Ekstraklasa gra od czterech tygodni i coś niecoś wiemy już o zespołach. Na podstawie tych kilku meczów można stwierdzić, która z drużyn potrzebuje wsparcia i na jakich pozycjach. Postanowiliśmy się temu przyjrzeć i podpowiedzieć klubom, jakie transfery powinny przeprowadzić.
Oczywiście wiadomo, że każdy trener wolałby mieć już skompletowany skład, który nie wymagałby żadnych zmian. Jednak znamy ekstraklasowe realia: rzadko kiedy udaje się mieć poukładany zespół już w okresie przygotowawczym. Zostało jeszcze kilka tygodni do końca okienka transferowego – prawdopodobnie kluby skorzystają z szansy, aby poszerzyć swoje kadry. Przyjrzyjmy się więc tym, którzy szczególnie powinni jeszcze zadziałać na rynku transferowym.
Lech Poznań: środkowi obrońcy
Piszemy w liczbie mnogiej, bo tak naprawdę „Kolejorz” powinien ściągnąć nawet dwóch stoperów. W Poznaniu bardzo zaniedbano tę pozycję. Wzmacniano ofensywę – do Lecha trafili Alfonso Sousa i Giorgi Citaiszwili – ale o defensywie jakby zapomniano. Rundę wiosenną „Kolejorz” kończył właściwie z dwoma środkowymi obrońcami gotowymi do gry – Lubomirem Satką i Antoniem Miliciem. Bartosz Salamon był kontuzjowany i nie wiadomo było, czy zdąży na europejskie puchary. Dziś już wiemy, że nie zdążył.
Tymczasem władze Lecha nie zrobiły właściwie nic, żeby polepszyć ten stan rzeczy. Owszem, w sparingach wprowadzany do zespołu był Maksymilian Pingot. Młodzieżowiec z konieczności zagrał nawet w kilku meczach, ale na ten moment nie możemy powiedzieć, żeby trzymał poziom godny mistrza Polski. Trzeba było ściągnąć zawodnika, który z miejsca stanie się ważną postacią defensywy i utrzyma obronę w ryzach.
W międzyczasie przytrafiły się problemy zdrowotne Satki i Milicia i doszło do tego, że na stoperze grali tacy zawodnicy jak Alan Czerwiński, Barry Douglas czy Nika Kvekveskiri. W końcu Lech wypożyczył z rosyjskiego klubu Chimki Szweda Filipa Dagerstala, ale nie oszukujmy się – zrobił to co najmniej miesiąc za późno. Teraz ciężko jest nawet na szybko wkomponować obrońcę do drużyny, a Lech już po prostu nie ma czasu. Nawet ekstraklasa ucieka mu coraz bardziej – do liderującej Wisły Płock traci już 11 punktów.

Jednak lepiej późno niż wcale – konieczne jest, żeby Lech choćby teraz przeprowadził transfer środkowego obrońcy. Dobrze byłoby, gdyby doszło do sprowadzenia Michała Helika. Obrońca Barnsley byłby bardzo dużym wzmocnieniem składu, bo nawet na poziomie Championship potrafił być wyróżniającym się defensorem – w ekstraklasie na pewno by błyszczał. W każdym razie nawet jeśli nie Helik, to i tak zakup stopera powinien być dla „Kolejorza” priorytetem.
Raków Częstochowa: młodzieżowiec
Tu nawet nie będziemy wyszczególniać pozycji, bo Raków Częstochowa powinien po prostu ściągnąć zawodnika spełniającego wymogi młodzieżowca, który nie będzie zaniżał poziomu drużyny. Bo na ten moment do miana gracza pierwszego składu aspiruje jedynie Kacper Trelowski. Młody golkiper ostatnie trzy spotkania rozegrał w pierwszym składzie ze względu na lekki uraz mięśniowy Vladana Kovacevicia. Czy jednak może na stałe zadomowić się między słupkami zamiast Bośniaka? Będzie to trudne tym bardziej, że Kovacević ma wciąż duży potencjał sprzedażowy i budzi zainteresowanie klubów zagranicznych.














