Po kompromitującej porażce ze Szwecją 1:5, Sabri Lamouchi został zwolniony ze stanowiska selekcjonera Tunezji, co jako pierwszy podał Romain Molina. Zwalnianie szkoleniowców w trakcie obecności na najważniejszej imprezie świata to zaskakująca decyzja, jednak historia mundialowa zna takie przypadki. Jeden rzucił papierami, widząc kompromitację krajowego związku, inny nie nawiązał do pierwszej przygody reprezentacyjnej w prowadzonym przez siebie kraju. Niestety, w tym zestawieniu jest też Polak, który także padł ofiarą uroku afrykańskich drużyn narodowych.
Wydawałoby się, że zwolnienie podczas trwania mundialu jest dziwną decyzją. Grasz na największym piłkarskim balu świata i wyrzucasz trenera? To przecież nie liga. A jednak taki scenariusz wydarzył się już czterokrotnie, skoro Sabri Lamouchi stracił posadę trenera reprezentacji grającej na turnieju rangi globalnej. Doliczając agonię Domenecha, pięciokrotnie – o nim będzie krótka wstawka.
Nie będzie za to historii obecnego selekcjonera Kataru, czyli Julena Lopeteguiego. Choć zwolniony na dwa dni przed startem mundialu mógłby się podpiąć pod ten artykuł, to jednak uznaliśmy, że gdyby nie jego postawa (przyjęcie oferty Realu), spokojnie prowadziłby Hiszpanów na Mistrzostwach Świata w Rosji. Zaczynamy.
Andy Beattie (MŚ 1954 – Szkocja; po pierwszym z dwóch meczów)
Pierwszy szkoleniowiec w historii, który nie dokończył swojej mundialowej przygody. I nie dokończył jej w sposób spektakularny, dodajmy. Urodzony w Kintore trener sam podał się do dymisji po porażce 0:1 z Austrią. Powodem były kompromitujące decyzje podjęte przez związek przed wyjazdem na turniej. Jak się w nie wczyta, to Cezary Kulesza zdaje się organizatorem roku. O co dokładnie chodziło?
- O zabranie 13 zawodników na turniej w Szwajcarii mimo możliwości powołania 18 (znalazło się za to miejsce dla żon i działaczy związku).
- O zabranie ciężkich butów z lat 30. (a mieliśmy lata 50.), podczas gdy wszyscy inni grali w lekkim nowoczesnym obuwiu.
- O zabranie na turniej grubych, wełnianych koszul i grubych szortów, podczas gdy reszta zespołów grała w lekkich przewiewnych koszulkach.
Słowem – wielowymiarowa kompromitacja. W drugim meczu zespół poprowadził komitet selekcyjny. Na nic się zdał ten ruch – Szkoci dostali lanie od ówczesnego mistrza świata Urugwaju 0:7! Tommy Docherty, który grał dla Szkocji w tym słynnym meczu stwierdził, że komitet nie raczył im przekazać żadnych informacji na temat rywali. Finalnie stwierdził, że .














