Piast Gliwice oficjalnie ogłosił swój pierwszy zimowy transfer. Estoński reprezentant Rauno Sappinen imponował skutecznością we Florze Tallinn, dlatego ma wypełnić lukę po odejściu Jakuba Świerczoka do Japonii.
Klub w oficjalnym komunikacie poinformował, że reprezentant Estonii został pozyskany ze swojej ojczyzny na zasadzie transferu definitywnego. Podpisał więc umowę obowiązującą do czerwca 2025 roku, z opcją przedłużenia o kolejnych 12 miesięcy. Piast nie był zresztą jedynym klubem zainteresowanym pozyskaniem Sappinena, co podkreślił prezes klubu Grzegorz Bednarski.
Snajper
Sappinen może imponować statystykami. Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat zdobył dla Flory 49 bramek w 58 spotkaniach estońskiej ekstraklasy. Łącznie jego dorobek w ojczystych rozgrywkach to blisko 118 goli w 195 meczach. Do tego dochodzą 43 występy i osiem bramek dla reprezentacji Estonii, a także 15 bramek w 25 spotkaniach europejskich pucharów.
Wyraźnie widać, że nowy nabytek Piasta jest rasowym snajperem. Z drugiej strony należy pamiętać o randze estońskiej A. Le Coq Premium Liigi, która należy do najsłabszych rozgrywek w Europie. O rzeczywiste możliwości Sappinena zapytaliśmy więc Szymona Góralskiego, eksperta zajmującego się estońskim futbolem:
– Dla mnie Sappinen to połączenie Kamila Grosickiego i Tomasza Frankowskiego. Jest szybki i często ucieka swoim rywalom. W polu karnym również potrafi znaleźć się tam, gdzie jest piłka, i z kilku metrów strzelić gola. Jego dużą zaletą jest fakt, że dobrze odnajduje się on w sytuacjach podbramkowych.
Estończyk nie ma większych kłopotów z grą kombinacyjną, a także potrafi szybko myśleć na boisku. Nie można również nie wspomnieć o jego charakterystycznym zwodzie piętą, którym łamie do środka. Ma jednak wady, zwłaszcza jeśli chodzi o marnowanie stuprocentowych okazji. Okres od września do końca bieżącego roku nie był więc w jego wykonaniu wybitny.
Sappinen wyjeżdża nie pierwszy raz
Nowy zawodnik Piasta z przerwami był związany z Florą od blisko piętnastu lat. 25-letni dzisiaj piłkarz występował w drugoligowych rezerwach już w wieku 16 lat, a rok później rozegrał debiutanckie spotkanie w pierwszej drużynie. Wspomniana przerwa była natomiast następstwem zagranicznego wyjazdu.











