Po wtorkowym, co prawda skromnym, ale jednak zwycięstwie Lecha Poznań Legia Warszawa nie miała innej opcji jak tylko pokonać u siebie Zawiszę Bydgoszcz, który dzień później przyjechał na Łazienkowską, aby rozegrać pierwszą połowę dwumeczu z aktualnym wicemistrzem Polski.
Stanisław Czerczesow stwierdził, że nie ma co się oszczędzać i pomimo zbliżającej się rundy finałowej ekstraklasy Rosjanin zdecydował się wystawić prawie najsilniejszą jedenastkę. Większych zmian dokonał jedynie w obronie, gdzie po raz pierwszy na wiosnę razem zagrali Brzyski, Rzeźniczak, Pazdan i Broź. Od pierwszej minuty biegał także Ondrej Duda, który jeszcze rano był na Słowacji, bo… zdawał maturę! W ataku z kolei Legia zagrała niesamowicie skutecznym ostatnio duetem Nikolić – Prijović. Nieco więcej zmian w porównaniu z ligowym meczem z Miedzią dokonał szkoleniowiec gości, Zbigniew Smółka.
Mocny skład od razu przyniósł efekty. Legia już na samym początku narzuciła wysokie tempo, w efekcie czego wypracowała sobie pierwszą stuprocentówkę. W sytuacji sam na sam z Damianem Węglarzem do siatki nie potrafił trafić Aleksandar Prijović i golkiper „Zety” sparował jego strzał na rzut rożny. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze, bo chwilę później „Wojskowi” zdobyli bramkę po rzucie rożnym. Duda do Brzyskiego, ten za słabo wrzuca piłkę w pole karne, ale jego zagranie zdołał jeszcze przedłużyć Prijović, a bramkarza gości na raty pokonał Nemanja Nikolić, który ostatnio częściej asystował, niż strzelał bramki.
https://twitter.com/Polish_Futbol/status/710159189553893376
Do przerwy optyczną przewagę miała Legia, jednak groźnych sytuacji zbyt wiele już sobie nie wypracowała. Dużo gorzej wypadł Zawisza, który tylko raz zmusił Arkadiusza Malarza do jakiegokolwiek wysiłku. Na „Żylecie” aktywni byli oczywiście warszawscy fani, których przyśpiewki nie zawsze były zgodne z „kibicowską kulturą na stadionie”. Bo jak inaczej nazwać fakt, że dzieci z podstawówek, które przybyły na Łazienkowską w ramach akcji „Kibicuj z klasą”, zostały przywitane słowami „Uczcie się dzieci, Polonia k*** i śmieci”? Faktycznie, klasa.
Druga część spotkania ponownie rozpoczęła się od szarży Legii, która – dokładnie tak jak w pierwszej połowie – potrzebowała sześciu minut na zdobycie bramki. Drugi gol także padł po rzucie rożnym. Tym razem piłka trafiła przed pole karne do Łukasza Brozia, a ten idealnie przymierzył, wrzucając futbolówkę za plecy Węglarza. Co więcej, chwilę później obrońca CWKS-u poszedł za ciosem i strzelił kolejnego gola. Tym razem jednak sędzia odgwizdał spalonego.












