Po emocjach związanych z Superpucharem Hiszpanii czas na kolejną porcję wrażeń, tym razem w trzeciej kolejce Primera Division. Barcelona zmierzy się w niej w najgoręcej zapowiadającym się meczu z Valencią, a Real powalczy z Granadą o pierwsze zwycięstwo w tym sezonie ligowym.
Rayo Vallecano – Sevilla

Przed rozpoczęciem sezonu mało kto się spodziewał, że ekipa z Vallecas będzie miała po pierwszych dwóch kolejkach komplet punktów. O ile zwycięstwa w pierwszej serii spotkań na własnym stadionie z Granadą nie można zaliczyć do niespodzianek, o tyle pokonanie Realu Betis w Sewilli już jak najbardziej. Andaluzyjczycy po piorunującym starcie i wygranej 5:3 na San Mames uznawani byli za zdecydowanego faworyta starcia z Rayo, toteż zderzenie z rzeczywistością było tym bardziej bolesne. W samo niedzielne południe na Estadio de Vallecas przyjedzie Sevilla i niewykluczone, że jako kolejny przedstawiciel Andaluzji będzie musiała uznać wyższość drużyny prowadzonej przez Paco Jemeza. Sewilczycy w minionej kolejce zaledwie zremisowali na wyjeździe z Granadą, a do tego stracili dwóch istotnych zawodników. Czerwoną kartkę już w 34. minucie otrzymał bramkarz Diego Lopez. Michel Gonzalez z boiska zdjął Jose Reyesa, którego zastąpił Andres Palop, ale okazuje się, że hiszpański skrzydłowy, były gracz między innymi Realu Madryt i Arsenalu, nie wróci prędko do gry. Uraz barku sprawia, że klub z Ramon Sanchez Pizjuan będzie musiał radzić sobie bez swojego gwiazdora przynajmniej do połowy września. Ciągle niedostępny jest ponadto Diego Perotti, ponieważ zmaga się z kontuzją mięśnia brzuchatego łydki i data jego powrotu do gry nie jest znana. Z żadnymi problemami nie borykają się za to goście, którzy wyjdą w swoim najsilniejszym zestawieniu. Możliwe jednak, że Paco Jemez zdecyduje się na pewne zmiany w porównaniu z meczem z Betisem, na który ustawił swoją drużynę bardzo ryzykownie w formacji 3-5-2. Nie wiadomo jednak, czy taka taktyka nie byłaby również dobra przeciwko Sevilli, której znacząco utrudniłoby to swobodne rozgrywanie piłki w środku boiska.
Athletic Bilbao – Real Valladolid

Czas najwyższy na podniesienie się z kolan. Athletic już oficjalnie bez Javiego Martineza będzie próbował zdobyć swoje pierwsze punkty w tym sezonie ligowym. Basków – wbrew pozorom – czeka dość trudne zadanie. Rywalem będzie beniaminek z Valladolidu, czyli zespół, który – podobnie jak Rayo – zanotował bardzo dobry początek rozgrywek. Drużyna Miroslava Djukicia w tabeli ligi hiszpańskiej ustępuje tylko Barcelonie i przyjedzie na San Mames z olbrzymią wiarą na sprawienie kolejnej niespodzianki. „Pucela” w swoim dorobku w sezonie 2012/2013 ma zwycięstwo nad Realem Saragossa na wyjeździe i wygraną z Levante przed własną publicznością. Athletic po druzgocącej porażce z Atletico Madryt przed tygodniem musi mierzyć w komplet punktów. Podopieczni Marcelo Bielsy nie podejdą niestety do starcia w najlepszych nastrojach. W środku tygodnia rozgrywali bowiem rewanżowy mecz IV rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy. „Los Leones” awans mieli co prawda praktycznie zapewniony dzięki zwycięstwu 6:0 w pierwszym meczu, ale – mimo wszystko – remis 3:3 z HJK Helsinki w naprawdę bardzo mocnym składzie z Muniainem, Toquero czy Susaetą nie jest powodem do chluby. Przeciwko Realowi Valladolid Bielsa będzie mógł wystawić do boju praktycznie wszystkich swoich najlepszych zawodników. Kontuzjowany jest tylko Jon Aurtenetxe, ale kto wie, czy w niedzielne popołudnie graczem Atlheticu będzie jeszcze Fernando Llorente. Wszak okno transferowe ciągle trwa. Jeśli chodzi o przyjezdnych, to Djukić nie będzie mógł skorzystać z usług Mikela Balenziagi, który do Valladolidu jest wypożyczony właśnie z Athleticu. Gospodarze – pomimo sytuacji w tabeli, nie najlepszych nastrojów i morale – będą faworytem. Bielsa ciągle dysponuje naprawdę dobrą kadrą, której nie przystoi tak strasznie dołować.












