Real przypieczętował awans do 1/2 Ligi Mistrzów. Piłkarze z Madrytu 1:0 pokonali Tottenham Hotspur.
Real od początku naciskał na rywala. „Królewscy” rozgrywali swoje akcje pod polem karnym Tottenhamu, dzięki czemu Oezil już w 3. minucie oddał strzał na bramkę, który jednak nie sprawił bramkarzowi trudności. Po kilku pierwszych minutach raczej ociężałej gry ze strony Anglików, londyńczycy zaczęli odpowiadać przeciwnikom równie ciekawymi akcjami. Zespół z Madrytu dwukrotnie uniknął straty gola dzięki interwencjom Casillasa.
Można było powiedzieć, że sprawa awansu została rozstrzygnięta już w pierwszym meczu obu drużyn, Tottenham jednak zdecydowanie chciał w tym spotkaniu udowodnić swoje ambicje i waleczność. Chociaż doświadczeni gracze Realu nie pozwalali im na zbyt wiele – angielscy piłkarze mogli przekonać się o tym, jak niebezpieczne są kontrataki Realu. Strzały Khediry i Ronaldo wciąż jednak mijały światło bramki.
W 26. minucie doskonały atak wypracował Tottenham, lecz w dalszym ciągu nie udało się im wykończyć akcji skutecznym strzałem. Tym razem, po odegraniu piłki przez Lennona, zdecydowanie przestrzelił Pawliuczenko, posyłając piłkę wysoko nad poprzeczką.
Pomimo iż gracze z Londynu często atakowali, drużyna „Królewskich” zdawała się kontrolować wydarzenia na boisku. Niebezpiecznie pod bramką Tottenhamu zrobiło się w 37. minucie, ale strzał oddany przez piłkarza Realu trafił w boczną siatkę. Chwilę później bliscy wybuchu szału radości byli angielscy kibice, bo to Bale swoim strzałem po podaniu Modrica umieścił piłkę w bramce. Sędzia jednak słusznie uznał, iż piłkarz był na pozycji spalonej.
Ta część meczu była okresem dobrej gry Tottenhamu. Iker Casillas jeszcze kilkukrotnie wyłapywał piłkę, lecz żaden ze strzałów nie był na tyle groźny, aby kapitan Realu skapitulował. Po gwizdku sędziego kończącym pierwszą połowę oba zespoły zeszły do szatni z bezbramkowym dorobkiem.
Początek drugiej połowy spotkania okazał się być szczęśliwy dla graczy Realu Madryt. Już pięć minut po gwizdku strzałem z dystansu gola zdobył Ronaldo. Stało się tak między innymi przez to, że bramkarz Tottenhamu ewidentnie popełnił błąd, wypuszczając piłkę z rąk.
Po tym niefortunnym dla Anglików wydarzeniu, ich gra zdecydowanie uległa pogorszeniu. Piłkarze Realu widocznie również nie widzieli sensu niepotrzebnej utraty sił i nie wychodzili ze zdecydowanymi atakami. W 58. minucie Tottenham miał świetną okazję, ale ponownie nie wykorzystał tego Pawliuczenko. Piłkarz, strzelając z pięciu metrów, posłał futbolówkę nad poprzeczką.
W kolejnych minutach meczu londyńczycy pokazali kilka dobrych akcji, jednakże ich gra znacznie odstawała od tego, co prezentowali w pierwszej połowie. Dobrze spisywał się Gomes, który dwukrotnie świetnie interweniował – wybił piłkę spod nóg Khediry i obronił groźny strzał Kaki.
W 67. minucie znowu atakowali piłkarze Tottenhamu, tym razem niecelnie uderzał Defoe. Kilka minut później ten sam zawodnik ponownie strzelał na bramkę Realu, jednak świetnie spisywał się Iker Casillas, który doskonale wybronił uderzenie z niewielkiej odległości, a chwilę później dobitkę.









