Święto Niepodległości jest ważne dla każdego Polaka. Po 123 latach odzyskaliśmy wolność. Kraj oczywiście musiał przejść wiele etapów odbudowy, a ta dotyczyła także futbolu. Pierwszy mecz międzypaństwowy odbył się w 1921 roku. Czy wiecie, kto był wtedy naszym rywalem?
Już rok po odzyskaniu niepodległości przez nasz kraj powstał Polski Związek Piłki Nożnej. Znana jest data – 20/21 grudnia. Pierwszym prezesem organizacji był szef Cracovii Edward Cetnarowski, a kraj podzielono na pięć okręgów, by usprawnić rozgrywki ligowe. Pierwszą siedzibą PZPN-u został Kraków. Ówczesna ekstraklasa ruszyła, ale… musiała zostać przerwana z powodu wojny Polaków z bolszewikami w 1920 roku. A co za tym idzie… reprezentacja Polski musiała także poczekać dłużej na oficjalny debiut. Zwłaszcza że i wyszukanie przeciwnika było nie lada wyzwaniem – z powodu sytuacji politycznej, ale także pod względem logistycznym. Trzeba było znaleźć rywala, który miał z nami w miarę dobre stosunki polityczne (o meczu z Niemcami nie mogło być mowy), a poza tym brak funduszy utrudniał wyprawy w dalsze rejony Europy.
18 grudnia 1921 roku to dzień bardzo ważny, a data bez wątpienia godna zapamiętania. To właśnie wtedy Polska reprezentacja rozegrała swój pierwszy oficjalny mecz. I to z Węgrami, którzy sami zgłosili swoją chęć rozegrania z nami spotkania w Budapeszcie. Po długich negocjacjach odpowiedniego terminu udało się osiągnąć konsensus.
Ostatnio wiele mówi się o tym, że piłkarze muszą spędzać wiele czasu w autokarze. Ale co mieli powiedzieć nasi reprezentanci, którzy jechali do Budapesztu aż 36 godzin? Nie mieli wtedy do dyspozycji tabletów, odtwarzaczy mp3 ani klimatyzacji. Podróżowali także wagonami trzeciej klasy. Nie była to więc zbyt miła podróż. Ta poniosła za sobą konsekwencje, gdyż dwóch ważnych piłkarzy (Józef Kałuża i Ludwik Gintel) rozchorowało się. Pogoda za sprawą deszczu i temperatury była po prostu fatalna (na tyle że dziś pewnie odwołano by to spotkanie, gdyż boisko było po prostu jednym wielkim bajorem). Mecz jednak się odbył.
Węgrzy wygrali 1:0, jednak nie może to dziwić. Mieli o wiele większe doświadczenie – dla nich był to 80. (!) oficjalny mecz reprezentacji. Ich przegrana byłaby więc swego rodzaju niespodzianką. Trzeba jednak podkreślić, że nasi reprezentanci walczyli dzielnie, a debiut można zaliczyć do stosunkowo udanych. Zawodnikiem meczu został 21-letni bramkarz Jan Loth (jak widzimy, od zawsze mieliśmy jednych z najlepszych golkiperów na świecie). Co ciekawe, zapisał się w historii tym, że zajmował się nie tylko łapaniem piłek, ale także… grą w polu. Był też tenisistą i wicemistrzem w skoku wzwyż. Człowiek orkiestra!
Tamten mecz był dla nas bardzo ważnym sprawdzianem. Dokładnie zrelacjonowany przez „Przegląd Sportowy”, dał ludziom wiele radości. Od tego czasu wiele się zmieniło, jednak jedno pozostało. Reprezentacja Polski to nadal drużyna, z którą możemy się utożsamiać. Hymn narodowy czy godło na koszulkach powinny nam też przypominać, że ludzie, którzy żyli podczas zaborów, mogli sobie o takim widoku tylko pomarzyć. Dlatego powinniśmy dziś szczególnie docenić to, co mamy.