Przyjrzyjmy się przypuszczalnym obawom, które sprawiają, że zawodnicy zamiast ligi rosyjskiej wybierają ligi zachodnie.
Trudna aklimatyzacja
Tego, że Rosja jest pod wieloma względami specyficznym krajem, nie da się ukryć. Od legendarnego wręcz zachodniego świata różni się prawie wszystkim. Składa się na to wiele czynników, które skumulowane mogą uniemożliwić piłkarzowi odpowiednie nastawienie do pracy. Klimat na pewno nie należy do przyjemnych. Srogie zimy i krótkie cieplejsze okresy nie przyciągają tak jak słońce Hiszpanii czy Włoch. Rosjanie mają zupełnie inne podejście do świata niż obywatele państw po drugiej stronie „żelaznej kurtyny”. Popularne hasło, mówiące, że „Rosja to nie kraj, to stan umysłu”, ma w sobie sporo prawdy. Dużą przeszkodą może się też okazać język. Nawet jeśli stwierdzimy, że „futbol jest językiem uniwersalnym”. Według badań zaledwie 5% Rosjan potrafi komunikować się w języku angielskim. A rozmawiać jakoś trzeba. Nie tylko w życiu codziennym pokrzykiwanie: „Davai, davai!”, „liewa!” i „udar!” raczej nie wystarczy.
Żelazna kurtyna
Prawie ćwierć wieku po zakończeniu zimnej wojny Rosja nadal uznawana jest za europejskiego outsidera. Kraj ten ma bardzo niekorzystną reputację, między innymi ze względu na sytuację polityczną. Ludzie od wielu lat wieszają psy na rosyjskim państwie, co nierzadko jest całkowicie nieuzasadnione. Widoczne jest to także w świecie piłki. Podczas gdy zawodnicy swobodnie poruszają się na przykład pomiędzy ligą hiszpańską a angielską, transfery, w których jedną stroną jest klub rosyjski, zdarzają się dosyć rzadko. Szczególnie trudno jest o podróż z Rosji w kierunku zachodnim. Z moich obserwacji wynika, że zawodnik rosyjskiej drużyny, który marzy o tym, aby jego następnym przystankiem kariery była któraś z drużyn walczących o europejskie trofea, musi zabłysnąć o wiele jaśniej niż zawodnik klubu z innego kraju.
[interaction id=”5549fe67103be6e070869cea”]
Nierówna liga
Chociaż głównym tematem artykułu są rozgrywki międzynarodowe, warto spojrzeć także na ligę krajową. W kontekście transferu zawodnika bardzo ważnym aspektem jest to, z jakimi drużynami będzie się on mierzył co weekend przez cały sezon. Liga rosyjska od wielu sezonów jest zdominowana przez cztery zespoły z Moskwy i jeden z Sankt Petersburga. Co jakiś czas pojawia się „ciekawostka”, jak na przykład niedawno Anży Machaczkała czy FK Krasnodar w tym sezonie. Po krótkich zawirowaniach zwykle jednak wszystko wraca do normy, a o pięć miejsc w europejskich rozgrywkach bije się pięć drużyn. Prowadzi to do tego, że mecze z większością pozostałych zespołów są niezbyt wymagające. Nietrudno się domyślić, że zawodnikom zarabiającym w rosyjskich klubach niemałe pieniądze może być trudno o grę według hasła „Wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali”.













