Raków Częstochowa poległ 0:1 w starciu z austriackim Sturmem Graz. Jest to dla podopiecznych trenera Szwargi druga porażka w tegorocznych rozgrywkach Ligi Europy. Perspektywa gry Rakowa w europejskich pucharach wiosną zdaje się zatem stopniowo oddalać.
Grupowy falstart
Mistrz Polski nie mógł zaliczyć inauguracji Ligi Europy do kategorii jakkolwiek udanych. Nie chodzi tu zresztą o sam wynik spotkania z Atalantą (0:2), a styl gry drużyny Rakowa. Słowo „styl” może być jednak drobnym nadużyciem, w oczy rzucał się przecież jego zupełny brak. Częstochowianie nie byli w stanie istotnie zagrozić bramce rywali, poddając się absolutnej dominacji ekipy z Bergamo.
Owszem, oczekiwania wobec drużyny trenera Szwargi mogły uchodzić za nadto wygórowane, co naturalne – apetyt rośnie przecież w miarę jedzenia. Raków jest jednak w stanie grać na znacznie wyższym poziomie, co niejednokrotnie już udowadniał. Wzrost ambicji polskich kibiców rośnie zresztą równomiernie do pozycji Polski w rankingu krajowym UEFA.
W międzyczasie częstochowianie potknęli się również na rodzimym podwórku. Całkiem zresztą boleśnie, w taki sposób należy przecież określić wyjazdową klęskę w Poznaniu – w miniony czwartek Lech pewnie wypunktował rywali wynikiem 4:1. Raków zrehabilitował się już co prawda w starciu z Radomiakiem (3:0), wisienką na torcie miało być jednak zwycięstwo w zbliżającym się starciu z austriackim Sturm Graz.
O rywalu słów kilka
Nazwa klubu z Graz obijała się już zapewne o uszy lepiej zaznajomionych w piłkarskim świecie polskim kibicom. Nie jest to przecież w skali Europy drużyna absolutnie anonimowa, choć przesadą byłoby określenie, jakoby Austriacy dysponowali wyjątkową, międzynarodową renomą. Ot, kolejna drużyna będąca elementem folkloru niższej klasy europejskich rozgrywek. Nie jest to oczywiście w żadnym stopniu umniejszanie klasy rywala będącego obiektywnie wymagającym przeciwnkiem dla czołowych polskich ligowców.
Sturm Graz lokuje się obecnie na drugiej lokacie w tabeli austriackiej Bundesligi, która jednak nadal jest dla ekstraklasy niedościgniona pod względem sportowym (powołując się przynajmniej na niekoniecznie obiektywny, już wspomniany ranking krajowy UEFA). Drużyna z Graz wybrała się do Polski tuż po ligowej potyczce z WSG Tirol (1:0), utrzymując status jedynej dotąd nieposkromionej ekipy w austriackiej elicie.
Szybka weryfikacja
Spotkanie rozpoczęło się punktualnie o godzinie 18:45. Już od pierwszych minut częstochowianie zostali przez rywala najzwyczajniej w świecie stłamszeni. Piłkarze Rakowa nie byli w stanie skonstruować choćby jednej składnej akcji, napór gości trwał z kolei w najlepsze. Obawy polskich kibiców ziściły się finalnie w 24. minucie –











