13 czerwca 2023 roku – ten dzień już oficjalnie zapisał się w historii polskiej piłki. Znowu się udało! Ponownie Polska wygrała z reprezentacją Niemiec. I to nie w byle jakim meczu. Nie bez trudów, ale jak najbardziej skutecznie. W tle odbyło się pożegnanie prawdziwej legendy, Jakuba Błaszczykowskiego.
Polska 1:0 Niemcy. Takim wynikiem zakończyło się to spotkanie. I choć to tylko mecz towarzyski, każde zwycięstwo z mocniejszym rywalem – szczególnie z reprezentacją naszych sąsiadów, smakuje szczególnie. Brawo Polska! Brawo Kuba! Zapraszamy na krótkie podsumowanie piątkowego widowiska na stadionie PGE Narodowy.
Polska znowu dokonała „niemożliwego”
Polska – Niemcy to jednostronna rywalizacja na przestrzeni tych wielu lat tych bezpośrednich batalii. Niestety na korzyść naszych zachodnich sąsiadów. Niemniej trzeba przyznać, że w ostatnich pojedynkach wypadamy na ich tle już dużo lepiej. Pomijając nawet pamiętny 11 października 2014 i wygraną 2:0, którą żył niemal każdy obywatel naszego kraju. Nie przegraliśmy ani w 2016, ani w towarzyskim starciu z 2014, ani też w 2011. Nie wypadamy w najnowszej historii aż tak źle, jednak wciąż brakowało zwycięstw. Dzisiaj mieliśmy potwierdzić, mimo że to mecz o nic, iż tamten rezultat nie był żadnym przypadkiem.
Udało się! Nareszcie! Takie okrzyki z pewnością dobiegały z wielu domów po końcowym gwizdku meczu Polska – Niemcy. W końcu bowiem po 7 latach udało się zwyciężyć z zawsze niewygodną dla nas reprezentacją Niemiec. Mimo że nasi rywale borykali się ostatnio z pewnymi problemami, nic nie zmienia faktu, że sukces jest to niebagatelny. Tym bardziej, iż przecież początki Fernando Santosa nie były łatwe… Porażka po beznadziejnym meczu z Czechami i „przepchnięte” spotkanie z Albanią to nie jest na pewno coś, co nasz trener będzie wspominał z uśmiechem na twarzy. Chyba, że szyderczym. Tymczasem tutaj Polska zagrała bardzo dobrze. Wykorzystywała skutecznie bezproduktywność Niemców, ale sama z siebie też zagrała bardzo dobrze.
Kuba, dziękujemy!
Jakub Błaszczykowski oficjalnie zakończył swoją przygodę w reprezentacji Polski. Ten akapit nie służy podsumowaniu jego całej historii. Jest ona na tyle bogata i interesująca, że spokojnie można by było przelać tę karierę na książkę. I to niejedną – kilkutomową. Poświęcenie tylko jednej marnej części tekstu byłoby dość sporym uproszczeniem. Dlatego punktem odniesienia będzie sam mecz pożegnalny.
Jak zatem wyglądał ostatni mecz Kuby? Grał według zapowiedzi od pierwszej minuty z opaską kapitańską na ramieniu. Biegał po murawie przez 16 minut, co oczywiście jest jasną aluzją do jego numeru na koszulce, którą przez wiele lat przywdziewał. Cały czas jego występowi towarzyszyły potężne brawa czy skandowanie imienia ze strony polskich kibiców. Zresztą, gdy schodził i już właściwie nie wszedł, wiwaty nie milknęły. Kuba ostatnie chwile jako piłkarz kadry spędził schodząc do szatni w akompaniamencie braw. Zastąpił go Michał Skóraś.











