Każda liga charakteryzuje się swoim stylem. Serie A to gra polegająca w głównej mierze na taktyce, La Liga na walorach technicznych, a Premier League na fizyczności i pojedynkach siłowych. Żaden hiszpański, włoski czy niemiecki klub nie musi zbytnio korygować swojej taktyki na mecze pucharowe. Inaczej jednak jest z angielskimi klubami, które mają problem – kiedy faulować, a kiedy nie. To samo tyczy się symulowania.
Nasuwa się więc proste, a zarazem skomplikowane pytanie – jak muszą zachowywać się kluby z Premier League, grając w europejskich pucharach i co jest skutkiem przegrywanej w ostatnim czasie walki o trofeum Ligi Mistrzów? Anglicy są prawie poza możliwościami sięgnięcia po to trofeum, z wyjątkiem jednego klubu…
Zderzenie dwóch światów
Każdy z kibiców spytany o najbardziej fizyczną ligę w Europie, o ile nie na świecie – powie Premier League. Myślę, że nikt nie byłby w stanie zaprzeczyć temu stanowisku.
Wystarczy popatrzyć na angielskich napastników, takich jak Harry Kane. Jego głównym atutem są pojedynki siłowe, jeden na jednego. Naprawdę trudno znaleźć takiego obrońcę, który wygrałby walkę o piłkę z Anglikiem. Kane kiedy dostanie piłkę do nogi, od razu rusza z nią pod bramkę i szuka kontaktu z obrońcą ciało w ciało.
Nie trzeba daleko szukać, żeby przywołać przykład zachowania napastnika Tottenhamu Hotspur. Ci, którzy oglądali mecz „Totków” z Borussią Dortmund podczas fazy grupowej Champions League, mogli zauważyć niezwykłą siłę Anglika. Podczas jednego meczu kilkakrotnie wygrał pojedynek z Jeremym Toljanem, a nawet Sokratisem Papastathopoulosem, który jest trudnym obrońcą dla napastnika. Warto dodać, że przy każdej sytuacji grał na pograniczu faulu. Greka również cechuje wielka siła i szybkość. Świetnie spisuje się on podczas „Der Klassiker”, kiedy musi odciąć od podań Roberta Lewandowskiego. Rzadko kiedy się zdarza, żeby reprezentant Polski wygrał walkę z silniejszym Sokratisem.
Kiedy przychodzi do rywalizacji w Lidze Mistrzów i Lidze Europy, mamy do czynienia ze zderzeniem dwóch piłkarskich światów. Jeden klub gra na co dzień ostrą piłkę i fauluje bez skrupułów, drugi natomiast częściej podkłada się symulując, niż dokonuje tak brutalnych fauli.
Problemy w defensywie
Jeżeli chodzi o defensywę, obrońcy muszą przemyśleć daną sytuację dwa razy bardziej niż zawodnicy drużyny przeciwnej (z innej europejskiej ligi). Przyzwyczajeni codziennością występów w Premier League, a tym samym pojedynkami siłowymi – defensorzy muszą skupić się przede wszystkim na czystej grze. Nie mogą bowiem pozwolić sobie na tyle, co w lidze angielskiej. Grając w europejskich pucharach, muszą zapomnieć o brutalnych faulach, a nawet delikatnych wślizgach, ponieważ przeciwnik może to wykorzystać i nurkując, wywalczyć rzut karny.
Problemy w ofensywie
Jeżeli chodzi o ofensywę, jest ona mniejszym problemem dla angielskich klubów niż defensywa. Przede wszystkim w intencji przeciwnika jest wtedy odebrać czysto piłkę, a napastnik zachowuje zwykle spokój i trzeźwość umysłu.
Napastnik lubi nawiązać kontakt z obrońcą i użyć swojej siły, oczywiście w miarę rozsądku, żeby sędzia nie odgwizdał przewinienia na atakującym. Zwykle jednak z takiego starcia zwycięsko wychodzi snajper, a sędziowie przymykają oko na przepychanki z obrońcami, ponieważ sami dobrze wiedzą, jak wygląda na co dzień walka w Premier League.











