Chyba nikt nie spodziewał się tak potężnej dominacji „Blaugrany” w rozgrywkach La Liga. Doskonale zespół prowadzony przez Ernesto Valverde wykorzystał słabą formę Realu Madryt i błyskawicznie pomknął w górę tabeli. Na czym opiera się drużyna FC Barcelona i dlaczego w decydującej fazie sezonu mogą dopaść ją problemy?
Pierwszy sezon Valverde
Hiszpan doskonale odnalazł się w drużynie FC Barcelona. Widać było, że był to przemyślany ruch zarządu „Blaugrany” i tym razem nie chybili. Zwalniając Luisa Enrique, który był osobą wybuchową, zatrudnili zupełnie inny rodzaj szkoleniowca typu Carlo Ancelotti, a więc spokojnego, opanowanego dżentelmena. W każdej sytuacji zachowuje on stoicki spokój i nie da się wyprowadzić z równowagi, tak jakby na wszystko miał rozwiązanie. Poza tym dla Valverde nie ma słowa „problem”, dla niego każda sytuacja jest do rozwiązania. Przyglądając się blisko 54-latkowi, można śmiało stwierdzić, że jest to człowiek rodem z renesansu, zachowujący filozofię stoicką, jeżeli chodzi o spokój.
Wielu ekspertów twierdzi, że pierwszy sezon jest najprostszy dla trenera, tak samo jak dla beniaminka ligi utrzymanie się w niej. Trudno się z tym jednak zgodzić, bo podczas pierwszych tygodni nowy szkoleniowiec musi ustalić potencjalną listę transferową, nauczyć zespół grać w innej formacji oraz pewnych automatyzmów. Były trener Athletic Bilbao miał bardzo trudną sytuację w zespole po transferze Neymara do PSG. On sam przyjął to jednak na spokojnie, komentując całe zajście na konferencji tak:
Każdy ma prawo do zmiany klubu. To część futbolu. ~ Ernesto Valverde
Co prawda drużyna szybko zareagowała na odejście Brazylijczyka, wykładając gigantyczne pieniądze na zastępcę Neymara. Został nim Ousmane Dembele, kupiony za 105 mln + 35 mln w bonusach z Borussii Dortmund. Tak wielkie pieniądze za 20-latka, który rozegrał dopiero jeden udany sezon w poważnej piłce – totalne szaleństwo, pomyślało wielu kibiców.
Formacja 4–4–2
Odejście Neymara do Ligue 1 i trudne początki Ousmane’a Dembelego w barwach „Blaugrany” zmusiły hiszpańskiego szkoleniowca do zmiany ustawienia. Brak Brazylijczyka był odczuwalny już w meczach towarzyskich po jego odejściu, o czym świadczą statystyki:
– trzy mecze z Neymarem w sparingach – trzy zwycięstwa, i to nie z byle jakimi zespołami, bo z Realem Madryt, Manchesterem United i Juventusem Turyn. W każdym meczu reprezentant Brazylii pokazał się z bardzo dobrej i znaczącej strony przy zdobywaniu bramek
– ostatnie dwa sparingi – remis (Gimnastic) i zwycięstwo (Chapeconeoese), a to nie był koniec problemów Valverde. Sześć dni po zakończeniu spotkań sparingowych w Ameryce przegrał pierwszy i drugi mecz z Realem Madryt o Superpuchar Hiszpanii (1:3 i 0:2).
To były początki testowania ustawienia z dwójką napastników.
Zanim jednak Ernesto Valverde znalazł doskonałą taktykę uzupełniającą Neymara, testowane były inne ustawienia taktyczne. Tak naprawdę od spotkania rewanżowego z Realem „Blaugrana” przez cztery następne mecze grała zupełnie z innym ustawieniem (4–4–1–1, 4–2–3–1, 4–4–2, 4–3–3). Początkowo trener testował zawodników mogących grać na lewym skrzydle i byli to, oczywiście, Dembele, a także Paulinho, Denis Suarez, Paco i wielu innych. Tak naprawdę żaden z nich nie sprawdził się w tej roli i z tego powodu trener powoli wprowadzał formację 4–4–2. Kluczowym meczem dla tego ustawienia było „El Clasico”. Valverde zdecydował się wyjść ustawieniem z dwójką napastników na papierze i to przyniosło efekty w postaci świetnej gry Barcelony. Następne mecze odbywały się z ustawieniem zawodników w systemie 4–4–2, choć Hiszpan nie poprzestawał tylko na tym, bo czasami wracał do barcelońskiego 4–4–3.











