Euro 2012 zostanie przez nas na długo zapamiętane. Nie tylko dlatego, że odbywało się ono w Polsce, ale też z innych względów. Irlandzcy kibice robiący niesamowitą atmosferę, efektowna burza w trakcie spotkania Ukrainy z Francją czy powolny koniec hegemonii Hiszpanów na arenie międzynarodowej. „La Furia Roja” była napędzona wygranymi w Euro 2008 i na mistrzostwach świata dwa lata później. Dość niespodziewanie świetnie grającym Hiszpanom mogła postawić się reprezentacja Włoch.
Włosi tuż przed polsko-ukraińskim turniejem byli nieco pod formą. W 2006 roku zdobyli mistrzostwo świata, ale cztery lata później nie wyszli z grupy. Tym samym rozpoczęli serię, zgodnie z którą zwycięzca mundialu odpada w fazie grupowej w kolejnej edycji. W Brazylii potwierdziła to Hiszpania, a w Rosji reprezentacja Niemiec nie potrafiła awansować do fazy pucharowej. Jednak wróćmy do Italii. Po słabym turnieju w RPA kadrę przejął Cesare Prandelli.
Przebudowanie kadry
Nieudany mundial był znakiem, że potrzebne są zmiany w procesie tworzenia zespołu. Szkoleniowiec z Orzinuovi wprowadził do pierwszej drużyny wielu piłkarzy. W kadrze na Euro 2012 znalazło się wielu graczy, którzy debiutowali właśnie pod wodzą Prandellego. Do tej grupy należą między innymi Thiago Motta, Sebastian Giovinco, Angelo Ogbonna czy Mario Balotelli. Z perspektywy czasu trzeba przyznać, że ta zmiana pokoleniowa udała się. Powiększono potencjał personalny, a wyniki nie pogorszyły się, a może nawet się poprawiły?
Cesare Prandelli przejął kadrę w połowie 2010 roku i od razu skupił się na eliminacjach do mistrzostw Europy. Brak awansu w rywalizacji z Estonią, Serbią, Słowenią, Irlandią Północną i Wyspami Owczymi byłby sporym wyczynem. Jednak obyło się bez niespodzianek. Reprezentacja Włoch na 10 meczów wygrała aż 8, a tylko dwukrotnie dzieliła się punktami – z Serbią i Irlandią Północną. Bilans bramek również był okazały, 20:2.
Faza grupowa
Włosi tuż przed mistrzostwami Europy przegrali trzy mecze towarzyskie, z Urugwajem, USA i Rosją. Choć patrząc na kadrę, tylko w ostatnim spotkaniu pierwszy skład był teoretycznie najmocniejszy. Już na samym Euro rywalizowali z Hiszpanią, Irlandią i Chorwacją. Zawodnicy Cesare Prandellego na rozpoczęcie turnieju zmierzyli się w Gdańsku z obrońcami tytułu. „La Furia Roja” przeważała, ale to reprezentacja Włoch miała lepsze okazje na otwarcie wyniku. Pokonać Ikera Casillasa próbowali Andrea Pirlo, Antonio Cassano czy Thiago Motta. Mimo to do przerwy był bezbramkowy remis.
W drugiej części spotkania Italia wyszła na prowadzenie. Pirlo przeprowadził rajd środkiem pola i zagrał prostopadłą piłkę do Antonio Di Natale, który pokonał bramkarza Hiszpanii technicznym uderzeniem w sytuacji sam na sam. Jednak trzy minuty później w podobny sposób David Silva obsłużył Cesca Fabregasa, a ten doprowadził do wyrównania. Ataki Fernando Torresa nie przyniosły zmiany wyniku. Włosi zremisowali z Hiszpanią 1:1.












