Druga część meczów Ligi Europejskiej w ramach 1/16 finału w zasadzie obyła się bez niespodzianek. Co ciekawe, aż w siedmiu z ośmiu meczów rozgrywanych o godzinie 21:00 do kolejnej rundy przechodzili gospodarze.
Villarreal wreszcie zwycięski
Hiszpanie po trzech meczach bez wygranej w Primera Division, w przeciwieństwie do swoich rywali, mieli co udowadniać swoim kibicom. Sympatycy zebrani na El Madrigal już po kwadransie musieli przełknąć gorzką pigułkę, bo w 17. minucie Marek Hamsik otworzył wynik spotkania. Po bezbramkowym remisie w pierwszym meczu sytuacja „Żółtej Łodzi Podwodnej” bardzo się skomplikowała, szczególnie że Napoli wygrało ostatnie trzy potyczki ligowe, w tym tę z AS Roma.

Na szczęście dla kibiców gospodarzy, Villarreal jeszcze w pierwszej połowie pokusił się o piorunujące pięć minut. Tuż przed przerwą najpierw Morgana De Sanctisa pokonał Nilmar, a potem drugą bramkę dołożył Rossi. Włosi schodzili więc do szatni z dwubramkowym bagażem i w drugiej odsłonie musieli strzelić przynajmniej jedną bramkę, myśląc o awansie do kolejnej rundy.
Bez niespodzianek w Amsterdamie
Po bardzo pewnym zwycięstwie 3:0 w pierwszym meczu, Ajax podejmował na własnym stadionie sąsiadów z Belgii w zasadzie formalnie. Typy bukmacherskie potwierdził sam Sulejmani, który bardzo szybko wziął się za grzebanie jakichkolwiek marzeń Anderlechtu o awansie do kolejnej rundy. Serb w trakcie drugich dziesięciu minut dwukrotnie pokonał Silvio Proto.
Po zmianie stron sytuacja nie uległa zmianie, a Holendrzy kontrolowali przebieg wydarzeń boiskowych. Anderlecht w trakcie dwumeczu nie potrafił zagrozić bramce Stekelenburga, a także Jeroena Verhoevena, który w rewanżu zmienił golkipera reprezentacji „Oranje” w trakcie drugiej połowy.
Dynamo zgodnie z planem
Tak jak w Amsterdamie, tak i w Kijowie nastroje były znakomite, bo zespół Dynama przed rewanżem był jedną nogą w kolejnej rundzie. Wszystko za sprawą tureckiego koncertu, jaki zaserwowali kibicom gracze z Ukrainy, wygrywając z Besiktasem w Stambule aż 4:1. Rewanż miał chyba sprawdzić, czy gracze ze wschodu potrafią nie stracić bramki, bo strzelanie rozpoczęło się już w 3. minucie. Zainaugurował je Vukojević, otwierając wynik.
Kolejne bramki padały już w drugiej połowie, a sygnał w tej części meczu dał Jarmolenko, który dziesięć minut po wyjściu z szatni podwyższył prowadzenie. Kolejne dziesięć minut później trzecią bramkę, nadal bez odpowiedzi rywala, zdobył Husiew. Żeby schematów stało się zadość, po upływie dziesięciu minut na 4:0 dla Dynama strzelił Szewczenko.











