Spośród wszystkich miast organizatorskich Wrocław ma największe problemy z budową stadionu. Prace nie przebiegały w prawidłowym tempie, więc prezydent Dutkiewicz podjął radykalne środki działania. Obecnie wszystko wraca na właściwe tory i obiekt ma być oddany do użytku w połowie 2011 roku.
W styczniu 2009 roku został ogłoszony zwycięzca przetargu na budowę Stadionu Miejskiego we Wrocławiu. Ta odpowiedzialna funkcja została powierzona konsorcjum Mostostal Warszawa SA. Wielu ekspertów pukało się w czoło, ponieważ ta firma nigdy dotąd nie zajmowała się budowaniem stadionów piłkarskich. Ponadto Mostostal Warszawa zobowiązał się, że obiekt zostanie oddany do użytku w grudniu 2010 roku. Na rok przed otwarciem nad firmą zawisły czarne chmury.
Pod koniec ubiegłego roku prezydent miasta Wrocław, Rafał Dutkiewicz, postanowił zerwać umowę z konsorcjum. Powodem było czteromiesięczne opóźnienie w pracach budowlanych. Dyrektor departamentu spraw społecznych wrocławskiego Urzędu Miejskiego, Michał Janicki, wymienił przykłady kilku poważnych opóźnień. Twierdził, że kuleje wykonanie instalacji grzewczej i chłodniczej oraz kanalizacja teletechniczna. Zdaniem Janickiego prace w takim tempie wróżyły, że stadion powstanie dopiero za osiem lat. Wtórował mu prezydent miasta, który już na początku stycznia rozpoczął poszukiwania nowej firmy, która się zajmie budową. Dutkiewicz podkreślił, że prawdopodobny termin wykończenia planowany jest na maj-czerwiec 2011. Tak więc ponad pół roku opóźnienia od pory podanej przez Mostostal Warszawa SA. Firma z kolei nadal utrzymywała, że chce dokończyć budowę stadionu. Dla konsorcjum jest to bardzo prestiżowy projekt, który miał być przez nie doprowadzony do końca.
19 stycznia 2010 roku miasto podpisało umowę z firmą Max Bögl. Koszt inwestycji miał wynieść 665 milionów złotych. Firma zobowiązała się ukończyć pracę w czerwcu 2011 roku. Max Bögl – zdaniem Dutkiewicza – to jedna z trzech najlepszych firm, które specjalizują się budową stadionów w Europie. W swoim dorobku ma budowę obiektów piłkarskich w Bukareszcie i Frankfurcie. Ponowne prace miały ruszyć pierwszego lutego. Mostostal Warszawa zobowiązał się pozostawić na budowie swój sprzęt, ale pod warunkiem, że zostanie cofnięta kara, która miała oscylować w granicach 50 milionów złotych. Uzgodniono jednak, że firma zapłaci miastu ponad 16 milionów złotych.
Nowy wykonawca ma już przygotowane nowe zaplecze budowy oraz niezbędną dokumentację. Prace wznowiono w marcu. Pozostaje pytanie, czy firma Max Bögl podoła zadaniu i zdąży na czerwiec 2011 roku? Ten termin to warunek postawiony przez Michela Platiniego. Także do zakończenia budowy pozostało 14 miesięcy. Dużo to czy mało? Jeśli na przełomie roku znów zaskoczy nas sroga zima, to siłą przyrody zostaną odjęte co najmniej trzy miesiące, a więc na pracę pozostanie jedenaście. Zdaniem postronnych architektów jest to czas, w którym niemożliwe jest dokończenie budowy stadionu.
Takie prognozy mieliśmy w marcu. Teraz przedstawia się to nieco lepiej. Od kwietnia ruszyły zaawansowane prace przy budowie. Nowy wykonawca, aby zwiększyć tempo oraz wydajność wprowadził zakres prac na dwóch zmianach. Z każdym dniem przybywa coraz więcej elementów niezbędnych do budowy obiektu. Aktualnie trwa betonowanie stropów w jednej z sześciu części stadionu na pierwszym poziomie. Tygodniowo robotnicy wylewają około 1000 metrów sześciennych betonu, a ma kto tę substancję wylewać. Na budowie zatrudnionych jest około 300 pracowników. W stolicy Dolnego Śląska zapanował optymizm. Max Bögl jest teraz w stu procentach przekonany, że stadion zostanie oddany do użytku w określonym terminie.










