Leicester jest w tym sezonie Premier League niespodziewaną rewelacją rozgrywek ligowych. Prowadzone przez mającego opinię lubującego się w raczej defensywnym stylu gry Claudio Rainierego „Lisy” zachwycają… o ofensywie. Przyspieszenie i drybling – na tym wiceliderzy angielskiej ekstraklasy opierają swój sukces. A przewodzi im Riyad Mahrez.
Algierczyka wszyscy fani Premier League kojarzą już z poprzedniego sezonu rozgrywek. Wówczas o Mahrezie – mimo wszystko nękanym kontuzjami – można było powiedzieć, że jest co najwyżej użyteczny. Wśród ofensywnych pomocników ligi jest bardzo duża konkurencja, więc by wyspiarskich ekspertów zachwycić, trzeba tydzień w tydzień robić coś niesamowitego. Cztery bramki i trzy asysty w trzydziestu spotkaniach nikogo na kolana nie rzuciły.

Jednak już cztery gole i dwie asysty w miesiąc to niemały wyczyn. Tylko w bardzo trudnym dla całej drużyny spotkaniu z Bournemouth Mahrez był raczej niewidoczny. Algierczyk miał już bezpośredni udział w sześciu z jedenastu bramek swojego zespołu, stwarzając kolegom dwanaście okazji bramkowych. O jakości występów skrzydłowego niech świadczy fakt, iż już mówi się o zainteresowaniu takich firm, jak Arsenal czy Barcelona.
– Riyad jest szczęśliwy w Leicester i nie zajmuje się plotkami – uspokaja fanów „Lisów” agent piłkarza, który ledwie rok temu zadebiutował w reprezentacji narodowej. Nic jednak dziwnego w tym, że Mahrez dobrze czuje się w hrabstwie Leicestershire – przecież dopiero co podpisał nową czteroletnią umowę.
Przy King Power Stadium bardzo mu zresztą ufają. Nigel Pearson obserwował go miesiącami, zanim zdecydował się kupić go za 500 tysięcy funtów z Le Havre. Wówczas 22-latek urodzony we Francji, ale zdecydowany na reprezentowanie barw Algierii, w najstarszym obecnie istniejącym klubie sportowym we Francji nie zachwycał. Gra w rezerwach, gdzie średnio w co trzecim meczu zdobywał bramkę, była dla niego za prosta, ale w pierwszej drużynie – tak jak w poprzednim sezonie Premier League – był po prostu użyteczny.

W Leicester zdecydowano się na niego głównie ze względu na umiejętności techniczne, ale też dlatego, że bardzo przypomniał gwiazdę zespołu Anthony’ego Knockaerta. Prawy skrzydłowy obdarzony szybkością pozwalającą na zostawienie obrońcy w tyle i doskonałą lewą nogą, która predestynuje go do schodzenia ze skrzydła do środka.











