Prosto z murawy: Zasady


Na stronie internetowej Zpierwszejpilki.com ukazał się kilkanaście dni temu niezwykle interesujący wywiad z Mariuszem Mowlikiem. Pada w nim wiele kontrowersyjnych stwierdzeń, które nie zawsze zgodne są z prawdą czy też mechanizmami, które zawodnik przywołuje.


Udostępnij na Udostępnij na

Jako Polski Związek Piłkarzy (dalej PZP), organizacja, do której statutowych celów należy ochrona słusznych interesów zawodników, musimy w pierwszej kolejności odnieść się do słów o Stowarzyszeniu Piłkarzy Profesjonalnych i Amatorów, któremu pan Mowlik wiceprezesuje.

Pragniemy zdecydowanie zaprotestować twierdzeniom, że w Polsce przed powstaniem SPPiA nie było organizacji reprezentującej interesy piłkarzy. Polski Związek Piłkarzy istnieje jednak od 1997 roku, jest członkiem Międzynarodowej Federacji Związków Zawodowych Piłkarzy FIFPro. Co więcej, jako jedyna organizacja zrzeszająca zawodników i reprezentująca ich interesy uznawana jest przez FIFA, UEFA i PZPN, z którym PZP ściśle współpracuje. Od kilku miesięcy działa chociażby Izba ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych, orzekająca w składach, których równą liczbę arbitrów powołują kluby oraz Polski Związek Piłkarzy reprezentujący interesy zawodników. Co więcej, prezes PZP, Marek Pięta, do niedawna był członkiem Wydziału Gier, a dyrektor wykonawczy, Bartosz Urbańczyk, jest członkiem Komisji Ligi Ekstraklasy SA. Ponadto PZPN, na mocy porozumień FIFPro-FIFA i FIFPro-UEFA, może prowadzić formalne rozmowy jedynie z naszą organizacją. Ciekawi jesteśmy zatem, w jaki sposób SPPiA i na mocy jakich przepisów dba o zbiorowy interes piłkarzy, skoro nie ma w tym zakresie żadnego umocowania?! Ciekawi jesteśmy też, jak pomaga zawodnikom w znajdowaniu pracodawców, skoro jego szefowie nie widnieją wśród licencjonowanych agentów FIFA i nie są praktykującymi prawnikami, co stanowi konieczny warunek legalnego świadczenia tego typu usług.

Rzekoma nieświadomość istnienia PZP jest w naszej ocenie jednak pozorna. Otóż kilka miesięcy temu doszło do spotkania Przedstawicieli PZP: pana Marka Pięty i Bartosza Urbańczyka z panami Drumlakiem, Mowlikiem i Woźniczką. Poznaliśmy wówczas plany SPPiA, wymieniliśmy się doświadczeniami, zaproponowaliśmy podpisanie porozumienia o współpracy. Nasze buttony widnieją wśród partnerów na naszych stronach internetowych (button SPPiA usunęliśmy dzisiaj), Marek Pięta rozmawiał telefonicznie z panem Mowlikiem tuż po zatrzymaniu Pawła D., oferując wszelką pomoc, jakiej tylko mógłby on potrzebować. Jak widać, pamięć bywa zawodna…

Mariusz Mowlik szeroko odnosi się w przywołanym wywiadzie do kwestii nieuczciwych agentów, trenerów, dyrektorów itd. Łatwo oskarżać, nie podając nazwisk, nie prezentując bliższych okoliczności i rzetelnych dowodów. Zgadzamy się, że zdarzają się przypadki, o których opowiada pan Mariusz, jest ich więcej, niż byśmy chcieli. Jednak nie godzi się w ten sposób oczerniać całego środowiska piłkarskich menadżerów, którzy swoją działalnością mimo wszystko pomogli wielu piłkarzom. Osobisty konflikt pana Mowlika z Jarosławem Kołakowskim nie daje mu prawa do wypowiedzi godzących w dobre imię ogółu przedstawicieli zawodu agenta. Wszak z panem Kołakowskim, abstrahując od jego postawy ws. transferu pana Mowlika, wielu zawodników współpracuje i współpracę tę sobie zdecydowanie chwali.
 
W wywiadzie padają również niezwykle mocne słowa odnośnie do „wpychania” zawodników na siłę do klubów, dzielenia się prowizjami z trenerami, dyrektorami itp. W środowisku piłkarskim krąży wiele takich opowieści, wiele z nich pewnie po części prawdziwych. Rozwiązanie tego zagadnienia jest jednak proste – piłkarzom radzimy współpracę z agentami godnymi zaufania, sprawdzonymi, a w przypadku niewywiązywania się przez nich z warunków umowy, rozwiązanie tejże bądź zgłoszenie sprawy do właściwych organów dyscyplinarnych nadzorujących również działanie menadżerów. Prezesom klubów z kolei radzimy dobieranie sobie takich pracowników, których kontakty z menadżerami nie budzą żadnych podejrzeń. Jeśli zaś dochodzi do opisanych przez pana Mowlika „przekrętów” i istnieją ku temu stosowne dowody – ponownie organy dyscyplinarne właściwe są do podjęcia odpowiednich kroków w tym zakresie.
 
Ten, nie wahamy się użyć tego stwierdzenia, skandalizujący wywiad, ukazał się na Zpierwszejpilki.com dokładnie 13 stycznia. W dniu 25 stycznia wrzucony został ponownie. Czyżby w pierwszym terminie nie cieszył się wystarczającym zainteresowaniem? Czyżby były ku temu jakieś inne przyczyny? Tego nie wiemy, dlatego pytamy. Panu Mariuszowi Mowlikowi pragniemy zaś zaproponować zaprzestanie rzucania słów na wiatr i wyjawienie szczegółów tych czynów zabronionych, o których ma jakąkolwiek wiedzę. Wszak świadomość zaistnienia przestępstwa nakłada na każdego obywatela RP prawny i moralny obowiązek powiadomienia właściwych organów ścigania. Oby zatem naiwność nie zgubiła pana Mowlika ponownie.
 
Mając na uwadze, iż poszanowanie i przestrzeganie podstawowych reguł postępowania przyjętych w federacji piłkarskiej jest obowiązkiem wszystkich członków piłkarskiej rodziny, zważywszy na przedstawione przez pana Mowlika uzasadnione podejrzenia wystąpienia sytuacji naruszenia prawa, w tym także przez członków organów PZPN (oskarżenia rzucane są bowiem nie tylko wobec menadżerów i trenerów, ale również wobec arbitrów Piłkarskiego Sądu Polubownego), zmuszeni jesteśmy powiadomić o powyższym rzecznika dyscyplinarnego PZPN.

Autor: Polski Związek Piłkarzy / http://pzp.info.pl

Najnowsze