Kto by pomyślał jeszcze pół roku temu, kiedy to Sevilla znajdowała się na pozycji wicelidera, że na osiem spotkań nowego sezonu zespół zaliczy jedno zwycięstwo, trzy remisy i cztery porażki. Co prawda problemy „Los Nervionenses” zaczęły pojawiać się już jakiś czas temu, ale nikt nie spodziewał się takiej katastrofy na początku tegorocznych rozgrywek.
Od sezonu 2019/2020 Sevilla regularnie zajmuje miejsce w czołowej czwórce. Tak też było w ostatniej kampanii, a przez długi czas zespół plasował się nawet na drugim miejscu, tuż za Realem. Wyniki na początku roku 2022 uległy pogorszeniu. Podopieczni Julena Lopeteguiego obniżyli loty. Poskutkowało to spadkiem na czwartą pozycję, która wciąż dawała temu klubowi awans do Ligi Mistrzów.
Patrząc na obecną sytuację Sevilli, wydaje się, że czeka ich bolesny rok. W klubie panuje zamieszanie, a grę ekipy ze stolicy Andaluzji można nazwać tragedią. Ostatnie wyniki zadecydowały między innymi o zmianie trenera. Po porażce z Borussią Dortmund ze stanowiskiem pożegnał się Julen Lopetegui, a w jego miejsce zatrudniono Jorgego Sampaolego.
Ciągłe problemy w ofensywie
Końcówkę minionego sezonu Sevilli zdecydowanie uratowała defensywa, bo o ataku tej drużyny nie można powiedzieć za wiele dobrego. Od stycznia gracze z Andaluzji strzelili w La Liga jedynie 28 bramek. Wyniku tego nie ma co porównywać z czołówką ligi. Przykładowo Levante, które spadło do niższej klasy rozgrywkowej, zdołało ustrzelić większą ilość goli. Napastnicy „Los Nervionenses” mają kłopoty ze znalezieniem odpowiedniej formy.
Sporym rozczarowaniem dla wszystkich sympatyków tej drużyny jest Youssef En-Nesyri. Gdy w maju 2021 roku kończył rozgrywki z 18 trafieniami, mówiono o nim w kontekście jednego z najlepszych atakujących w Hiszpanii. Niestety ostatni rok to dla niego zdecydowany zjazd formy. Od początku zeszłego lata Marokańczyk wystąpił w 37 oficjalnych spotkaniach swojego klubu i zanotował jedynie 6 trafień. Po skuteczności z wcześniejszych miesięcy nie ma już śladu i piłkarz nierzadko marnuje dogodne sytuacje. Nowy sezon to na razie wciąż słabe występy Youssefa En-Nesyriego. Nie ma miejsca w pierwszej jedenastce, a po wejściu z ławki nie prezentuje się najlepiej.
W nie lepszej sytuacji znalazł się Rafa Mir, który w tym sezonie ma na koncie jedno trafienie. Nie jest to jednak powód do pochwał, gdyż napastnik gubi się wśród obrońców rywali. Kiedy już kilkukrotnie udawało mu się dojść do dogodnej sytuacji, po prostu pudłował. W ostatnich sześciu meczach tylko w starciu z Villarrealem mogliśmy zobaczyć go na murawie, w pozostałych spotkaniach nie podnosił się z ławki rezerwowych.
Sevilla posiada w swoich szeregach jeszcze jednego napastnika – Kaspera Dolberga, ale tutaj także ciężko znaleźć powody do pochwał. Duńczyk jest na razie bezbarwny, ale ma nadzieję na powrót do formy pod wodzą argentyńskiego szkoleniowca. Sobotni mecz z Athletikiem Bilbao to jego pierwsza asysta w czerwono-białych barwach. Na debiutanckie trafienie musimy jeszcze poczekać.











