Oba zespoły zajmujące ostatnie lokaty Premiership nie wygrały swoich meczów. Portsmouth na własnym stadionie bezbramkowo zremisował z Blackburn, a Hull City musiało na Britannia Stadium uznać wyższość Stoke City.
Na Britannia Stadium Stoke City podejmował u siebie ekipę z Hull. „Tygrysy” pazurami trzymają się Premiership i zrobią wszystko, by się w niej utrzymać. W ostatniej kolejce udało im się pokonać londyński Fulham, który skupił się teraz na grze w Lidze Europejskiej. Jeśli zespół z KC Stadium pragnął zostać w Premiership, to musiał pokonać jedenastkę Stoke. W poprzedniej kolejce ekipa Tony’ego Pulisa skromnie wygrała z innym kandydatem do spadku – West Hamem United i przełamała swoją passę meczów bez zwycięstwa. Ciężko było wytypować faworyta tego pojedynku.
Już od pierwszych minut inicjatywę mieli gospodarze, którzy w 6. minucie objęli prowadzenie. Kitson świetnie obsłużył w polu karnym Ricardo Fullera, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Po bramce spotkanie opadło i straciło na atrakcyjności. Stoke nie kwapiło się do podwyższenia prowadzenia, a Hull nie chciało przejąć inicjatywy. Do przerwy podopieczni Tony’ego Pullisa schodzili ze skromnym, jednobramkowym prowadzeniem.
Po zmianie stron „Tygrysy” wzięły się do odrabiania strat. Hull przejęło inicjatywę i dyktowało tempo, gospodarze ograniczyli się do gry z kontrataku i uważanie grali w obronie. Atak pozycyjny gości stale rozbijał się o świetnie występującą defensywę Stoke. W samej końcówce spotkania wynik ustalił Lawrance, który nie dał najmniejszych szans Myhillowi w pojedynku sam na sam.
Bez bramek na Fratton Park
Skazane już na grę w Championship Portsmouth podejmowało na Fratton Park Blackburn Rovers. Podopieczni Avrama Granta pogodzili się z grą w niżej lidze, ale koniecznie chcieli pokazać się kibicom z dobrej strony. W 11. minucie świetną okazję zmarnował John Utaka, w odpowiedzi na to groźnie główkował Jones, zmuszając obrońców „Pompey” do wybicia piłki z linii bramkowej. Najlepszą okazję w pierwszej połowie miał Jamie O’Hara, jednak piłkę po jego strzale wybił z bramki Gael Givet.
W drugiej połowie drugą żółtą, czyli w konsekwencji czerwoną, kartką został ukarany Anthony Vanden Borre i gospodarze nie atakowali tak często, stopniowo oddając inicjatywę Rovers. W 69. minucie Diouf wypatrzył w polu karnym Robertsa, jednak jego strzał nie sprawił żadnych problemów bramkarzowi Portsmouth. Do końca spotkania nie padła żadna bramka i mecz zakończył się bezbarwnym remisem 0:0.










