Miniony weekend przyniósł nam wiele wrażeń: sytuacja w La Liga nabiera rumieńców, Lewandowski uraczył nas swoim geniuszem, w Manchesterze znowu stawiają na czerwone, a Cristiano Ronaldo strzelił gola z rzutu wolnego. Wielu powiedziałoby – dość! Jednak to nie jest dobry moment na odpięcie pasów. Liga Mistrzów powraca, a na początek dostajemy powtórkę ostatniego finału, czyli starcie Realu Madryt z Atletico Madryt oraz teoretycznie łatwy mecz Juventusu z klubem z Księstwa Monako.
Ogłoszenie z 2011 roku, które prześmiewczo zaprezentowali kibice Realu, tragicznie obróciło się przeciwko drużynie z Bernabéu. Od ostatniego zwycięstwa nad rywalem zza miedzy mija prawie rok. Po wygranej w finale poprzedniej edycji Ligi Mistrzów „Los Blancos” nie potrafią znaleźć recepty na armię Diego Simeone. W sześciu kolejnych spotkaniach „Królewscy” nie potrafili wygrać, prezentując się bardzo słabo na tle rywala. Teraz na drodze do obrony tytułu staje drużyna, której wszyscy w białej części Madrytu chcieli uniknąć.
Fani Realu nie mogą wybaczyć drużynie ostatniej, haniebnej porażki 0:4, ale derby w 1/4 finału Ligi Mistrzów to wręcz wymarzona okazja do zadośćuczynienia. Ostatni dwumecz w Pucharze Króla zakończył się przegraną podopiecznych Ancelottiego po słabej, topornej grze. Tymczasem kibice, ale również sami piłkarze i władze klubu widzą szansę na przełamanie złej passy i powrót „Królewskich” do panowania w mieście.
Do składu powrócili Luka Modrić i James Rodriguez, którzy nadali grze dynamikę i nieprzewidywalność. Cristiano Ronaldo wrócił do strzelania (trafił nawet z rzutu wolnego), a Sergio Ramos ponownie jest filarem defensywy. Obrońcy tytułu przystępują do spotkania w dobrej formie, po trzech kolejnych zwycięstwach, w tym barbarzyńskim pogromie nad Granadą. W podstawowej jedenastce na pewno zobaczymy Kroosa i Marcelo, którzy są o krok od wypełnienia limitu kartkowego. „Los Blancos” liczą na odwrócenie karty, a fani wyczekują strącenia z madryckiego tronu „Los Rojiblancos”, udowadniając swoją wyższość w ulubionych rozgrywkach.
W to im graj
Co słychać z drugiej strony miasta? Atlético nie jest już tak imponujące jak w poprzednim sezonie, ale dalej liczy się w walce o najważniejszy skalp. Wydaje się, że mistrzostwo Hiszpanii odjechało na dobre, więc „Los Rojiblancos” wszystkie siły przerzucają na walkę o Ligę Mistrzów. Pomimo początkowych opinii, że nikt nie chciał trafić na Real, piłkarze z Calderon powinni cieszyć się, że trafili na rywala, z którym ostatnio robią, co chcą. Aplikując cztery bramki Realowi, zespół Simeone udowodnił swoją wyższość nad sąsiadem.
To właśnie Argentyńczyk jest prawdziwym talizmanem drużyny. Odkąd do Hiszpanii trafił Ancelotti Simeone 8-krotnie schodził z boiska niepokonany, wygrywając m.in Superpuchar Hiszpanii. Szkoleniowiec Atlético znalazł patent na „Królewskich”, którzy bardzo cierpią w spotkaniach z odwiecznym rywalem. Fani „Los Colchoneros” liczą również na swojego najlepszego zawodnika, Antoine’a Griezmanna. Francuz na siedem spotkań przed końcem ligi zdążył pobić swój rekord, strzelając w tym sezonie 18 goli, w tym cztery w ostatnich trzech meczach. Do składu wraca również Mario Mandzukić, który uporał się już z kontuzją kostki i być może wyjdzie w pierwszym składzie, tworząc linię ataku z Griezmannem. Również Raul Garcia zdołał wyleczyć kontuzję łokcia i dołączy do kadry na najważniejszy dwumecz tego sezonu.










