Spotkanie rewanżowe pomiędzy Bayernem a Szachtarem było zdominowane przez gospodarzy. Ukraińcy kończą przygodę z tą edycją Ligi Mistrzów w bolesnych okolicznościach.
Losy dwumeczu przed rozgrywką były kwestią otwartą. Pierwsze ze spotkań nie wyłoniło zwycięzcy. Mecz, który odbył się 17 lutego bieżącego roku na Arena Lviv, obfitował w indywidualne kary, sędzia Alberto Undiano Mallenco miał pełne ręce roboty. Zgromadzeni w ponad 34-tysięcznej grupie kibice nie zobaczyli jednak tego, co najważniejsze, czyli goli. To, co nas, kibiców z Polski, interesowało najbardziej, to fakt, czy na murawie zobaczymy naszego rodaka, Roberta Lewandowskiego. Polak znalazł się na boisku dopiero w 75. minucie, zastępując Mario Goetzego. Czas, w którym przebywał wśród grających kolegów, działał jednak na jego niekorzyść. Napastnik nie powiększył swoich strzeleckich statystyk. Mecz zakończony w ten sposób powodował, że przed dniem dzisiejszym nie można było wykluczyć żadnego ze scenariuszy. Teoretycznie, patrząc na statystyki oraz skład, można było zakładać, że to piłkarze Pepa Guardioli, posiadający atut własnego boiska, są w dużo korzystniejszej sytuacji. Popatrzmy jednak, co działo się na zieleni murawy po wbiegnięciu na nią obu jedenastek.
Od pierwszej minuty na boisku, zgodnie z oczekiwaniami, widzieliśmy Roberta Lewandowskiego. Już w trzeciej minucie meczu zagotowało się w polu karnym Szachtara. Faulowany przez Kutchera Goetze wyłożył się jak długi pod bramką przeciwnika. Sędzia wskazał na jedenasty metr. Był to 32. rzut karny na korzyść Niemców w tych elitarnych rozgrywkach. Do piłki podszedł Thomas Mueller, strzelając pewnie w światło bramki. Faulujący zobaczył czerwoną kartkę. Była to najszybsza czerwona kartka w Lidze Mistrzów. Taka sytuacja dawała „Bawarczykom” znakomity punkt wyjścia. Bayern ruszył do ataku i już kilka minut później Lewandowski był bliski zaliczenia asysty. Jednak podania Polaka nie zamknął Robben, mijając się z piłką tuż przed bramką Pyatowa. Po około dwudziestu minutach meczu boisko opuścił ten, który nie wykorzystał podania polskiego napastnika, Arjen Robben. Zmiana wymuszona była kontuzją mięśnia dwugłowego. Na jego miejsce wszedł, zaliczając czwarty występ w Lidze Mistrzów, Sebastian Rode. Piłkarze z Doniecka wycofali się, próbując gry z kontry. Mecz toczył się pod dyktando gospodarzy, a popularny „Lewy” świetnie odnalazł się w polu karnym, zaliczając strzał w słupek. Po niespełna pół godziny gry zrobiło się gorąco pod bramka Pyatova, golkiper był jednak na posterunku, pokazując bramkarski kunszt. Mimo dużego serca do gry przyjezdnych piłkarzy kolejna bramka na rzecz monachijczyków padła w 34. minucie. Najpierw strzelał Lewandowski, którego uderzenie obronił Pyatow, na tyle niefortunnie, iż piłkę wbił do bramki Boateng. Było 2:0. Do końca pierwszej połowy Bayern kontrolował grę, kończąc ją z bezpieczną przewagą dwóch bramek.











