Dzisiejszy spektakl na Estadio Vicente Calderon w pełni wynagrodził nam wczorajsze „nudy” z Etihad Stadium. Walka zespołów prowadzonych przez Simeone i Guardiolę obfitowała nie tylko w wiele sytuacji podbramkowych, ale i w mnóstwo emocji, boiskowych starć i spektakularnych zwrotów akcji. Obie drużyny spisały się naprawdę wyśmienicie, a 1:0 zwyciężyło minimalnie lepsze Atletico.
Jeśli ktoś myślał, że zobaczymy dziś piłkarskie szachy, taktyczną walkę dwóch odmiennych pomysłów na futbol, to musiał doznać niezwykle miłego zaskoczenia. Zobaczyliśmy bowiem dwie odmienne, natomiast równie emocjonujące połowy spotkania – w pierwszej dominowało Atletico, a w drugiej rządził i dzielił niemiecki Bayern. Mogliśmy delektować się zarówno świetną grą w destrukcji, jak i klasową wymianą kilkudziesięciu podań.
Ciekawie było już przed rozpoczęciem spotkania. Wszystko za sprawą wyjściowej jedenastki, którą na dzisiejsze spotkanie desygnował Pep Guardiola. Na murawę od pierwszej minuty wybiegli w ofensywie Bawarczyków Coman oraz Thiago, a na ławce rezerwowych usiedli Mueller i Ribery. Zaskoczenie? Dla niektórych może i owszem, lecz podopiecznym Diego Simeone takie niespodzianki zupełnie niestraszne.
To Atletico zaczęło dzisiejszy mecz znacznie lepiej. Jego gra w destrukcji była wręcz perfekcyjna, a że cechowała się bardzo wysokim pressingiem, Bayern nie potrafił w pierwszych minutach wyjść z piłką nawet ze swojej połowy. Z kolei, gdy futbolówka trafiała pod nogi graczy Simeone, ci krótkimi, szybkimi podaniami przemieszczali się jak burza pod pole karne Bawarczyków. To był „antyfutbol” w iście bajecznym wydaniu, a jego zwieńczeniem okazało się wspaniałe trafienie Saula, najlepszego gracza pierwszej połowy na Vicente Calderon.










