Weterani i nowicjusze w kadrze. Reprezentacja gotowa na kolejne mecze


Selekcjoner ogłosił listę zawodników powołanych na mecze z Ukrainą, Włochami i Holandią

23 października 2020 Weterani i nowicjusze w kadrze. Reprezentacja gotowa na kolejne mecze
Rafał Oleksiewicz / PressFocus

Jeszcze niedawno w nie najgorszym stylu wywalczyliśmy punkt z Włochami, a potem efektownie ograliśmy Bośnię. Choć ostatni z tych meczów reprezentacja Polski rozegrała zaledwie dziewięć dni temu, to musimy pamiętać, że czas w piłce nożnej biegnie szybko. Dziś, 23 października Jerzy Brzęczek ogłosił skład kadry na kolejne spotkania.


Udostępnij na Udostępnij na


W porównaniu z poprzednim zgrupowaniem podczas tego najbliższego nasi reprezentanci będą przygotowywać się do raczej trudniejszych spotkań. Zamiast Finlandii i Bośni zmierzymy się bowiem z Ukrainą i Holandią. Czy w składzie Polaków mamy jakieś niespodzianki lub nowe twarze?

Czterech gości, a tylko jedna bramka

Trudno jest nie zauważyć, że selekcjoner Jerzy Brzęczek w ostatnim czasie zapałał sympatią do naszych bramkarzy. To uczucie jest na tyle silne, że po raz kolejny powołał ich aż czterech. O miejsce między słupkami powalczą Łukasz Fabiański, Wojciech Szczęsny, Łukasz Skorupski i Bartłomiej Drągowski.

Jest to dokładnie ten sam skład osobowy, który zameldował się na poprzednim zgrupowaniu. Choć pole do rotacji jest tu naprawdę duże, to raczej nie powinniśmy spodziewać się wielu niespodzianek. Bardzo prawdopodobne jest powtórzenie tego, co miało miejsce ostatnio – tj. wystawienie Drągowskiego lub Skorupskiego na sparing, a oddanie meczów o stawkę Szczęsnemu lub Fabiańskiemu.

W pewien sposób powinniśmy już przywyknąć, że „bramkę” reprezentacja Polski ma od dłuższego czasu obsadzoną solidnie. I ci, którzy stanowią o jej sile, znaleźli się w kadrze również teraz.

Nowa twarz w defensywie

Myślę, że ostatnie mecze naszej kadry można by podsumować jednym słowem – „nowość”. Hasło to jest szczególnie trafne, gdy odniesiemy je do naszej formacji obronnej. Od momentu powrotu międzynarodowej piłki po lockdownie w kadrze Polski zdążyli już przecież zadebiutować Walukiewicz, Bochniewicz czy Karbownik. Ci zawodnicy również teraz znaleźli się na liście powołanych, jednak jest tam również ktoś, o kim trzeba wspomnieć.

Robert Gumny.

Były obrońca Lecha Poznań zebrał już niemałe doświadczenie z gry w kadrach młodzieżowych, jednak reprezentacja seniorska będzie już dla niego czymś nowym. Można zaryzykować, że kariera Gumnego nie rozwija się na razie w taki sposób, jak przewidywano jeszcze kilka lat temu. Miał być rekord transferowy ekstraklasy? Miał być. Był? Oj, zdecydowanie nie.

22-letni boczny obrońca finalnie opuścił Polskę i przeniósł się do niemieckiego Augsburga, gdzie jednak na razie zaliczył tylko 18 minut w Pucharze Niemiec. W meczach Bundesligi nie miał jeszcze okazji „powąchać murawy”. Na pierwszy rzut oka nie są to zatem argumenty, które dają piłkarzowi Augsburga mocne karty przetargowe na grę w kadrze.

Należy jednak też wspomnieć o pozytywach – Gumny pomimo swojego młodego wieku zebrał już naprawdę solidne doświadczenie z gry na szczeblu seniorskim w Lechu Poznań. Do tego jest kapitanem reprezentacji Polski U-21. Ktoś przypadkowy takich rzeczy nie osiąga.

Robert Gumny będzie mógł wystąpić tylko w meczu sparingowym z Ukrainą. Potem obrońca dołączy do zgrupowania kadry młodzieżowej. Wobec tego faktu występ zawodnika Augsburga w spotkaniu z naszymi wschodnimi sąsiadami jest bardzo prawdopodobny.

Reprezentacja uśmiechnęła się do Kamińskiego

Naprawdę wiele dobrego można powiedzieć o ostatniej grze naszej szeroko pojętej linii pomocy. Zachwycaliśmy się Moderem i niegrającym zbyt często w kadrze Linettym, chwaliliśmy dopiero wchodzącego do seniorskiej kadry Jóźwiaka. Teraz do tej listy pochwał być może dopiszemy kolejne nazwisko – Kamiński.

Każdemu, kto śledzi polską piłkę, Jakuba Kamińskiego przedstawiać nie trzeba. Młodziutki, 18-letni skrzydłowy Lecha Poznań nie tylko wywalczył sobie miejsce w wyjściowym składzie wicemistrzów Polski. Udowodnił również, że nie jest jedynie młodzieżowcem wypełniającym kadrę, ale potrafi wnosić naprawdę dużo do ofensywy „Kolejorza”.

Nie dalej jak wczoraj Jakub Kamiński zaliczył swój debiut na arenie europejskiej. Debiut, co warto podkreślić, nie byle jaki. Naprzeciw młodego skrzydłowego stanęły bowiem takie nazwiska jak Otamendi czy Vertonghen. Starzy wyjadacze, którzy przez wiele lat byli ważnymi ogniwami defensyw m.in. Manchesteru City i Tottenhamu.

Nie da się ukryć, że takich piłkarzy można najzwyczajniej w świecie się przestraszyć. Jak było w przypadku Kamińskiego? Cóż – strach to chyba słowo, którego nie ma w jego słowniku. 18-latek zagrał naprawdę dobrze, miał czynny udział przy jednej z bramek Lecha. Skrzydłowy przy teoretycznie lepszych zawodnikach Benfiki wypadł zatem niezwykle solidnie.

Niezmiernie cieszy fakt, że forma Jakuba Kamińskiego została zauważona przez Jerzego Brzęczka. Jeżeli nie stanie się nic złego, to z młodego lechity może wyrosnąć naprawdę kawał dobrego skrzydłowego, który zabezpieczy reprezentacji tę pozycję na długie lata.

Podobnie jak w przypadku Gumnego Kamiński będzie mógł wystąpić tylko w meczu z Ukrainą. Potem dołączy do zgrupowania kadry młodzieżowej.

Reprezentacja z trójką w ataku

Selekcjoner Jerzy Brzęczek zdecydował się na powołanie trzech napastników – Roberta Lewandowskiego, Arkadiusza Milika i Krzysztofa Piątka.

O ile obecność Lewandowskiego zdziwiłaby tylko kogoś, kto ostatnie 9-10 lat spędził w hibernacji, o tyle obecność pozostałej dwójki może być już częściej kwestionowana. Milik jest w poważnych tarapatach (patrz: perspektywa kilku najbliższych miesięcy na trybunach) w Napoli, Piątek gra tylko „ogony” w Hercie Berlin.

Mówiąc brutalnie szczerze – przy Robercie Lewandowskim nie będą mieli się czym chwalić. Pozostaje jednak pytanie, czy Jerzy Brzęczek miał w tym momencie lepszy wybór. Z jednej strony jest Kamil Wilczek, który popisuje się naprawdę dobrą grą w Danii, można dyskutować o naszych piłkarzach z MLS-u. Jednak mimo wszystko powołania dla Piątka czy Milika (jak na razie) nie wpisują się w kategorię „powołań absurdalnych”. To nadal, pomimo swoich problemów, zawodnicy będący w czołówce polskich piłkarzy na tej pozycji i reprezentacja może na ich obecności po prostu skorzystać.

Komentarze
AZARIASZ (gość) - 2 lata temu

Warto by było wreszcie dać szansę nowym napastnikom. Kiedy jak nie teraz ? Wilczek to akurat nie ma sensu - wiek... z graczami z MLS też jest problem żeby ich puścili na zgrupowanie ale taki Świderski czy Klimala albo Kownacki dlaczego nie da się im szansy ??? Ja tego nie kumam. Naprawdę chcemy jechać tylko z Lewym który na turniejach się zacina i nie strzela oraz z Milikiem i Piątkiem bez formy ? Hmmm...

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze