Sytuacja Arsenalu Londyn z dnia na dzień wydaje się coraz gorsza. Kibice „The Gunners” są już na skraju wytrzymałości i już od 2005 roku czekają na jakikolwiek tytuł mistrzowski. Od tamtego czasu drużyna z północnego Londynu przeżywa ogromny kryzys, a władze zdają się nic nie robić w tej sprawie. Czym spowodowane są takie problemy?
Arsenal to jeden z najbardziej utytułowanych klubów na świecie. 13-krotny mistrz Anglii, 10-krotny zdobywca Pucharu Anglii, 12-krotny zdobywca Tarczy Wspólnoty, finalista Ligi Mistrzów, zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharów to przykładowe tytuły zdobyte przez ten klub. Jednak ostatni sukces to Puchar Anglii zdobyty przed dziewięcioma laty. Od tamtej pory zespół nie zdobył nic, a należy zauważyć, że to nadal jedna z najlepszych drużyn na Wyspach. Od kilku lat brakuje jednak tego czegoś. Przyczyn może być sporo.
Trener

Zacznijmy od góry, a u „Kanonierów” na samej górze stoi boss. Arsene Wenger jest menedżerem ekipy z północnego Londynu od 1996 roku. I pierwsze dziesięć lat układało się świetnie. Udało mu się zdobyć kilka większych sukcesów, ale później zaczął się przestój. Francuski szkoleniowiec boi się przede wszystkim przeprowadzać transfery, które są bardzo potrzebne. Klub za kadencji 64-latka zarabia bardzo dużo, ale mało wydaje, a wydawanie ogromnych kwot jest w obecnym futbolu koniecznością. Brakuje gwiazd. Jedyny duży transfer w ostatnich latach to sprowadzenie Mesuta Oezila. Reszta to tak naprawdę sprowadzanie młodych chłopców, którzy staną się dopiero gwiazdami. Kto się wypromuje, odchodzi. Doświadczony trener nie ma zamiaru słuchać innych i mało prawdopodobne, aby nagle zmienił swoje postępowanie. Kolejnym błędem jest ustalanie taktyki pod wybranego zawodnika (Walcotta, Oezila, Cazorlę). Takie rzeczy szkoleniowcy robią w drużynach juniorskich, gdy mają do czynienia z piłkarzem o zdecydowanie wyższych umiejętnościach niż reszta, a nie w poważnym klubie! Mało? Wenger obecnie próbuje łapać się wszystkiego, co pomoże. Szczytem wszystkiego jest ustawianie takich zawodników, jak Oxlade-Chamberlain, Cazorla jako defensywnych pomocników to kompletnie niezrozumiała decyzja. Z tego wszystkiego można wyciągnąć tylko jeden wniosek. Piszę to jako kibic Arsenalu. Czas Wengera na Emirates dobiegł końca!
Obecna kadra
Wojtek Szczęsny prezentuje dobry poziom, ale jedyny problem to jego temperament, który powoduje nerwowe reakcje i błędy. Nadal jest to jednak jeden z najbardziej skutecznych bramkarzy na Wyspach i jego pozycja wydaje się jak na razie niezagrożona. W razie potrzeby na ławce obecnie jest Łukasz Fabiański, na którego można liczyć, ale nikt nie ukrywa, że 28-latek, latem opuści stolicę Anglii. Obrona to formacja, która spisuje się najrówniej w tym sezonie. Szczególnie para środkowych obrońców w osobach Laurenta Koscielnego i Pera Mertesackera tworzy w większości meczów ścianę nie do przejścia. Boczni obrońcy spisują się solidnie, nie ma do nich większych zastrzeżeń, ale brakuje też błysku. W odwodzie jest Thomas Vermaelen i Nacho Monreal. Carl Jenkinson obecnie raczej nie prezentuje odpowiedniego poziomu, aby zastąpić któregoś z defensorów. W pomocy Arsene Wenger ma z reguły kłopot bogactwa. Tak było na początku sezonu, jednak teraz połowa pomocników jest kontuzjowana. Santi Cazorla, Mikel Arteta, Jack Wilshere, Aaron Ramsey, Alex Oxlade-Chamberlain, Theo Walcott, Tomas Rosicky, niejeden trener chciałby mieć takich piłkarzy do swojej dyspozycji. Prawda jest jednak taka, że ci zawodnicy „miewają mecze”, czyli po świetnym meczu, zaliczają dwa-trzy słabsze. Od początku tego roku w składzie brakowało Mesuta Oezila, który teoretycznie przebywał na boisku, ale tak naprawdę nic nie wnosił. Teraz dodatkowo Niemiec złapał jeszcze kontuzje, na szczęście powoli do zdrowia wraca, imponujący w poprzedniej rundzie formą strzelecką, Ramsey. Jeżeli chodzi o linię ataku to praktycznie można mówić tylko o jednym snajperze. Oliver Giroud obecnie gra pierwsze skrzypce i nie ma zawodnika, który wpływałby w jakiś sposób na zwiększenie jego zaangażowania. Po co ma się starać, skoro miejsce w jedenastce i tak ma? Yaya Sanogo i Nicklas Bendtner to zawodnicy raczej zadaniowi na dziesięć minut, a nie gracze, na których można by oprzeć grę ofensywną zespołu. Dodatkowo forma Giroud w ostatnim czasie nie jest najlepsza, zresztą od początku sezonu, mimo strzelanych bramek, jest krytykowany. Dobrze grający tyłem do bramki, potrafi odnaleźć się w polu karnym, ale to tyle. Brakuje napastnika z prawdziwego zdarzenia.











