Bytomianie wyeliminowali we wtorek GKS Jastrzębie z Pucharu Polski. Ostatni raz w karierze na boisku pojawił się natomiast Norbert Radkiewicz, legenda górnośląskiego klubu. – Gra w Polonii, od bajtla, była marzeniem, które miałem przyjemność spełnić. Ogromny zaszczyt. Przez ten czas przeżyłem wiele chwil radości, ale też smutku i porażek – mówił Radkiewicz w rozmowie z klubowymi mediami. Po odwieszeniu butów na kołek nadal będzie zajmował się greenkeepingiem w Bytomiu.
Jego przygoda z futbolem zaczęła się na popularnym Torkaciku. W Polonii przeszedł przez wszystkie grupy wiekowe, a w pierwszym zespole występował przez ponad 11 lat. Z klubem był na dobre i na złe, nawet gdy jego przyszłość momentami nie malowała się w jasnych barwach.
We wtorek ta piłkarska droga dobiegła końca. Norbert Radkiewicz z opaską kapitańską na ramieniu wyprowadził Polonię Bytom na boisko po raz ostatni w karierze. Po chwili doszło do symbolicznej zmiany i naturalnie – szpaleru.
Wykonano go nie tylko przy Piłkarskiej 8 podczas pucharowego meczu z GKS-em Jastrzębie, lecz także w Kleszczowie, gdzie przebywają aktualnie zawodnicy akademii bytomskiego klubu (oczywiście był to szpaler zrobiony przed ekranem).
Człowiek z DNA Polonii
Ostatnie miesiące nie były dla Radkiewicza udane, przynajmniej w wymiarze czysto boiskowym, z powodu kontuzji. A tych w jego karierze było sporo. Jak sam stwierdził w rozmowie na oficjalnym kanale Polonii Bytom (link tutaj), zawsze był jednym z tych zawodników, którzy głowę wsadzali tam, gdzie inni bali się włożyć nawet nogę, co kończyło się różnie.
Ostatnim sukcesem 30-latka w karierze zawodowego piłkarza był zeszłoroczny awans z Polonią na szczebel centralny (sezon wcześniej został uhonorowany za 150 ligowych występów w jej koszulce). W ubiegłej kampanii rozegrał już tylko 14 spotkań.
To człowiek, w którego żyłach bez wątpienia płynie niebiesko-czerwona krew. – W ciągu ostatnich piętnastu lat opuściłem może ze trzy wyjazdy Polonii – przekonywał Radkiewicz w wyżej wspominanym już przez nas wywiadzie.










