W 18. kolejce La Liga zmierzyły się ze sobą drużyny Valencii i Realu Madryt. 55 tysięcy ludzi, którzy wybrali się na Estadio Mestalla, oraz widzowie oglądający ten mecz przed telewizorami absolutnie nie mogli żałować swoich decyzji. W niedzielny wieczór obejrzeliśmy piłkarski spektakl, który ostatecznie zakończył się remisem 2:2.Spotkanie było zapowiadane jako pierwszy prawdziwy egzamin dla szkoleniowca gospodarzy Gary’ego Neville’a. Po słabych wynikach Valencii, osiąganych na początku jego kadencji, wielu sympatyków „Nietoperzy” miało prawo wątpić w słuszność decyzji klubu o zatrudnieniu wspomnianego trenera. Miał on szansę przekonać fanów Valencii w meczu z niebędącym w najwyższej formie Realem Madryt.
Dla byłego obrońcy Manchesteru United było to szczególne spotkanie także z powodu rywalizacji ze swoim byłym kolegą z angielskiego zespołu, Cristiano Ronaldo. Jednak przeciętny w starciu na Mestalla Portugalczyk jeszcze bardziej sentymentalnie podszedł do tego pojedynku, ponieważ w doliczonym czasie gry zmarnował 100-procentową szansę na zdobycie zwycięskiej bramki dla „Królewskich”.
Niedzielny mecz był także wyjątkowy dla trenera gości Rafy Beniteza. Był on szkoleniowcem Valencii w latach 2001-2004, wówczas piłkarze z Estadio Mestalla dwukrotnie sięgnęli po mistrzostwo Hiszpanii oraz po raz pierwszy w historii po Puchar UEFA. Kibice gospodarzy podziękowali Hiszpanowi stosownym transparentem, który przetłumaczony na język polski brzmiał tak: „Dałeś nam najpiękniejsze lata naszego życia, dziękujemy”.
To już jednak zamierzchła historia. Obecnie Benitez ma wielu przeciwników w madryckim klubie, niektórzy fani domagają się jego zwolnienia od pamiętnej klęski 0:4 z Barceloną. Niedzielnym spotkaniem nie przekonał raczej do siebie wspomnianych kibiców.
W meczu było tylko kilka rzeczy na plus w Realu. Bardzo dobra gra Karima Benzemy, który był na boisku wszędzie. Praktycznie nie tracił piłek, świetnie przerzucał ciężar gry na oba skrzydła. Francuski napastnik wracał także do defensywy, kilkakrotnie dokonując odbiorów piłki. To właśnie on otworzył wynik w 16. minucie starcia po fantastycznej akcji tercetu BBC. Ku zdziwieniu wszystkich, Benitez zdjął jednak Francuza z boiska w 67. minucie.











