W pierwszym meczu półfinałowym Ligi Mistrzów Real Madryt pokonał Bayern Monachium 1:0. Gola na wagę zwycięstwa zdobył w pierwszej połowie Karim Benzema.
Spotkanie zapowiadało się niezwykle ciekawie, w końcu Real ma wciąż w pamięci ostatni dwumecz pomiędzy obiema drużynami, w którym to Bayern był górą. Wszyscy wiedzieli, że środowy półfinał będzie ciekawszy od tego wtorkowego, bo nudniejszy być już nie mógł. Robben, Ribery, Ronaldo – te nazwiska gwarantują wielkie emocje.

Real rozpoczął niemrawo, jakby nie był gospodarzem. Kroos do Ribery’ego, Ribery do Alaby – tak zleciał pierwszy kwadrans. „Królewscy” pierwszą groźną kontrę wyprowadzili w 18. minucie. Coentrao poszarżował lewą stroną, dograł do Benzemy, a ten wpakował piłkę do siatki. Obraz gry po golu nadal był taki sam. Goście grali swoje, gospodarze czekali na nadarzające się okazje. Swoją okazję w końcówce pierwszej połowy miał Di Maria, który stojąc kilka metrów od bramki Neuera, fatalnie przestrzelił.
Wszelkie statystyki przemawiały za Bayernem. Goście częściej strzelali, podawali i byli przy piłce. Druga część spotkania była podobna do pierwszej. „Bawarczycy” stwarzali więcej sytuacji niż Real, ale za to akcje hiszpańskiego klubu były znacznie groźniejsze.
Bardzo słaby mecz rozegrał Frank Ribery. Francuz w ostatnich tygodniach znacznie spuścił z tonu. Guardiola ściągnął skrzydłowego z murawy w 71. minucie. Całego meczu, co zdarza się bardzo rzadko, nie rozegrał również Cristiano Ronaldo. Kilka minut przed końcem fantastyczną paradą popisał się Casillas, który wybronił strzał wprowadzonego w drugiej połowie Goetzego.
Spotkanie mogło się podobać. Kontry Realu były bardzo groźne i dziwne jest to, że gospodarze zdołali wykorzystać tylko jedną z nich. Bayern przegrał minimalnie, więc emocje w spotkaniu rewanżowym będą gwarantowane.










