Piątkowy remis 2:2 z Polonią Bytom pozostawił więcej pytań niż odpowiedzi – zwłaszcza w kontekście debiutu Giermana Barkowskiego. Białorusin przez całe spotkanie ambitnie walczył o każdą piłkę, ale w polu karnym rywala właściwie go nie było – bo piłki rzadko tam do niego docierały. Może więc Polonia Warszawa cierpi nie tylko na brak skutecznego napastnika. Może to zespół nie potrafi dostarczyć swojej „dziewiątce” amunicji.
Na mecz z Polonią Bytom wybraliśmy się z jednym konkretnym pytaniem w głowie: jak w debiucie zaprezentuje się Gierman Barkowskij i czy najnowsze problemy z konstruowaniem ataku w Polonii są tak poważne. Atak (i bramka) to od początku sezonu najsłabsze ogniwa zespołu – napastnicy nie potrafią przełożyć posiadania piłki oraz szans na gole (oprócz tego dotychczasowy bramkarz zawodził w poprzednich spotkaniach).
Polonia Warszawa nie ma napastnika
Kłopoty napastników Polonii Warszawa są widoczne od samego startu sezonu. Po odejściu Łukasza Zjawińskiego powstała gigantyczna wyrwa, której dotychczasowi klubowi następcy nie są w stanie załatać. Kacper Kostorz? Ostatni gol na początku maja, w poprzedniej kolejce odsunięty od składu z powodów sportowo-taktycznych. Z Polonią Bytom nawet nie podniósł się z ławki.
Krystian Tabara? Ma asystę w meczu z Bruk-Betem, fajnie. Jednak nie stanowi realnego zagrożenia dla obrońców rywali, plus to nie jest rasowa dziewiątka, co wie każdy, kto oglądał jego grę w Pruszkowie. Nie bez powodu w klubie czuli potrzebę ściągnięcia bardziej bramkostrzelnej dziewiątki.
Gierman Barkowskij – ocena debiutu
Dlatego właśnie do Polonii Warszawa został wypożyczony Gierman Barkowskij. Białoruski napastnik dobrze zna polskie boiska, w Ekstraklasie występował w barwach Puszczy Niepołomice oraz Piasta Gliwice. Nie był to nigdy wirtuoz futbolu. Jest to raczej fizyczny typ napastnika, który z racji na warunki (1,91 m) powalczy z obrońcami. W zremisowanym spotkaniu z Polonią Bytom 2:2 ujrzeliśmy właśnie takiego piłkarza.
Na plus Białorusinowi trzeba zapisać masę podjętych pojedynków w środkowej strefie oraz na 25-30 metrze połowy gości. Zwłaszcza w pierwszych 45. minutach część takich pojedynków skończyła się faulem na jego osobie (a druga część to były zwykłe wywrotki).
Niestety jednak nie wszystkie wygrywał – po pewnym czasie obrońcy nauczyli się podchodzić pod 24-latka i z upływem meczu zaczęli częściej wygrywać te pojedynki.











