Raków Częstochowa po raz kolejny zdecydował się na zmianę trenera. Tomasz Kaczmarek po zaledwie 41 dniach stracił pracę, a Medaliki nadal znajdują się w strefie spadkowej PKO Ekstraklasy. Kolejna roszada na ławce trenerskiej rodzi pytania o sposób zarządzania klubem i kierunek, w którym zmierza Raków.
Raków Częstochowa zwolnił trzeciego trenera w tym roku
Raków Częstochowa przez wiele lat był kojarzony z dobrym zarządzaniem. Cokolwiek by się nie mówiło o klubie z Częstochowy, zawsze można było podkreślić, że jest prowadzony w idealny sposób. Jednak po odejściu Marka Papszuna Raków zaczął wyraźnie dołować w pierwszych miesiącach 2026 roku. Porażka w finale Pucharu Polski i znacznie słabsza gra w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu jako pierwsze pokazały, że klub zaczyna przeżywać kryzys. W tym czasie władze Rakowa wielokrotnie zmieniały trenerów. Początkowo Marka Papszuna miał zastąpić Łukasz Tomczyk, jednak stracił on pracę po porażce z Górnikiem w finale. Zastąpił go Dawid Kroczek. Początkowo wydawało się, że mimo wpadek Raków wróci do swojego poziomu. Ostatecznie fatalny początek tego sezonu ligowego oraz brak awansu do europejskich pucharów sprawiły, że posadę stracił również Kroczek.
Tomasz Kaczmarek przychodził do Częstochowy przede wszystkim po to, aby poprawić wyniki zespołu. Piłkarze Rakowa byli zupełnie bez formy i wyglądali jak rozbity zespół. Zanosiło się więc na to, że były trener między innymi Lechii Gdańsk i Radomiaka Radom dostanie sporo czasu na budowę swojego projektu. W pięciu spotkaniach, w których prowadził klub z Częstochowy, zdołał wygrać dwa razy i trzykrotnie przegrał. Sama gra nadal wymagała sporej poprawy, ale można było dostrzec niewielki postęp. Raków zdołał wygrać ostatni mecz z Wieczystą, choć nie obyło się bez problemów. Duży wpływ na zwycięstwo miało wejście Lamina Diaby Fadigi. Wydawało się, że to zwycięstwo tylko zwiększy zaufanie do trenera Kaczmarka, który dostanie czas, aby poprawić pozycję Rakowa w tabeli.
19 października 2026 roku klub niespodziewanie poinformował o zwolnieniu Tomasza Kaczmarka. Takie działania pokazują, że wizerunek Rakowa jako dobrze zarządzanego klubu zaczyna przypominać zwykły mit. W ciągu tego roku Raków zwolnił już trzech trenerów, co daje średnio około 100 dni pracy na jednego szkoleniowca, czyli nieco ponad trzy miesiące. Klub prawdopodobnie ma już kandydata na następcę Kaczmarka. Taki wybór może mieć sens, ale jednocześnie budzi pewne wątpliwości.
Dawid Szwarga wraca do Częstochowy?
Raków Częstochowa prawdopodobnie zatrudni Dawida Szwargę w miejsce zwolnionego Tomasza Kaczmarka. Z jednej strony taka decyzja może mieć uzasadnienie, ponieważ obecny asystent Rafała Góraka bardzo dobrze zna klub. Przez wiele lat pracował w Rakowie jako asystent, a przez jeden sezon pełnił już funkcję pierwszego trenera. Patrząc tylko na tę stronę medalu, ponowne zatrudnienie Szwargi może się opłacić. Po odejściu z Rakowa szkoleniowiec samodzielnie prowadził Arkę Gdynia, z którą ostatecznie się rozstał przez brak obietnic ze strony klubu. Do Rakowa wracałby więc jako trener z większym doświadczeniem i całkiem niezłym wynikiem osiągniętym w Gdyni. Problem nie leży jednak w samym trenerze, ale w działaniach Rakowa, które trudno uznać za konsekwentne.
Raków mógł przede wszystkim zatrudnić Dawida Szwargę latem, kiedy był już po rozstaniu z Arką Gdynia. Wtedy nie zdecydowano się na ponowne zatrudnienie szkoleniowca, a ten trafił do sztabu GKS-u Katowice. Trudno dostrzec w tych decyzjach konsekwencję. Jeszcze kilka miesięcy temu Raków nie zdecydował się na ponowne zatrudnienie Szwargi, który wywodzi się ze szkoły trenerskiej Marka Papszuna. To kolejny ruch władz Medalików, który trudno uznać za logiczny. Po odejściu Dawida Kroczka klub zatrudnił Tomasza Kaczmarka, aby wprowadzić w Częstochowie wyraźne zmiany. Raków chciał w końcu odejść od stylu, z którym był kojarzony od dłuższego czasu, a który nie przynosił oczekiwanych efektów. Zatrudnienie Kaczmarka, za którego Raków zapłacił, miało być swoistą deklaracją zmian w klubie.
Ostatecznie okres zmian trwał zaledwie 41 dni, po czym Raków znów zdecydował się wrócić do strefy komfortu. Ponowne zatrudnienie Szwargi może się sprawdzić krótkoterminowo, ponieważ w Arce potrafił dobrze punktować mimo ograniczonych możliwości kadrowych. Problem może pojawić się, jeśli długoterminowa wizja pracy będzie taka sama jak za jego poprzedników. Ten zespół potrzebuje nowej koncepcji i przede wszystkim czasu, aby poukładać się na nowo. Mało prawdopodobne jednak, aby Szwarga przeprowadził dużą rewolucję. Niewykluczone, że Raków wróciłby do systemu gry, który obowiązywał podczas jego pierwszej kadencji.
Raków Częstochowa nie ma nad niczym kontroli?
Gdy spojrzymy na Raków Częstochowa z szerszej perspektywy, wydaje się, że klub był mocno uzależniony od jednego trenera. Po jego odejściu władze Rakowa nadal nie potrafią znaleźć odpowiedniego następcy, a niedługo minie rok od odejścia Papszuna. W tym czasie przez klub przewinie się czterech trenerów, a Raków najprawdopodobniej będzie walczył o utrzymanie w PKO Ekstraklasie. Dodatkowo słabe letnie okno transferowe i brak większych zmian w kadrze powodują stagnację. Raków wygląda obecnie na zespół, który nie ma pomysłu na to, jak chce funkcjonować. Z jednej strony klub chce zmian, ale z drugiej wraca do wcześniejszych rozwiązań.
Michał Świerczewski, właściciel klubu, w ciągu tego roku mocno stracił zaufanie, którym cieszył się przez wiele lat. Gdy Medaliki notowały bardzo dobre wyniki, a cały klub się rozwijał, Świerczewski miał opinię niemal idealnego właściciela. Jednak w 2026 roku Raków, pod względem zarządzania własnym projektem, coraz bardziej przypomina Wieczystą, która regularnie zmienia kierunek działania.
Cała ta sytuacja może prowadzić do spadku zainteresowania klubem. Infrastruktura Rakowa nadal ma spore braki, na czele ze stadionem, ale trudno za ten stan rzeczy winić sam klub. Przy braku wyników, a przede wszystkim jasnej wizji dalszego rozwoju, Raków może jeszcze sporo stracić w oczach kibiców. Już teraz wśród fanów Medalików można zauważyć spore niezadowolenie, które nie wynika wyłącznie z miejsca w ligowej tabeli. Raków funkcjonuje obecnie jak klub bez mapy i jest zupełnie nieprzewidywalny, co pokazało zwolnienie Tomasza Kaczmarka. Nie twierdzę, że były już trener Rakowa był zbawieniem, jednak decyzje klubu pozostają dziwne i niezrozumiałe. Najważniejsze jest teraz wyjście na prostą i utrzymanie w lidze. Pytanie jednak, czy sam Raków ma plan na to, co będzie dalej?
Gdzie Raków ostatecznie skończy?
Mimo miejsca w tabeli, a także dużej liczby porażek nadal trudno uwierzyć w spadek. Raków Częstochowa, mimo ogromnego kryzysu, zaczął jakkolwiek punktować i powoli wychodzić na prostą. Przyjście Dawida Szwargi powinno wzmocnić defensywę Częstochowian i jest spora szansa, że w najbliższych tygodniach zaczną regularnie punktować. Jeśli chodzi o większe plany, to wątpię, aby obecnie w jakikolwiek sposób były one omawiane. Sam klub od dawna potrzebuje dużych zmian, co było już widoczne w zeszłym sezonie, który okazał się być preludium do obecnych kłopotów. Chaos to obecnie najbardziej trafne określenie tego, co się dzieje w samym klubie, a naprawienie go może zająć sporo czasu.
Dawid Szwarga, mimo braku dużych zmian w systemie gry Rakowa, jak najbardziej może to poukładać. Mimo słabej pierwszej przygody w Rakowie to trener bardzo solidny jak na polskie warunki. Jeśli przyjdzie i otrzyma wystarczająco sporo czasu, powinien podnieść ten zespół w tabeli PKO Ekstraklasy. Patrząc jednak na kadencję wcześniejszych trenerów, nie jest wcale powiedziane, że takowy czas otrzyma. Jeśli były trener Arki nie zacznie w miarę szybko punktować, to jest szansa na to, że w Rakowie do końca tego roku zobaczymy piątego trenera.
Nie jest to forma obrazy dla umiejętności potencjalnego trenera, a realna obawa patrząc na działania klubu dotychczas. Obecnie klub musi zażegnać cały ten chaos, jaki obecnie jest. Takie ruchy, jak ten wykonany wobec Tomasza Kaczmarka, mogą wręcz przeszkodzić drużynie w walce o byt w lidze.
Zobacz także:
Jacek Zieliński bez klubu. Polski szkoleniowiec zwolniony z Korony Kielce











