Dziewięć spotkań rozstrzygniętych w rzutach karnych, trzy w dogrywkach. Za burtą znalazły się już takie zespoły, jak: Lech Poznań, Raków Częstochowa, Lechia Gdańsk oraz Cracovia. Wszystkie po starciach z niżej notowanymi rywalami. Puchar Polski ruszył w wielkim stylu.
28 meczów (w październiku czeka nas jeszcze zaległe starcie Unii Skierniewice z Motorem Lublin) i… 91 bramek. Średnia ponad trzech goli na spotkanie – to idealna reklama rozgrywek o Puchar Polski.
W pierwszej rundzie z dobrej strony pokazały się drużyny z niższych poziomów rozgrywkowych, które utarły nosa ekstraklasowej czołówce.
Cracovia odpadła z trzecioligowcem
Pierwsze spotkanie tej rundy rozegrano w Nowym Sączu. Małe derby województwa małopolskiego, w których faworyt był jeden – wicelider PKO BP Ekstraklasy.
Cracovia Dawida Kroczka nie rozegrała jednak najlepszych zawodów, a różnica klas na boisku nie była aż tak widoczna. Sandecja objęła prowadzenie na początku drugiej połowy i szybko zaczęło pachnieć sensacją.
Po 80. minucie „Pasy” wróciły do gry za sprawą bramek Ghity i Hasicia i przez moment to one były bliżej awansu, ale w doliczonym czasie gry do dogrywki doprowadził jeden z młodzieżowców Sandecji. W niej nieoczekiwanie to trzecioligowiec zadał ostateczny cios i awansował do kolejnej rundy.
A Cracovia? Może skupić się na lidze, chociaż po meczu w Nowym Sączu pewien niesmak pozostanie.
Beniaminek 2. ligi lepszy od beniaminka ekstraklasy
Kolejne spotkanie i kolejna niespodzianka. Choć w Grodzisku Mazowieckim do ostatnich minut nic na to nie wskazywało, to tamtejsza Pogoń wyrzuciła z rozgrywek Lechię Gdańsk.
Scenariusz podobny jak w Nowym Sączu – gol wyrównujący w końcówce i dogrywka. Tu do rozstrzygnięcia potrzebne były jednak rzuty karne. W nich lepsi okazali się podopieczni Marcina Sasala, który po raz kolejny pokazał, że w Grodzisku wykonuje świetną robotę.
Jego Pogoń, czyli notabene beniaminek trzeciego poziomu rozgrywkowego, jest w stanie postawić się nie tylko Polonii Bytom czy Wieczystej Kraków, lecz także ekipie z ekstraklasy. Być może to właśnie czarny koń tej edycji Pucharu Polski?










