Odejście znakomitego skrzydłowego było nieuniknione. Thorgan Hazard będący czołowym zawodnikiem klubu z Moenchengladbach swoją grą sprawił, że jego osobą zainteresował się klub bogatszy, mający większe ambicje i co za tym idzie – walczący również o wyższe cele. Dziś jego brak jest konsekwencją bólu głowy u decydentów „Die Fohlen”.
Rynek transferowy w dzisiejszych czasach nie jest łatwy. Sprowadzenie odpowiedniego piłkarza o odpowiednich umiejętnościach, braku podatności na kontuzje oraz mającego wszystko poukładane w głowie i w dodatku takiego, który by spełniał oczekiwania finansowe, jest zadaniem bardzo wymagającym.
Dziś by takich zawodników znaleźć, należy działać szybko, dyskretnie, mieć pieniądze i poniekąd liczyć na szczęście.Wszystkiego tego najwyraźniej brakuje jednak klubowi, który poprzedni sezon niemieckiej Bundesligi zakończył na 5. miejscu, a tuż-tuż zbliża się nowa edycja, w której w dodatku trzeba będzie grać jeszcze na dodatkowym froncie, w Lidze Europy.
Poszukiwania wciąż trwają, a kibice się niecierpliwą. Czy „Źrebaki” znajdą swojego nowego członka stajni budowanej przez niedawno zatrudnionego szkoleniowca – Marco Rosego?
Belg za Belga

Jak zostało już wspomniane, z odejściem Thorgana Hazarda można było się liczyć już od dłuższego czasu. Było wiadomo, że zawodnik o takich umiejętnościach długo w klubie nie zabawi, tym bardziej że na horyzoncie pojawiały się coraz to bardziej kuszące oferty. Najlepszą z nich okazała się Borussia Dortmund, która samemu zawodnikowi mogła zaoferować nie dość, że lepszą pensję, to również występy w Lidze Mistrzów oraz realną walkę o mistrzostwo Niemiec i kto wie, czy nie Puchar Niemiec.
Z kolei w Moenchengladbach mogli w związku z tym liczyć na dodatkowe pieniądze, które wciąż nie zostały odpowiednio wykorzystane. Owszem, w klubie pojawiło się kilku nowych zawodników, problem jednak w tym, że żaden z nich nie został sprowadzony w celu zastąpienia Belga.
Wzmacnia się obronę, zamiast choćby drugą linię bądź też atak, czyli te formacje, które aktualnie potrzebują największych zmian. I mimo czasu, jaki klub miał na znalezienie odpowiedniego kandydata w celu załatania dziury po Belgu, ta wciąż jeszcze istnieje. Był nawet jeden piłkarz na oku.
Ktoś niedrogi, ale wyróżniający się może w nie najsilniejszej lidze świata, natomiast ktoś taki, kto mógłby swoimi umiejętnościami sprawdzić się w ekipie „Die Fohlen”. Temat być może gdzieś tam istnieje, lecz wciąż nie został zrealizowany i Leonadro Trossarda na Borussia-Park jak nie było, tak nie ma. Sam zawodnik mógłby być ciekawą opcją.
Podobnie jak Hazard jest Belgiem, tyle że młodszym, bo liczącym sobie 24 lata, i w dodatku nie kosztowałby fortuny. Dziś jego wartość szacowana jest na 16 mln euro, czyli niewiele więcej tego, co Borussia dostała za swoją byłą gwiazdę. Również podkreślić można fakt, że Trossard wraz z RSC Genk został mistrzem kraju, będąc nawet jego kapitanem.










