Hiszpańskie ekipy przestawiają się z powrotem na spotkania ligowe. Real Madryt, Barcelona i Valencia będą chciały polepszyć sobie humory po porażkach w środku tygodnia. W glorii zwycięzców do swoich pojedynków podejdą za to Athletic Bilbao i Atletico Madryt.
Real Madryt – Sevilla
Droga Andaluzyjczyków do europejskich pucharów na pewno nie wiedzie przez Estadio Santiago Bernabeu. „Królewscy” są dwie wygrane od zdobycia 32. tytułu mistrzowskiego. Na własnym stadionie są niesamowicie niebezpieczni, a jeśli dodamy do tego kopa po pokonaniu Barcelony i chęci zrehabilitowania się kibicom za odpadnięcie z Ligi Mistrzów, podopieczni Jose Mourinho będą w niedzielne popołudnie niesamowicie nabuzowani. Co ciekawe, pojedynek między Realem a Sevillą rozpocznie o 12:00. W tym sezonie madrytczycy już jeden mecz o tej nietypowej porze rozgrywali. Miało to miejsce w 12. kolejce, kiedy na Bernabeu Osasuna poległa aż 1:7. Kto wie, czy taki wynik się nie powtórzy, ponieważ Sevilla to drużyna, z którą Real, na czele z Cristiano Ronaldo, czuje się bardzo komfortowo. Portugalczyk w dwóch ostatnich starciach przeciwko drużynie z Andaluzji zdobył aż siedem goli.
„Los Blancos” przystąpią do niedzielnego meczu w najsilniejszym składzie. Jose Mourinho będzie chciał jak najszybciej rozstrzygnąć losy mistrzostwa, ale niewykluczone, że w wyjściowej jedenastce dojdzie do kosmetycznych zmian. Na urazy nie narzeka żaden jego podopieczny, dlatego Portugalczyk może pobawić się nieco swoim składem, zwłaszcza że Sevilla przyjedzie do stolicy mocno osłabiona. Za kartki nie będą mogli zagrać Manu del Moral i Gary Medel. Kontuzje doskwierają zaś Diego Pierottiemu i Fredericowi Kanoute. Wątpliwe są ponadto występy Andresa Palopa i Emira Spahicia.
Real Saragossa – Athletic Bilbao
Obecny sezon już jest dla Athleticu spektakularny. „Los Leones” mają szansę na zdobycie dwóch tytułów. W finale Pucharu Króla zmierzą się z Barceloną, w finale Ligi Europy zaś z Atletico Madryt. Jakby tego było mało, w ostatnich tygodniach pojawiła się wielka szansa na zajęcie miejsca w pierwszej czwórce. Obecnie Baskowie do czwartej Malagi tracą pięć oczek. Awans do Ligi Mistrzów byłby zwieńczeniem wspaniałej kampanii. Całkowicie odmienne nastroje towarzyszą Realowi Saragossa, który jedną nogą jest już w Segunda Division. Drużyna z La Romareda zgromadziła do tej pory 31 punktów, a do bezpiecznej strefy traci ich aż sześć. Po niedzielnym meczu raczej nie ma szans na to, aby jej dorobek miał się polepszyć. Athletic to absolutny faworyt.
Marcelo Bielsa nie ma chwili wytchnienia. Ileż to on się nakombinował w spotkaniach ligowych, żeby jego podopieczni byli w jak najlepszej formie w spotkaniach Ligi Europy. Teraz, gdy rozgrywki europejskie na kilka tygodni przystopują, Argentyńczyk mógł liczyć na trochę relaksu, jednak zdecydowano, że w środku tygodnia rozegra się następna kolejka, w której na San Mames przyjedzie Real Madryt. Bardzo możliwe jest więc to, że Bielsa znowu da odpocząć swoim gwiazdom. Do gry przeciwko Saragossie niezdolni są tylko Aurtenetxe, który pauzuje za kartki, oraz kontuzjowani David Lopez i Igor Martinez. Jeśli chodzi o gospodarzy, to znaki zapytania pojawiają się przy nazwiskach Obradovicia i Arandy, którzy skarżą się na mniejsze urazy.










