Formacja obronna za kadencji Michała Probierza stała się obiektem drwin i rozczarowania ze strony polskich kibiców. Polscy defensorzy nie są już kojarzeni z byciem filarami reprezentacji, lecz z kimś, z kogo można się pośmiać i obarczyć winą za przegrany mecz. Błędy, brak regularnej gry w klubie oraz nieregularność potęgują ten problem. Wszystko to prowadzi do utraty dużej liczby bramek, a trener nie potrafi znaleźć tego przyczyny. Czy reprezentacja Polski będzie w stanie się temu przeciwstawić?
Brak osobowości w reprezentacji Polski
Reprezentacja Polski stoi aktualnie przed wyzwaniem odmładzania kadry. Michał Probierz wciąż poszukuje swojego tercetu stoperów, którzy będą stanowić o sile tej formacji. W kadrze w tej chwili nie widać nikogo, kto mógłby stać się drugim Kamilem Glikiem czy Michałem Pazdanem. Mimo że trudno porównać kogokolwiek do umiejętności wymienionych zawodników, to w kadrze nie ma absolutnie nikogo, kto mógłby choć zbliżyć się do ich poziomu. Wręcz przeciwnie, są ich totalnym przeciwieństwem. Ciągłe błędy i duża dezorientacja w obronie. Mimo iż są to nasi najlepsi obrońcy, to wciąż nie prezentują choćby podobnego poziomu jak Glik czy Pazdan. Zatem w obronie mamy nie tylko aspekt sportowy, lecz także mentalny. W defensywie niełatwo ustrzec kogoś, kto mógłby wesprzeć drużynę w trudnych momentach – kimś takim byli bez wątpienia Michał Pazdan i Kamil Glik.
Analiza błędów
Ale dlaczego z naszymi, jakkolwiek by było, najlepszymi obrońcami idzie nam tak słabo? Przyczyn jest kilka, ale faktem jest, że polska reprezentacja w ostatnich czterech spotkaniach straciła aż dziewięć bramek, co czyni ją najgorszą spośród drużyn w grupie A. Problemy naszej linii defensywnej zaczynają się wtedy, gdy drużyna przeciwna stara się przejąć inicjatywę i próbować grać na naszej połowie. Wtedy najczęściej popełniamy błędy, będąc po prostu spóźnionym, ospałym w doskoku do rywala czy po prostu za wolnym. Problemy naszych defensorów idą dalej, gdyż mamy kłopot z podwajaniem zawodnika będącego na skrzydle. Jednakże gdyby spojrzeć jeszcze głębiej, mamy kłopot z wyprowadzeniem piłki, przy którym raz za razem popełniamy ten sam błąd. Idealnym przykładem będzie fatalna pomyłka Pawła Dawidowicza, który w dosyć prostej sytuacji podał wprost do zawodnika reprezentacji Chorwacji, po czym Marcin Bułka musiał wyciągać piłkę z siatki.
Czy istnieje światełko w tunelu?
Trzeba więc jasno sobie powiedzieć, nie są to łatwe zgrupowania dla Michała Probierza. Jednakże w ostatnim meczu z Chorwacją bardzo na plus zaprezentował się Kamil Piątkowski. Został pochwalony i doceniony przez Igora Lewczuka, który wyraził swoją opinię o nim w rozmowie na Kanale Sportowym.












