Za nami pierwsze pojedynki trzeciej kolejki prestiżowych rozgrywek Ligi Mistrzów. Jednym z nieoczekiwanych rozwiązań dzisiejszych meczów było wyjazdowe zwycięstwo Lyonu nad Liverpoolem, a także porażka Barcelony na własnym obiekcie.
Bardzo ciekawe spotkanie odbyło się na Anfield Road. Nie na darmo mecz ten był okrzyknięty hitem kolejki. Już w pierwszej połowie doszło do wielu sytuacji bramkowych z obydwu stron. To jednak Liverpool zdołał udokumentować swoją przewagę w pierwszej części meczu. Druga część spotkania to lekkie zagubienie się piłkarzy Lyonu, jednak w 72. minucie zdołał wyrównać Gonalons. W ostatnich minutach spotkania Liverpool opadł z sił, natomiast bramka podziałała motywująco na Olympique, który chciał zgarnąć całą pulę. Tak też się stało, bowiem Liverpool przegrał na Anfield 2:1, a sytuacja „The Reds” w grupie stała się bardzo nieciekawa.

Całe mnóstwo bramek zaobserwowali kibice na Węgrzech, gdzie Debrecen podejmował Fiorentinę. Do przerwy było już sześć strzelonych bramek, w tym dwie dla gospodarzy i cztery dla „Violi”. Pod koniec drugiej połowy do bramki trafili jeszcze zawodnicy z Węgier, co spowodowało, że sama końcówka była niezwykle emocjonująca. Ostatecznie mecz zakończył się rezultatem 3:4.
Sensacja miała miejsce na Camp Nou. Barcelona nie poradziła sobie z Rubinem Kazań i przegrała spotkanie 2:1. Jedyną bramkę dla „Blaugrany” strzelił Zlatan Ibrahimovic. Dla Katalończyków było to bardzo kiepskie spotkanie.
Do fantastycznego meczu doszło w Mediolanie. Inter do przerwy przegrywał 2:1 po samobójczym trafieniu Lucio w 40. minucie. Tuż po przerwie na 2:2 do siatki trafił Samuel. Rezultat remisowy utrzymał się do końca spotkania, chociaż sam mecz obfitował w wiele ciekawych zwrotów akcji. Piłkarze z Ukrainy okazali się bardzo wymagającym przeciwnikiem.
Sevilla pokonała na wyjeździe niemiecki Stuttgart 1:3. Bramki dla hiszpańskiego zespołu strzelali m.in. Squillaci i Navas. Szkoci z Glasgow nie zdołali natomiast pokonać Unirei, dzięki czemu rumuński zespół odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w tej edycji Ligi Mistrzów. Był to fatalny mecz „Rangersów”, którzy dwie bramki stracili po samobójczych trafieniach – najpierw do własnej siatki skierował piłkę Lafferty, potem McCulloch. Pierwsza i jedyna bramka dla Szkotów padła już w drugiej minucie i również był to gol samobójczy. Mecz zakończył się lekkim nokautem, bowiem rumuński klub zwyciężył 4:1.
Kolejnego kompletu punktów nie udało się zdobyć Arsenalowi. AZ Alkmaar zdołał wyrównać stan meczu w doliczonym czasie gry. Jedynym strzelcem dla „Kanonierów” w tym pojedynku był Cesc Fabregas, który piłkę w siatce umieścił w 38. minucie. W drugim spotkaniu grupy H Olympiakos Pireus wygrał ze Standardem Liege 2:1, a bramkę na wagę trzech punktów strzelił w doliczonym czasie gry Stoltidis.










