Zakończyć swoją przygodę w Lidze Mistrzów z godnością. Taki cel przyświeca piłkarzom Celticu Glasgow przed środowym starciem ze „Starą Damą”. Na Celtic Park padł wynik 3:0 dla turyńczyków, którzy pewnie wkroczyli do 1/4 finału Ligi Mistrzów. Celtic ma dużo do udowodnienia, Juventusowi pozostało postawić kropkę nad i.
0:3 – wynik, z którego podnieść się jest niezmiernie trudno. Prawie nikt, kto przegrywał w takim stosunku „do przerwy” nie był w stanie wstać z kolan. Trudno wyobrazić sobie, że Szkoci zostaną w Lidze Mistrzów i dostaną szansę, aby zagrać w ćwierćfinale tych rozgrywek. Jest to z pewnością smutne, a futbol po raz kolejny daje nam pstryczka w nos. Możesz prowadzić cały mecz, ale nie strzelając bramek i nie dokumentując swojej przewagi na papierze, niczego nie osiągniesz. To właśnie stało się trzy tygodnie temu.

Juventus zdominowany był na wszystkich możliwych płaszczyznach, to „Celtowie” prowadzili grę. Matri, Marchisio i Vucinić… Wystarczyły trzy ciosy, aby „The Bhoys” znaleźli się na deskach, z których do końca meczu już nie wstali. „Bianconeri” nie popełnili błędu Barcelony, która zlekceważyła rywala jeszcze w fazie grupowej. Zwrócił na to uwagę Jerzy Engel w rozmowie z Jakubem Sośnickim:
– Myślę, że Juventus wyciągnął wnioski z tego, co spotkało Barcelonę w fazie grupowej, i znakomicie sobie poradził. Wiem, że Celtic grał bez Samarasa, który bardzo dużo wnosi do tego zespołu.
Porażka „Celts” w pierwszym meczu z pewnością nie zniszczy ducha walki w mistrzu Szkocji. Gdyby nie serce do gry, to dzisiaj nie widzielibyśmy tutaj tej drużyny. Do składu powraca również weteran gości, Georgios Samaras, który w ramach tych rozgrywek Champions League strzelił już trzy bramki. Godnym podkreślenia jest również fakt, że goście z Wysp Brytyjskich strzelali gole w każdym wyjazdowym meczu fazy grupowej.

Przed środowym spotkaniem wypowiedział się również Andrea Pirlo. Osiem lat to długi okres, jednak wspomnienia nadal pozostają. 2005 rok, do przerwy 3:0. Tak, mowa o finałowym meczu ze Stambułu, w którym Liverpool, przegrywając po pierwszej połowie, zdołał się podnieść, wyrównać stan spotkania na 3:3 i ostatecznie unieść w górę puchar Champions League.
– – powiedział Pirlo.











