Po kompromitującej porażce ze Szwecją 1:5, Sabri Lamouchi został zwolniony ze stanowiska selekcjonera Tunezji, co jako pierwszy podał Romain Molina. Zwalnianie szkoleniowców w trakcie obecności na najważniejszej imprezie świata to zaskakująca decyzja, jednak historia mundialowa zna takie przypadki. Jeden rzucił papierami widząc kompromitację krajowego związku, inny nie nawiązał do pierwszej przygody reprezentacyjnej w prowadzonym przez siebie kraju. Niestety w tym zestawieniu jest też Polak, który także padł ofiarą uroku afrykańskich drużyn narodowych.
Wydawałoby się że zwolnienie podczas trwania mundialu jest dziwną decyzją. Grasz na największym piłkarskim balu świata i wyrzucasz trenera? To przecież nie liga. A jednak taki scenariusz wydarzył się już czterokrotnie, skoro Sabri Lamouchi stracił posadę trenera reprezentacji grającej na turnieju rangi globalnej. Doliczając agonię Domenecha, pięciokrotnie – o nim będzie krótka wstawka.
Nie będzie za to historii obecnego selekcjonera Kataru, czyli Julena Lopeteguiego. Choć zwolniony na dwa dni przed startem mundialu mógłby się podpiąć pod ten artykuł, to jednak uznaliśmy, że gdyby nie jego postawa (przyjęcie oferty Realu) spokojnie prowadziłby Hiszpanów na Mistrzostwach Świata w Rosji. Zaczynamy.
C’est la fin pour Sabri Lamouchi à la tête de la sélection tunisienne 🇹🇳
— Romain Molina (@Romain_Molina) June 15, 2026
Andy Beattie (MŚ 1954 – Szkocja; po pierwszym z dwóch meczów)
Pierwszy szkoleniowiec w historii, który nie dokończył swojej mundialowej przygody. I nie dokończył jej w sposób spektakularny dodajmy. Urodzony w Kintore trener sam podał się do dymisji po porażce 0:1 z Austrią. Powodem były kompromitujące decyzje podjęte przez związek przed wyjazdem na turniej. Jak się w nie wczyta, to Cezary Kulesza zdaje się organizatorem roku. O co dokładnie chodziło?
- O zabranie trzynastu zawodników na turniej w Szwajcarii mimo możliwości powołania osiemnastu (znalazło się za to miejsce dla żon i działaczy związku).
- O zabranie ciężkich butów z lat 30. (a mieliśmy lata 50), podczas gdy wszyscy inni grali w lekkim nowoczesnym obuwiu.
- O zabranie na turniej grubych, wełnianych koszul i grubych szortów, podczas gdy reszta zespołów grała w lekkich przewiewnych koszulkach.
Słowem – wielowymiarowa kompromitacja. W drugim meczu zespół poprowadził komitet selekcyjny. Na nic się zdał ten ruch – Szkoci dostali lanie od ówczesnego mistrza świata Urugwaju 0:7! Tommy Docherty, który grał dla Szkocji w tym słynnym meczu stwierdził, że komitet nie raczył im przekazać żadnych informacji na temat rywali. Finalnie stwierdził, że na ten turniej piłkarsko i organizacyjnie nie byli gotowi.
Cha Bum-kun (MŚ 1998 – Korea Południowa; po dwóch meczach)
W Niemczech nazywany „Tscha Bum” ze względu na swoje imię i potężne uderzenie. Powszechnie uważany za jednego z najlepszych azjatyckich piłkarzy wszechczasów. Jego przygoda z kadrą Tygrysów Azji była przez długi czas bardzo udana. Z początkiem 1997 roku objął posadę w swoim kraju, gdzie wprowadził niemiecką organizację i dyscyplinę do zespołu, co pozwoliło praktycznie natychmiastowo osiągnąć bardzo dobre rezultaty. Bez problemu przeszedł dwie fazy grupowe eliminacyjne w Azji i poprowadził Koreę na mistrzostwa świata we Francji.
Najgorsze jednak miało dopiero przyjść. Grupa nie była łatwa. Zaczęło się od porażki 1:3 z Meksykiem (mimo początkowego objęcia prowadzenia). Prawdziwa tragedia wydarzyła się w Marsylii. Holandia prowadzona przez Guusa Hiddinka zmiotła z powierzchni ziemia Azjatów, spuszczając im łomot 0:5.
Koreański Związek Piłki Nożnej nie wytrzymał takiej hańby i podziękował za współpracę legendzie. Sam Cha nie przyjął tego zbyt dobrze i oskarżył związek o nieodpowiednie premie dla drużyny jak i o to, że liga w Korei jest ustawiona (żeby było śmieszniej, sam kilka lat później dostał zakaz za ustawianie meczów). W ostatnim grupowym meczu, zremisowanym 1:1 z Belgami, Koreańczyków poprowadził Kim Pyung-seok.
Sabri Lamouchi nie pierwszym trenerem Tunezji zwolnionym na mundialu. Henryk Kasperczak też to przeżył (MŚ 1998 – Tunezja; po dwóch meczach)
Tak jak zaznaczyliśmy wcześniej, niestety w tym zestawieniu mamy także Polaka. Chichotem losu jest to, że podobnie jak wspomniany Sabri Lamouchi, nasz „Henri” również został zwolniony z funkcji trenera Tunezji po porażkach 0:2 z Anglią i 0:1 z Kolumbią. W ostatnim meczu zespół poprowadził asystent Ali Selmi (1:1 z Rumunią). Jednak na rozstanie zanosiło się wcześniej. O ile świeżo zwolnionemu trenerowi zarzucano wikłanie się w układy i kolesiostwo, tak powodem zwolnienia Kasperczaka był konflikt z zięciem ówczesnego prezydenta Tunezji, Zina Al-Abidina Ben Alego.
Ten próbował bezpośrednio wtrącać się w pracę Polaka, próbując narzucić mu taktykę oraz to, jacy zawodnicy powinni wyjść na boisko w pierwszym składzie. Oprócz tego doszły jeszcze kwestie kontraktu. Tunezyjczycy tak długo zwlekali z kwestiami organizacyjnymi i przedłużeniem kontraktu, że Kasperczak, przewidując kłopoty, już podczas trwania mistrzostw zorganizował konferencję prasową i poinformował o podpisaniu nowej umowy z francuskim klubem SC Bastia.
Sam Henryk Kasperczak wspominał swoją tamtejszą przygodę w następujący sposób:
„Już przed turniejem atmosfera stała się trudna do zniesienia. Miałem wtedy dużo sporów z ludźmi, którzy byli przy władzy w kraju i wtrącali mi się do prowadzenia drużyny (…). Zięć prezydenta chciał mi narzucić, kto ma grać, jaką mamy mieć taktykę. Trochę udawałem głupka, kiedy rozmawialiśmy. Niby się z nim zgadzałem, a później robiłem swoje, czyli oficjalnie jednak się nie zgadzałem. Nie mógł mi tego zapomnieć. I zemścił się, kiedy miał okazję. Jak żeśmy przegrali z Anglią 0:2 i z Kolumbią 0:1, to (…) nie dokończyłem turnieju”.Henryk Kasperczak w rozmowie ze Sport.pl
Henryk Kasperczak o dymisji podczas MŚ’98:
– Jak w każdym środowisku, znaleźli się ludzie sprzyjający i ci krytycznie nastawieni. Tak było w Tunezji, trafiłem na człowieka, który był ważną postacią. Nie byłem z nim w dobrej relacji, on chciał mi narzucać swoje pomysły. Czasami… pic.twitter.com/ltXs7M4dSz
— Kanał Sportowy (@Sportowy_Kanal) June 15, 2026
Carlos Alberto Parreira (MŚ 1998 – Arabia Saudyjska; po dwóch meczach)

O rany, Mistrzostwa świata we Francji 1998 roku zebrały okrutne żniwo szkoleniowców. Poleciał Henryk Kasperczak, Korea Południowa zwolniła Cha Bum-kuna, a z posadą pożegnał się także Carlos Alberto Parreira. Legendarny szkoleniowiec cztery lata wcześniej zdobył tytuł mistrza świata z Brazylią, zaś teraz po dwóch meczach pożegnał się z funkcją trenera Arabii Saudyjskiej. Zaczęło się od minimalnej porażki 0:1 z Danią. Natomiast szalę goryczy przeważyła porażka bolesna 0:4 z późniejszymi mistrzami świata Francją. W ostatnim meczu z RPA zespół poprowadził Mohammed Al-Kharashi. Wynik? 2:2.
Cała druga przygoda tego znanego trenera była daleka od udanych. Nijak nie nawiązał do swojej udanej przygody u Saudów z końcówki lat 80., gdy zdobył Puchar Narodów Azji w 1988 roku. W trwającej niecałe pół roku drugiej kadencji u Zielonych Sokołów poprowadził ten zespół w 10 spotkaniach. Wygrał ledwie dwa – z Trynidadem i Tobago oraz Namibią. Niby potrafił zremisować 0:0 z Anglią, ale przyszło mu też zabrać oklep 0:6 od Norwegii.
Raymond Domenech (MŚ 2010 – Francja; wyjątkowy casus)

Konflikt w zespole, odsunięcie Amelki będące katalizatorem wszelkich problemów ówczesnych ekipy Trójkolorowych… następnie awantura Patrice’a Evry z członkiem sztabu szkoleniowego. Posądzenia o rasizm, odmowa wyjścia na treningi… Sytuacja zrobiła się na tyle napięta, że interweniować musiał sam prezydent V Republiki Francuskiej Nicolas Sarkozy.
Zaczęło się od remisu 0:0 z Urugwajem. Konflikt z napastnikiem miał miejsce po następnym meczu, przegranym 0:2 z Meksykiem. Domenech jeszcze został, aby ujrzeć finalną klęskę z RPA, ale można by mu w tym spotkaniu przypisać rolę stojaka, a nie trenera. Już wtedy nikt o zdrowych zmysłach, pamiętając co działo się wokół reprezentacji Francji w Republice Południowej Afryki, nie rozważał pozostawienia go na stołku.
Przeczytaj także: