Mecz czwartej w tabeli Borussii z szóstym Lipskiem zapowiadał się niezwykle emocjonująco. Już przed rozpoczęciem spotkania o godne przywitanie zawodników zadbał stadionowy spiker. Puszczając świetnie motywującą do gry zarówno jedną, jak i drugą drużynę muzykę, dał do wiadomości kibicom, jak ważne jest to spotkanie. Był to przecież mecz na szczycie pomiędzy wiceliderem poprzedniego sezonu Bundesligi a drużyną z trzeciego miejsca. Peter Stöger ponadto kontynuuje nadal swoją fenomenalną passę.
Podwójnie kibice Borussii musieli opanować swoją radość po strzelonej bramce ze spalonego
W dzisiejszym meczu mieliśmy do czynienia z bardzo dużą liczbą spalonych zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie. Obydwie drużyny łapały przeciwników na offsidzie, a sędzia, Felix Brych, z pomocą arbitra liniowego nie podjął żadnej złej decyzji z odgwizdaniem spalonego.
W całym meczu stoperzy jedenastokrotnie złapali na offsidzie zawodników ofensywnych. Mimo że to zawodnicy gospodarzy byli częściej łapani na spalonym, to ekipa „Dumy Westfalii” dwukrotnie wbiła piłkę do bramki Gulacsiego po tejże sytuacji.
Przy żadnej z decyzji arbitra nie został poszkodowany zawodnik reprezentujący dany zespół. Decyzje Felixa Brycha były w 100% pewne i słuszne z przebiegiem gry. Również nie było takiej sytuacji, kiedy sędzia musiałby prosić o pomoc system VAR.
Spotkanie było prowadzone na tak wysokim poziomie, że Gütera Perla zajmującego się systemem powtórek mogło najzwyczajniej w świecie nie być na stanowisku i nikt by się nie domyślił jego nieobecności.
Mecz na szczycie
Starcia RB Lipsk z Borussią Dortmund po dwóch sezonach zostały zaliczone do meczów podwyższonego ryzyka. W głównej mierze dlatego, bo kibice tych drużyn nie napawają do siebie sympatią, a dyrektor sportowy BVB wraz z szefem klubu otwarcie mówią, że są przeciwni prowadzeniu takiej polityki jaką prowadzi „beniaminek ze stażem”.
Od pierwszego gwizdka było widać, że zawodnicy chcą się pokazać z jak najlepszej strony i wywalczyć tutaj trzy punty. Na przedmeczowej konferencji prasowej otwarcie mówiono, że remis tutaj nikogo nie satysfakcjonuje i oba kluby będą wywalczyć o pełną pulę.
Co prawda było kilka takich momentów, w których wręcz niewiele się działo, ale jeżeli już się działo, a takich momentów było zdecydowanie więcej, to była wyprowadzana akcja za akcją. Najprostszy błąd w wyprowadzaniu akcji ofensywnej skutkował natychmiastowym wyprowadzeniem kontrataku przez drużynę przeciwną. W głównej mierze dlatego ten mecz oglądało się bardzo przyjemnie i nie odstawał on pod żadnym względem od spotkań „Revier Derby” czy „Der Klassiker”.
Dziennikarze już na następny mecz pomiędzy Borussią a Lipskiem, który odbędzie się dopiero w następnym sezonie (o ile nie spotkają się w play-offach Ligi Europy), powinni wymyślić charakterystyczną nazwę dla takich elektryzujących starć.
Kontynuacja świetnej passy Petera Stögera
Nie możliwe jest to, co zrobił Austriak ze swoją nową drużyną, która była zaniedbana przez Petera Bosza i pogrążona w wielkim kryzysie. Były szkoleniowiec 1.FC Köln został zwolniony z klubu w świetnym momencie, kiedy akurat Borussia poszukiwała na rynku wolnego trenera z chęcią przeprowadzenia się do Dortmundu. Taką osobą był Peter Stöger, który wiedział, że druga taka szansa może się nie trafić.










