Finał Ligi Mistrzów zbliża się wielkimi krokami. Zmierzą się w nim Barcelona i Juventus. Jednak będzie to także pojedynek dwóch wielkich piłkarzy, którzy powoli przechodzą na piłkarską emeryturę, czyli Xaviego i Pirlo. W Berlinie zobaczymy także wielu innych zawodników, którzy już na stałe zapisali się w historii futbolu.
Łącznie mają za sobą już 38 lat zawodowej kariery. Gdy Andrea Pirlo zaczynał karierę, to jego klubowy kolega Paul Pogba dopiero od roku był na tym świecie, a wielu piłkarzy, którzy obecnie są uważani za przyszłość futbolu, nie było jeszcze na świecie. Zarówno Xavi, jak i Pirlo mogą być wzorem do naśladowania. Ich kariery były bardzo bogate, jeżeli chodzi o trofea, a w życiu pozaboiskowym o żadnych skandalach z ich udziałem nie było mowy. Ich całym życiem jest piłka nożna, mówią o tym tytuły biografii obydwu piłkarzy, Andrea Pirlo – „Myślę, więc gram”, Xavi „Barca moim życiem”. Sobotni mecz będzie kapitalnym podsumowaniem ich bogatej kariery, ale tylko dla jednego z nich skończy się on szczęśliwie.
Andrea Pirlo jest typem zawodnika szanowanego w każdym klubie, w którym występował. Występował zarówno w Interze Mediolan, jak i Milanie, teraz gra w Juventusie. Jego kariera w Interze nie przebiegała zbyt dobrze, nie umiał tam sobie znaleźć odpowiedniego miejsca, ale były to dopiero początki jego wielkiej kariery. Ta rozpoczęła się tak naprawdę 20 września 2001 roku. Wtedy Pirlo rozegrał swój pierwszy mecz w barwach Milanu i chyba nawet sam zawodnik nie mógł sobie wyobrażać, że zostanie legendą tego klubu.

W Milanie nigdy nie zapomną mu tego, co zrobił dla tego zespołu. Wielu piłkarzy zostałoby znienawidzonych, że przenieśli się z Milanu do Juventusu, kibice zazwyczaj tego nie wybaczają, ale w tym przypadku było inaczej. Andrea Pirlo jest piłkarzem, którego zarówno kibice, jak i koledzy z boiska darzą ogromnym szacunkiem.
To samo dotyczy się Xaviego Hernandeza, który przez całą swoją karierę występował w Barcelonie. Trwa ona już siedemnaście lat. W sobotę „Generał” rozegra swój ostatni mecz w barwach „Dumy Katalonii”. Ogólnie w Barcelonie rozegrał 741 spotkań i jest to liczba wręcz niewiarygodna. Przez ten czas przeżywał lepsze i gorsze momenty. Miewał oferty z innych czołowych europejskich klubów, ale nigdy nie zdecydował się na zmianę otoczenia, ponieważ Barcelona jest jego domem i tu zawsze czuł się najlepiej.
Wiele razy mówiło się w ostatnim czasie o tym, że to już koniec Xaviego, że nie jest to ten sam zawodnik co kiedyś, ale on sam zamykał usta krytykom. Wiadomo, czas nie stoi w miejscu. Xavi to nie jest piłkarz, który może strzelić kilka bramek w sezonie czy zaliczyć kilkadziesiąt asyst, ale zawsze gdy wchodzi na boisko, to w jakimś stopniu pomaga Barcelonie.
Xavi w Barcelonie jako piłkarz był następcą Pepa Guardioli. Historia później zatoczyła koło i to właśnie Pep poprowadził Xaviego i jego kolegów do największych sukcesów w historii klubu. Może to zbyt daleko posunięta myśl, ale moim zdaniem Messi nie byłby tak dobrym piłkarzem, gdyby nie Xavi. To właśnie Katalończyk wiele razy fantastycznie asystował Messiemu, to on wraz z Argentyńczykiem rozmontowywał obronę przeciwników.










