„Królewscy” do rywalizacji z Liverpoolem podchodzą jako faworyci. Są na dobrej drodze, aby w sobotni wieczór triumfować w Lidze Mistrzów po raz trzeci z rzędu. Nastroje kibiców ze stolicy Hiszpanii są nader pomyślne, nikt nie wyobraża sobie porażki z „The Reds”, który do finału dotarł pierwszy raz od dziesięciu lat.
Finał pomiędzy „Królewskimi” i „The Reds” należy z pewnością do gatunku tych wyjątkowych. Uznane marki, utytułowane kluby, gabloty pełne pucharów czy rzesze oddanych kibiców w rożnych zakątkach świata.
Oba kluby spotkały się już na tym etapie tych rozgrywek w 1981 roku, kiedy po bramce Alana Kennedy’ego wygrał zespół z miasta Beatlesów, ale tegoroczny finał wzbudza tak ogromne zainteresowanie, jak gdyby miał być magiczny. Wszystko za sprawą dobrej dyspozycji obu ekip, pojedynku wielkich strzelców – Ronaldo vs. Salah, a także… ponieważ może to być, oczywiście jesli wygra Real, trzeci z rzędu triumf jednego klubu. To w historii Ligi Mistrzów jeszcze nigdy się nie zdarzyło!
Za zespół Zinedine’a Zidane’a kciuki będzie trzymać duża liczba sympatyków zrzeszona w oficjalnej polskiej penie tego klubu, a korzystając z okazji, postanowiliśmy również sprawdzić, jakie panują wśród nich nastroje.
Pucharowa drużyna i duże doświadczenie
Dla zespołu z Hiszpanii to trzeci z rzędu i szesnasty w dziejach finał, w którym wystąpią. Przegrali trzykrotnie: w 1962, 1964 i 1981 roku, a tegoroczne zwycięstwo może być ich trzynastym. Liverpool natomiast meldował się w meczach o puchar osiem razy, a wygrywał tylko pięć.
Za Realem przemawia doświadczenie, bo i jego zawodnicy, i trener udowodnili nie raz, że potrafią zwyciężać, a gra w meczach o taką stawkę i o takim podłożu psychologicznym nie robi na nich żadnego wrażenia. Zidane to także jeden z piłkarzy, na których starał się wzorować swoją grę najlepszy egzekutor LFC, Mohamed Salah.
Szkoleniowiec z Santiago Bernabeu wygrywał Ligę Mistrzów jako zawodnik, a jako trener może zacząć śrubować kolejne rekordy. Jego największy dylemat przed finałowym meczem? Kogo posadzić na ławce rezerwowych.
Wszyscy zdrowi, w formie i gotowi na sobotni bój.
Francuscy rekordziści
Jeżeli Real odniesie zwycięstwo, swoje rekordy ustanowią dwaj grający w nim Francuzi. Karim Benzema i Raphael Varane. Obaj na koncie mają po trzy zwycięstwa w Lidze Mistrzów, a Benzema jest dodatkowo francuskim rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę bramek zdobytych w tym turnieju – do tej pory zaliczył 55 trafień. Obaj są obecnie na różnych biegunach swoich karier, ale dla każdego z nich będzie to tak samo ważny mecz i okazja do pokazania swoich umiejętności.










