Przed nami 30. ligowa kolejka Primera Division. Real Madryt będzie szukał w niej zwycięstwa po dwóch z rzędu remisach. Największy rywal z Barcelony wyjeżdża na Majorkę, gdzie o stratę punktów nie jest zbyt trudno. Bardzo ciekawie zapowiada się ponadto mecz Espanyolu z Athletikiem Bilbao.
Mallorca – Barcelona
Ciekawe, czy Josep Guardiola nadal uważa, że dogonienie Realu Madryt nie jest możliwe. Mówił tak jeszcze siedem dni temu, a na konferencji prasowej stwierdził, że w tydzień zdania nie zmieni. W dogonienie „Królewskich” na pewno wierzą jednak podopieczni Pepa, którzy dadzą z siebie wszystko, by z Majorki wywieźć trzy punkty, a łatwo o nie na pewno nie będzie. Iberostar Estadi należy do najgorętszych obiektów w całej Hiszpanii. Potentatom zawsze tutaj grało się niezwykle trudno. Przykład chociażby Realu Madryt z tego sezonu, który po nieziemskich mękach wygrał zaledwie 2:1. „Blaugrana” w ostatnich tygodniach złapała drugi oddech i znowu prezentuje piękny futbol, jednak nie oznacza to, iż wyjazd na Baleary będzie tylko kolejnym spokojnym meczem. Gospodarze nadal liczą na zajęcie miejsca gwarantującego grę w europejskich pucharach, a pokonanie Barcelony na pewno nie jest niemożliwe. Udowodniła to choćby Granada, która kilka dni temu narobiła porządnego stracha kibicom „Barcy”.

Barcelona wyjedzie na Mallorcę bez kilku ważnych zawodników. Karę za czerwoną kartkę ze starcia z Granadą musi bowiem odsiedzieć Dani Alves. Eric Abidal przygotowuje się niestety do przeszczepu wątroby i wiele wskazuje na to, że będzie musiał zakończyć karierę. W dodatku do kontuzjowanych Afellaya, Villi i Fontasa dołączył ostatnio Adriano, który narzeka na problemy mięśniowe. Jeśli chodzi o gospodarzy, to z urazem zmaga się Sergio Tejera. Nie wiadomo ponadto, czy na czas zdążą wykurować się Marvin Ogunjimi i Pablo Caceres. Nawet bez tej dwójki gospodarze są w stanie mocno zamieszać, o ile wezmą przykład z gry Granady z drugiej połowy meczu na Camp Nou. Jedno jest pewne – emocji na Majorce nie zabraknie.
Real Madryt – Real Sociedad
Historia lubi się powtarzać. Podopieczni Jose Mourinho na początku sezonu stracili punkty w dwóch kolejnych spotkaniach. Jedno z nich rozgrywano w środku tygodnia. Podobnie było i teraz. Braku wygranej przeciwko Realowi Sociedad nikt jednak sobie nie wyobraża. Po remisie na własnym stadionie z Malagą „Królewscy” mieli co prawda rozjechać Villarreal, a jak się skończyło – wszyscy wiemy. Sociedad to jednak nie ta półka co „Żółta Łódź Podwodna”, choć na co innego wskazywać może ligowa tabela. Co by się jednak nie działo, nawet z olbrzymimi brakami kadrowymi, Real powinien jutro Basków spokojnie pokonać. Druga z rzędu strata punktów na Estadio Santiago Bernabeu wywołałaby istną burzę.










