Raków Częstochowa jako pierwsza z polskich drużyn wywalczył awans do kolejnej rundy eliminacji do Ligi Konferencji. Drużyna Marka Papszuna pokazała klasę w dwumeczu, gromiąc swoich rywali aż 6:0. Częstochowianie wskakują na odpowiednie obroty, a tak dobra gra rozpala apetyty na więcej. Zobaczmy, w jaki sposób Raków wywalczył awans do kolejnego etapu.
Dla częstochowskiej drużyny jest to bardzo ważny awans. Nie tylko w kontekście tego, co dzieje się tu i teraz, lecz także w kontekście rozwoju drużyny. Projekt, który budowany jest w Częstochowie, zaczyna przynosić wymierne efekty, a to jest motywacją do dalszego działania. Raków Częstochowa to jedna z najlepiej prowadzonych drużyn w Polsce i z roku na rok staje się coraz mocniejszym graczem na polskim podwórku, ale także europejskim. Rywalizacja z zespołem FK Astana zapowiadała się na całkiem wyrównaną, lecz piłkarze spod Jasnej Góry nie dali najmniejszych szans rywalom i pewnie zwyciężyli w całym dwumeczu.
Rewanż był tylko formalnością
Pierwsze starcie obu drużyn miało miejsce w Polsce. Raków Częstochowa podjął na własnym stadionie gości z Kazachstanu, lecz nie był zbyt gościnny. Częstochowianie zafundowali przyjezdnym ogromny pogrom i zwyciężyli całe spotkanie wynikiem 5:0.
Raków rozpoczął pierwszy mecz od mocnego uderzenia. Od pierwszego gwizdka zespół Marka Papszuna przejął inicjatywę, a to poskutkowało objęciem prowadzenia. Już w 4. minucie strzałem z dystansu wynik otworzył Ivi Lopez. Był to bardzo dobry znak, który momentalnie ustawił przebieg całego spotkania. W 21. minucie z czerwoną kartką spotkanie zakończył Deian Sorescu, lecz nawet gra w dziesiątkę nie przeszkodziła Rakowowi. Kolejne bramki dla „Medalików” zdobywali Mateusz Wdowiak, Vladislavs Gutkovskis, Władysław Koczergin oraz Fran Tudor. Wynik 5:0 dał częstochowianom nieformalny awans.
Spotkanie rewanżowe rozgrywane w Astanie było już tylko formalnością. W zasadzie obie drużyny znały już zwycięzcę całego dwumeczu i Kazachowie mogli liczyć jedynie na cud. Takowy cud nie nastąpił, a Raków Częstochowa ponownie wygrał, dając sobie przepustkę do kolejnej rundy.
Brak Iviego wykreował nowego lidera?
Ivi Lopez to absolutna gwiazda i lider częstochowskiego zespołu. Drużyna bez niego w zasadzie nie istnieje, a sam Hiszpan jest absolutnym fundamentem w składzie Marka Papszuna. W pierwszym spotkaniu przeciwko Astanie Lopez kolejny raz udowodnił, jak ważnym jest zawodnikiem. Hiszpan zdobył bramkę, a także zanotował dwie asysty, czym w dużej mierze przyczynił się do wyniku końcowego. Ivi nabawił się jednak drobnego urazu, przez który musiał sobie odpuścić grę w spotkaniu rewanżowym.











