O 19:00 na stadionie Vicente Calderon rozpoczęło się spotkanie 13. kolejki Primera Division pomiędzy Atletico Madryt a Sevillą. Podopieczni Diego Simeone, którzy przegrali w tym sezonie tylko jeden mecz, zdemolowali rywala na swoim boisku i wygrali aż 4:0.
Gospodarze od pierwszych minut starali się stworzyć dogodną sytuację bramkową i mocno napierali na bramkę rywala. Drużyna Atletico szybkimi akcjami i dośrodkowaniami w pole karne starała się zaskoczyć podopiecznych Michela Gonzaleza, którzy od początku spotkania musieli postawić na obronę. W 7. minucie goście przeprowadzili jedyną naprawdę groźną akcję po szybkiej kontrze. Reyes głową skierował piłkę w stronę bramki rywala, ale dobrze ustawiony Courtois bez większych problemów złapał futbolówkę. Bardzo niebezpieczną akcję stworzył sobie kilkanaście minut później zespół z Madrytu. Piłka została posłana w pole karne z rzutu wolnego i gdyby Costa się nie poślizgnął, to najprawdopodobniej bylibyśmy świadkami pierwszej bramki w tym meczu.
W 20. minucie spotkania doszło do kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym. Pod bramką Palopa zrobiło się zamieszanie i Falcao, który był w dobrej pozycji strzeleckiej, upadł na murawę. Sędzia nie wahał się ani chwili i czerwony kartonik ujrzał po tej akcji Fazio, a gospodarze mieli rzut karny. „Jedenastkę” wykorzystał bezbłędnie Falcao i od 22. minuty gospodarze prowadzili 1:0. Po utracie bramki i jednego zawodnika goście znaleźli się w niemałych tarapatach, wyraźnie nie mogąc sobie poradzić z rywalem. Bardzo niesportowo zachował się w tej sytuacji Spahić, który ciągle faulował Falcao, i tylko wyrozumiałość sędziego sprawiła, że nie otrzymał dwóch żółtych kartek.
Gospodarze do końca pierwszej połowy gry wyraźnie przeważali na boisku, stwarzając sobie kilka dogodnych sytuacji i przez większość czasu utrzymując się przy piłce. W 40. minucie prezent sprawił gospodarzom Spahić, który strzelił samobójczego gola. Pięć minut później Costa zaliczył asystę przy trzeciej bramce dla Atletico, świetnie podając do „Koke”, który posłał piłkę do bramki bezradnego Palopa, a Sevilla przegrywała po 45 minutach gry aż 0:3.
W drugiej połowie obraz gry wyglądał bardzo podobnie jak w pierwszych 45 minutach. Drużyna z Madrytu ciągle atakowała bramkę podopiecznych Michela Gonzaleza, mając zdecydowaną przewagę nad rywalem. Już w 55. minucie mało brakowało, a Falcao znowu wpisałby się na listę strzelców. Na posterunku był jednak Palop, który obronił strzał Kolumbijczyka. Kilka minut później przed szansą na zdobycie gola stanął także Diego Costa, ale futbolówka odbiła się tylko od poprzeczki.
Goście nie potrafili stworzyć realnego zagrożenia pod bramką Atletico Madryt w drugiej części gry. W 70. minucie w polu karnym Sevilli znowu zawrzało. Piłka została świetnie posłana przez Turana, ale zamieszanie w „szesnastce” sprawiło, że żaden podopieczny Diego Simeone nie zdołał przeciąć tego podania. Dopiero w 75. minucie mogliśmy zobaczyć gości w akcji. Z około dwudziestego metra na strzał zdecydował się Baba i Courtois z niemałym trudem złapał piłkę. Pod koniec drugiej połowy na boisku zawrzało z powodu dużej liczby fauli. Boleśnie odczuli to zwłaszcza goście. Najpierw w 82. minucie czerwoną kartkę otrzymał siedzący na ławce Luna, a zaraz po nim drugi żółty kartonik ujrzał Rakitić.










