Faktem jest, że najbardziej winni dotkliwej kary dla Legii są ludzie z klubu przy Łazienkowskiej. Nie wiem, do kogo dokładnie należał obowiązek zgłaszania zawodników do rozgrywek LM, sprawdzania, czy mogą zagrać w danym meczu czy jednak muszą pauzować. Jednak wiem jedno: UEFA mogła zdecydować się na inny, łagodniejszy rodzaj ukarania mistrza Polski. Widać, że dla Michela Platiniego i jego ludzi są równi i równiejsi!
Legia Warszawa nie zagra w IV rundzie eliminacji LM, mimo że rozprawiła z kwitkiem Celtic Glasgow, wygrywając w dwumeczu 6:1. Powodem tego jest symboliczny występ w spotkaniu rewanżowym Bartosza Bereszyńskiego, który nie był uprawniony do gry. Obrońca Legii powinien pauzować przez trzy mecze za czerwoną kartkę z poprzedniej edycji pucharów, jednak w Legii ktoś się zawiesił. Bereszyński nie został zarejestrowany do LM na mecze II rundy eliminacji z St. Patrick’s i brak piłkarza w kadrze mistrzów Polski nie oznaczał odsiadki za kartki. Tym samym popularny„Bereś” nie powinien zagrać z Celtikiem, a zagrał i wyszedł z tego wszystkiego jeden wielki klops.
UEFA zdecydowała się na najwyższy z możliwych wymiar kary. Legia został ukarana walkowerem i cały wysiłek włożony przez piłkarzy Henninga Berga poszedł na marne. Czy jednak aby kara nałożona przez władze europejskiej piłki nożnej nie była zbyt surowa? Przecież już w przeszłości zdarzały się podobne wypadki i wtedy kluby niekoniecznie były dyskwalifikowane jak w dzisiaj Legia Warszawa.
Mam świadomość, że regulamin jest regulaminem, a zasad trzeba się sztywno trzymać. Ale w głowie mi się nie mieści, dlaczego UEFA posunęła się aż tak daleko. Przecież Bereszyński rozegrał tylko ostatnie sześć minut w rewanżu z Celtikiem! Gola nie strzelił, asysty nie zaliczył, nie sfaulował piłkarza gospodarzy, gdy ten miał dobrą sytuację do strzelenia bramki. Ogólnie rzecz biorąc, niczym nie przyczynił się do zasłużonego zwycięstwa i awansu Legii do IV rundy eliminacji. Ten awans był już pewny długo przed pojawieniem się zawodnika na boisku.
Dlaczego UEFA nie dała Legii kary finansowej? Niech to będzie nawet i 100 tys. euro, a pieniądze te trafią na konto europejskich działaczy, Celticu czy organizacji charytatywnej. Nieważne. Niech UEFA każe grać legionistom przy pustych trybunach przez jeden lub dwa mecze. Też to przeżyjemy. Albo niech zawieszą, Bogu ducha winnego, Bereszyńskiego na kolejne mecze. Nawet na 10, jest przecież Broź.
Jednak UEFA wyszła z założenia, że niech się Polaczki uczą. Przecież to nie Anglia, Włochy, Niemcy czy Hiszpania – im można walnąć surową karę i nie mają prawa się odezwać. Przecież to tylko Polska i Legia, kraj i klub nic nieznaczące na mapie europejskiego i światowego futbolu. Liga Mistrzów na pewno nie straci na braku Legii Warszawa w swoich rozgrywkach. Kto będzie się interesował pojedynkami Chelsea – Legia czy Legia – Real? A spotkania Chelsea – Celtic czy Celtic – Real to już co innego. Większe zainteresowanie, większe dochody, większy prestiż.
Nie uważam, że Legia została wyrzucona za nic. Ktoś się mocno zawiesił w klubie mistrza Polski i powinien ponieść tego konsekwencje. Jednak twierdzę zarazem, że UEFA zachowała się wobec nas lekceważąco i pokazała, że polską piłkę nożną ma gdzieś. Niby Michel Platini to taki wielki przyjaciel Zbigniewa Bońka. Chyba ich stosunki po tej decyzji się trochę oziębią. Śmiem również twierdzić, że jeśli zamiast Legii chodziłoby tu o Bayern, Real, Arsenal czy nawet… Celtic, to nigdy nie zostałaby podjęta taka właśnie decyzja. UEFA zabrała Polakom szansę na tak długo wyczekiwaną Champions League oraz zabiła nasze najskrytsze, piłkarskie marzenia. Dlaczego nam to robicie? Wiedzcie, że mamy do was żal!










